Emocje, Lifestyle

ŻYCIE, KTÓRE PRZEGRAŁEŚ

Nawet na mnie nie patrz! Sam jesteś sobie winny!

Całe życie zastanawiało mnie i w sumie zastanawia nadal – co czują kobiety, które żenią się z rozsądku? Co czują, kiedy seks jest dla nich cotygodniowym obowiązkiem. Lub nie ma go w ogóle. Bo przecież chłopcy pracujący w biurach i zarabiający krocie, zwykle są impotentami.

Już będąc w podstawówce niejednokrotnie spotkałem się z tekstami typu: „Pójdę na medycynę”, „Wybiorę Prawo” a już definitywną klasyką rocka było stwierdzenie, że „Bankowość i zarządzanie to kierunek z przyszłością”. Podkreślam od razu, że w tych ani medycyna, ani prawo, ani bankowość nie są niczym złym. Jeżeli twoją pasją jest grzebanie komuś w bebechach lub siedzenie na sali sądowej, to śmiało – Realizuj się w tym! Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś wybiera jeden z tych stereotypowych i skądinąd rentownych zawodów tylko dlatego, że starzy wpajali mu od małego, iż dzięki nim zarobi kupę szmalu.

Okej, trochę sobie pokrzyczałem, to pozwól teraz, że zadam Ci pytanie – Gdzie rezerwujesz sobie miejsce na samorealizacje? Podbijanie świata? Na czyny, dzięki którym zapamięta Cię ktoś więcej, niż twoja sekretarka, którą będziesz regularnie posuwał, Twój młodszy współpracownik, z którym będziesz bzykała się podczas nieobecności Twojego męża, czy w końcu Twoja rodzina, którą będziesz regularnie zaniedbywał? Zaniedbywała? Cholera, to pisanie zarówno do mężczyzn jak i kobiet jest niesamowicie problematyczne. Idę się napić.
Super, teraz możemy już śmiało wrócić do tematu. Na czym to ja? Ano tak: „pytania retoryczne, które mają skłonić paru osiołków do myślenia nad swoim życiem”. Tak więc gdzie w twoim pedantycznie poukładanym życiu znajdujesz sobie miejsce na własne marzenia? No chyba, że twoim marzeniem jest siedzenie w biurze, krojenie pacjentów za całkiem fajną pensję krajową, ale robienie tego totalnie bez powołania, czy też użeranie się z szefem, który w twoim mniemaniu jest idiotą, ale mimo wszystko każdego miesiąca zarządza tym, aby na twoim koncie znalazło się te parę tysięcy więcej. Lub paręnaście.
To też są jakieś marzenia.
Natomiast ten blog jest jednym z tych miejsc, na których znalazłeś się przypadkiem i uprzejmie Cię proszę – kliknij w ten fajny krzyżyk na górze po prawej. Wcale się nie obrażę jak sobie po prostu stąd pójdziesz.

ŻYCIE, KTÓRE WYGRAM

Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby studiować coś, co ma przyszłość.

Coś, co da mi pewny i zyskowny zawód. Nigdy nie pomyślałbym nawet nad studiowaniem kierunku, po którym poszedłbym do pracy, której bym nienawidził. Banalne i oczywiste. Sam pewnie myślisz sobie, że odkryłem Amerykę i masz ochotę stąd wyjść. Śmiało, spierdalaj. Reszta, która powoli łapie do czego zmierzam, niech zostanie. Otóż to, co napisałem na początku tego akapitu rzeczywiście wydaje się oczywiste i większość z was pewnie sądzi, że przecież nikt nie pracowałby w pracy, której nienawidzi. Ale przecież na to co roku decydują się miliony osób. Z uśmiechem i niekłamaną dumą wybierają nudne, białe jak ściany w biurze życie.

Zaczyna się od rodziców. Kurwa, jak Boga kocham, wszystko zaczyna się od rodziców. Współczuję Ci stary, jeżeli twoi Ojciec i Matka już na starcie zaczęli Cię namawiać na to, żebyś studiował w przyszłości to, po czym znajdziesz dobrą pracę. Ja miałem to szczęście, że moi starsi nigdy nie namawiali mnie do tego, abym w szkole – i w przyszłości na studiach – uczył się przedmiotów „opłacalnych”. Dali mi wolną rękę. Jak na tym wyjdę? Okaże się za jakieś 10 – 15 lat.

Hej, stop! Czy ktoś tu nie pisał parę miesięcy temu, że też zamierza wybrać się na prawo? Ano pisał. Z tą małą różnicą, że ja wybieram się tam nie dlatego, że rodzice tego ode mnie oczekiwali. Nie idę tam także dlatego, że sądzę, iż da mi to zyskowny zawód. Prawo traktuję raczej jako środek do osiągnięcia innych celów, ściśle związanych z moimi marzeniami. Może kiedyś wam o tym napiszę.
Teraz wracajcie do czytania kolejnego akapitu.

NIE WYGRASZ!

Wspominałem o nich już kilkukrotnie i pewnie zawsze przy okazji poruszania tematu marzeń oraz realizacji własnych celów będę o nich wspominał. Otóż, zawsze znajdą się cwaniacy, którzy będą próbowali wmówić Ci, że jesteś do dupy.  Że lepiej jest iść na pewne studia i dać sobie spokój z marzeniami. Jak będziesz miał mniej szczęścia, to takich gnoi poznasz już na starcie. Będą nimi twoi rodzice. Zwykle jednak ich przykrej egzystencji doświadczasz dopiero, gdy stajesz nad rozdrożu pomiędzy „marzeniami”, a „rentownym zawodem” . W takim przypadku wszystkim kulturalnie podziękuj za troskę i daj im znać, że nie mają racji. Chyba nie muszę Ci tłumaczyć, którym palcem, co?

Długo zajęło mi pojęcie tego, że to nie ja mam problem z nimi. To oni mają problem z samymi sobą. To ten typ ludzi, który jest przeznaczony do jednorazowego użytku. Od pokoleń wklepuje się im to, że najlepiej jest robić swoje i się nie wychylać. Nawet nie będę silił się na ponowne ich obrażanie. Bo tak po prawdzie jest mi ich nawet trochę szkoda.
No dobra, żartowałem.

Bo, co to za wyczyn, całe życie kisić dupę w ciepłej posadce, skoro można osiągnąć o wiele więcej, przy odrobinie szaleństwa i ryzyka? Ryzyka, które nie zawsze się opłaca. Bo można dosyć poważnie zaryć o glebę. Ale za to satysfakcja, kiedy już uda Ci się dopiąć swego jest niepomiernie duża. To taki moment, kiedy jedyne, co Ci pozostaje, to kupić sobie bilet w jakieś egzotyczne miejsce, stanąć nago na plaży o wschodzie słońca i krzyknąć: ZWYCIĘŻYŁEM!

Bo nie wiem jak ty, ale ja nie potrafiłbym codziennie patrzeć w lustro i za każdym razem widzieć tą samą, beznadziejną osobę, która nie miała odwagi zaryzykować.
Czułbym się jak ostatni śmieć.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Black Angel m/

    Jak na ironie moim celem/marzeniem (nie potrzebne skreślić) jest siedzenie za biurkiem i rozmawianie z ludźmi o ich problemach (psycholog). Nie sądzę aby moje życie było nudne gdyż posiadam coś takiego jak zainteresowania/hobby. Jak jesteś kimś nudnym w pracy nikt nie broni Ci po niej skakać na sznurku ( nie wiem jak się to piszę) z mostu.Plus rodzice zazwyczaj mają jakieś wąty. Jeżeli nie chodzi o prace (jak w moim przypadku) znajdą o wiele więcej powierzchni na której mogą zniechęcać swoją latorośl.

  • Brzeska

    No i bajlando i hi5. Ok, raz gruntownie zmieniłam swoją drogę przyszlą zawodową, ale zarówno ta pierwsza jak i ta obecna była moimi chęciami. Teraz tylko uzbroić się w cierpliwość i z uśmiechem odpowiadać na szowinistyczne teksty na widok kobiety w lotnictwie

  • Agata

    I właśnie w takich chwilach zastanawiam się, dlaczego ludzie to tacy idioci. Dlaczego większość myśli stereotypowo i truje dupę za każdym razem, gdy czyjejś poglądy nie będą zgadzały się z ich własnymi?
    Ile już razy usłyszałam od kogoś, że skoro jestem na humanistycznym profilu, to pewnie będę smażyć frytki w McDonaldzie, albo, że idąc na studia psychologiczne do końca życia będę musiała wysłuchiwać problemów innych ludzi! Dlatego pełne uznanie dla Ciebie za to nieszablonowe myślenie, chyba odzyskuje wiarę w ludzkość!

    P.S. Tak poza tym, to możesz rozważyć kiedyś napisanie książki. Nawet nie wiesz ilu znalazłbyś czytelników – może nawet więcej niż na blogu? Bardzo chętnie kupiłabym kiedyś coś Twojego w księgarni i po prostu przeczytała. Takie Anonimove wersja rozszerzona.

  • Adrianna Cisak

    Tekst powinien być czytany młodym rodzicom którzy tak ślepo starają sie pozbawić swoich dzieci marzeń i próby ich realizacji. Jesteśmy tylko ludźmi i przez to mamy możliwość wyboru pomiędzy schematami a marzeniami. Ludzie uwielbiają utrate ścieżki, uwielbiają robić to bo to mi da zysk, co z tego ze nie cieszy nas to ;) . Chyba w 80% utożsamiam się jednak z ludźmi którzy potrafią marzyć i wychodzić po za ramy zycia, chyba mam ten ogromny puls że moi rodzice są wspaniałymi ludźmi i pomagają mi w realizacji marzeń a niesśmieją się z nich szyderczo ;).

  • Aleksandra

    OH! Tekst idealny dla mnie na ten czas. Wybrałam marzenie. Czytając Twój tekst, można powiedzieć doznałam ukojenia. Potwierdziło się, że wybrałam dobrze, tylko nie wiadomo czy opłacalnie.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Marzyć to jedno. Umieć realizować swoje marzenia to drugie. Pamiętaj o tym.

  • http://www.princessofdeadline.pl Agnieżka

    „Ja już się pogodziłam z tym, że ty nigdy nie będziesz miała normalnej pracy” – Moja mama, pozdrawiam, polecam!

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Zmień mamę.

  • ArtisticSmile

    Idealny tekst na moje ostatnie rozmyślania. Jeszcze jak zaczynałam technikum, to myślałam, że pójdę w kierunku bankowości, rachunkowości, ale po pierwszej klasie, może w połowie zaświtała mi myśl, że siedzenie na dupie przez ponad 8 godzin nie jest dla mnie. I, chociaż uwielbiam grzebać w tych wszystkich papierach (do czego przekonałam się w stu procentach na praktykach), to nie wyobrażam sobie siebie w ładnym wdzianku (stereotypowe gadanie, wiem) z okularami na nosie (bo w końcu siedzenie przed kompem w takich ilościach kiedyś będzie miało swoje konsekwencje). A kiedy powiedziałam wszystkim wokół, że zacznę się uczyć geografii, żeby zdać na studia jakie chcę, to uznali, że oszalałam, że nie zdążę, blablabla. Zdziwią się. Jedyne, czego żałuję to tego, że w mojej szkole jest
    mój wymarzony profil, a ja na niego nie poszłam.
    Nudna historia życia, wiem, wiem. Chciałam tylko dodać, że utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że warto gonić za marzeniami (jak to powiedziałam wczoraj do taty: jak nie zmarnować życia? jedyne wyjście to spełniać marzenia). Dzięki! :D Świetny tekst/notka/wpis. :D
    Pozdrawiam i życzę Tobie jak największych sukcesów.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Schowam je obok innych życzeń. Pewnie kiedyś, w chwili zwątpienia, się przydadzą.

  • Czasemtakjest Czasemtakjest

    Uwielbiam czytać Twoje wpisy bo przypominasz mnie parę-naście lat temu.Młoda,butna,pełna planów i marzeń.Poszłam swoją drogą,i szczerze to żałuję,że rodzice mną nie pokierowali.Mimo,że nie wyszłam za mąż z rozsądku a wolałam zostać panną z dzieckiem,teraz mam udane małżeństwo z udanym sexem.Może dlatego,że mąż jest hydraulikiem a nie bankierem ;)A tak na poważnie,teraz moja córka jest przed wyborem szkoły,nie mówię jej co ma robić ani jak wybrać mimo,że jest niezdecydowana…owszem warto realizować swoje plany,ale z rozsądkiem.Młode lata miną a pozostanie życie,rodzina i jej utrzymanie.Można być artystą,którego obrazów nikt nie kupuje-będzie się realizować marzenia ale dzieci się tym nie nakarmi.

  • http://www.ventylacja.pl/ Ven

    Dobry tekst. Szczytem beznadziei byłoby dla mnie budzenie się co poniedziałek z myślą ‚cholera, znowu to samo’ i ‚byleby do piątku’. To nie życie, to wegetacja. Już rośliny są szczęśliwsze i mają ciekawsze życie.

    • http://www.takpozatym.pl takpozatym

      Bo przynajmniej się rozwijają, kwitną na nowo :)

  • http://angielskapolka.wordpress.com AngielskaPolka

    Lubię sport, idę na studia o tym profilu. Nie wiem jeszcze, co konkretnie będę robić po nich, ale na kasie w Stonce mnie nie zobaczycie na pewno!

  • Amii

    Po przeczytaniu tego tekstu stwierdziłam, że do niszczenia marzeń nie potrzebny jest mi nikt. Sama robię to doskonale. Planuję iść na tą jebaną medycynę tylko po to, żeby…w sumie nawet nie wiem po co pakuję się w to. Fakt, pomaganie innym nawet mnie kręci, a czytaniem o patologiach ciążowych zajmuję sobie dosyć dużo czasu, ale kiedy pomyślę o tym, że pewnie skończę za biurkiem wypisując recepty na katarek to szlag mnie trafia. Z drugiej strony pisaniem niedokończonych książek i idiotycznych wierszy na chleb nie zarobię. Tak samo z tańcem. Cholera, zawsze chciałam to robić…dzięki Kacper, że robisz to czego pragniesz. Przynajmniej ty.