Bez kategorii, Blogosfera

ZASADA NUMER JEDEN: MIEJ WSZYSTKO GDZIEŚ!

Czyli co zrobić, aby nie zwariować w internecie?

Tekst kieruję głównie w stronę blogerów oraz internetowych twórców, którzy mają problem z tym, że raz na jakiś czas, ktoś wyśle w ich stronę niepochlebny komentarz, publicznie oczerni czy najzwyczajniej w świecie obrazi. Myślę jednak, że spora część z zawartych w tym tekście rad jest na tyle elastyczna i uniwersalna, że śmiało może odnosić się także do was.

Codziennie ktoś nas krytykuje czy obraża. Obrywamy właściwie za wszystko – napisaliśmy słaby tekst, rzekomo zerżnęliśmy od kogoś pomysł, głupio się ubraliśmy, słuchamy dennej muzyki, przez nas zginęło biedne dziecko w afryce a nasz tata w PRL’u współpracował z ubekami. Słowem – każdy pretekst jest dobry aby człowieka udupić. W poniższym tekście zaprezentuję wam parę trików oraz sposobów na to, jak nauczyć się niektóre rzeczy po prostu olewać.

NIE IDŹ W ZAPARTE, ZRELAKSUJ SIĘ

Kiedy zrobisz coś głupiego i zdajesz sobie sprawę, że właśnie zaczęło się odliczanie do pierwszych komentarzy, w których ktoś wyjaśni ci, niekoniecznie kulturalnie, jak bardzo się pomyliłeś, to błagam – nie brnij w jeszcze większe bagno. Jeżeli zdarzyło się tak, że kogoś przypadkowo (podkreślam – PRZYPADKOWO) uraziłeś, to przeproś i obiecaj poprawę.

Możesz być pewien, że dzięki takiej postawie wyjedziesz na kogoś, kto jest całe lata świetlne przed tymi, którzy w ofensywie na twój post używają nieprzyjemnych określeń kierowanych w twoją stronę. No i zyskasz plusiki w niebie.

ZA BŁĘDY ORTOGRAFICZNE NIE IDZIE SIĘ DO PIEKŁA

Jeżeli zrobiłeś błąd ortograficzny i ktoś się ciebie czepia, to popraw to. Najlepiej w ogóle tego nie komentując. Może nikt inny tego nie zauważy i nie będziesz musiał czytać setek komentarzy typu: „nawet najlepszym się zdarza” lub „ktoś tu nie uważał w podstawówce”. Jeżeli poprawi Ci to humor, to w ogóle morzesz skasować komentarz osoby, która zaówarzy literówkę. Jeżeli będzie miała jakiekolwiek obiekcje i napisze do Ciebie na privie, to grzecznie wytłumacz sytuacje i powiedz, że nie chciałeś aby twój tekst zalały dziesiątki komentarz dotyczących ortografii, w czasie gdy ty chcesz dowiedzieć się jakie zdanie mają twoi czytelnicy na temat poruszanego przez ciebie problemu.

Bo nie ma nic gorszego od tego, gdy jeden mały błąd lub literówka odwrócą uwagę od treści wpisu.

i-dont-care

NIE WDAWAJ SIĘ W KŁÓTNIE NA PRIVIE

Jeżeli napisze do Ciebie jakiś rozgorączkowany rodzic, ktoś na czacie zacznie jechać w twoją stronę chamówą lub spróbuje Cię sprowokować, to bądź pewien, że i tak nie wygrasz. Zresztą po co masz wygrywać? Nie marnuj czasu na idiotyczne kłótnie czy dyskusje, które i tak do niczego nie doprowadzą. Szanuj swój czas, bo nawet nie zauważysz jak minie godzina podczas twoich przepychanek słownych z kimś, kto i tak generalnie chciał Cię tylko obrazić i powiedzieć, „jak bardzo nie masz racji”.

Twoim zdaniem się mylę? Okej, w takim razie włącz telewizor na obradach sejmu. To najlepszy dowód na to, jak można zmarnować całe dziesięciolecia na kłótniach i oczernianiu się nawzajem.

INTERNET W KOŃCU ZAPOMINA, TY TEŻ ZAPOMNIJ

Każdy ma prawo do błędów, a i ty także nie jesteś rycerzem w lśniącej zbroi. Chyba, że taką sobie kupisz.
Nie bądź tym jednym bucem, który potrafi znienawidzić kogoś przez jeden post, wpis, akcję czy filmik. Miej więcej empatii w sobie i dawaj ludziom drugą szansę, bo ten świat jest naprawdę mały i nie warto boczyć się na kogoś tylko dlatego, że raz zrobił coś, co nie przypadło Ci do gustu. Mniej zszarganych nerwów i tyle.

Mówiłem wam jak bardzo lubię tą piosenkę? Polecam zwłaszcza refren, niech stanie się waszym hymnem.

ZAPAMIĘTAJ JEDNO – W INTERNECIE RACZEJ NIE WYGRASZ

Raczej. Bo jeżeli nie masz pewności, że z kimś wygrasz, to lepiej sobie odpuść. Z doświadczenia wiem, że po pierwsze wizerunkowo wygląda to bardzo słabo, a po drugie można całkiem mocno przerżnąć. Bowiem necie panuje zasada, że zawsze pozostaje tylko jeden wygrany. Przypomina to trochę walki gladiatorów – wygrany zbiera tymczasową chwałę i poklask całej zgromadzonej na arenie walk gawiedzi. Czytaj – „dostaje setki lajków”.

Więc jeżeli nie czujesz nad kimś mentalnej wyższości, nie jesteś pewien swoich argumentów oraz nie masz za sobą grona osób, które pójdą za tobą w ogień, to daj sobie spokój.

NIE PRÓBUJ Z WŁASNEJ INICJATYWY TŁUMACZYĆ SIĘ KOMUŚ W PRYWATNYCH WIADOMOŚCIACH

To największy grzech jaki możesz popełnić, gdy ktoś zostawi ci jakiś negatywny komentarz. Zwykle popełniają go stosunkowo świeży blogerzy, którzy za wszelką cenę walczą o każdego czytelnika. Jeżeli ktoś rzuci w twoją stronę lub odnośnie tego co napisałeś czy też nagrałeś niepochlebny komentarz, to broń Boże nie pisz do takiej osoby.  Nie pytaj także co nią kierowało, gdy go pisała oraz nie staraj się niczego wyjaśniać a już przede wszystkim NIE KAJAJ SĘ. Raz, że wygląda to żałośnie, a dwa, że tracisz tylko czas.

Lepiej zrobić coś pożytecznego. W sumie, to wszystko jest pożyteczniejsze od tłumaczenia komuś, „co tak naprawdę miałeś na myśli”.

Pamiętaj – twój czas, to rzecz święta. Nie marnuj go na zbędne przepraszanie, boczenie się, kłótnie oraz próby wyjaśniania różnych rzeczy twoim czytelnikom na priv z własnej inicjatywy. Jesteś bloger – to ty piszesz. Inni czytają.

Czy Jack Nicholson przepraszał kiedykolwiek za swoje role?


A jakie wy macie sposoby, aby nie zawracać sobie głowy bezsensownymi sprawami? Czego unikacie w internecie, aby żyło się wam lepiej? Piszcie w komentarzach!


No a jeżeli chociaż w minimalnym stopniu cechuje nas podobny sposób myślenia, to jestem zdania, że powinniśmy się zaprzyjaźnić. Tak na stałe. Wystarczy, że klikniesz TUTAJ like’a a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • http://mrkpassion.pl/ Kamil Macher Mr K.

    Dobre.

    • Machina

      Kamil, co z Tobą? Zawsze taki wygadany jesteś, a teraz piszesz tylko jedno słowo? ;) Więcej śmiałości.

  • Natalie Rosa

    Nareszcie ktoś z sensem gada. I czy coś jest ze mną nie tak, że ja nie mam hejterów? Chociaż to też chyba zależy od branży, w jakiej się człowiek obraca…
    W każdym razie ten akapit o kajaniu się uświadomił mi, że czasem mi się tak zdarza robić :/ Dzięki ;)

  • Brain

    ok. blogerem nie jestem. nawet niekiedy trudno mi zlozyc pare alow nakrzyz w gramatycznie poprawna calosc. ale juz dawno walnelo mnie ze jakakolwiek pseudo dyskusja z taka os co Ty opisujesz nie ma sensu i jest denna. a moze to nauczylam sie przez „dyskusje” z jedna os ktora jak ktos ma inne zdanie od niej nie slyszy argumentow drugiej strony tylko jak mantre powtarza swoje zdanie. wg niego swiete i najpoprawniejsze. no po prostu argumenty jak najbardziej merytoryczne i logiczne w jego strone sa jak grochem o sciane* [ [*chociaz istnieje swiatlo nadziei dla niej]

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Z tym światełkiem to nie byłbym taki pewien.

  • https://11stka.wordpress.com/ Joschka Kreßler

    Jak to było? Miej wyjebane, a będzie Ci dane?

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Jakoś tak.

  • Sara Stella

    Często podkreślam w swoich postach i ogólnie, że to co pisze jest tylko moje i wygląd tez poniekąd mój, bo ja powiedziałam jak chce aby wyglądał i jedna osoba pp prostu mi w tym pomogła i właśnie dlatego nie próbuje powielać tematów z innych blogów CHYBA, ŻE co też często podkreślam dosięgnie mnie wena wtedy pisze. A hejterami nie warto się przejmować – najzwyczajniej w świecie nam zazdroszczą

  • Dot

    „Jeżeli poprawi Ci to humor, to w ogóle morzesz skasować komentarz osoby, która zaówarzy literówkę.” Zatrzymałam się przy „morzesz” i już miałam pomyśleć, że to literówka, ale zamiast tego głos w mojej głowie podpowiedział „znając Anonimka to na pewno specjalnie”. Skończyłam zdanie i wiedziałam, że moje wnioski były słuszne.

    „nie ma nic gorszego od tego, gdy jeden mały błąd lub literówka odwrócą uwagę od treści wpisu.” nawet jeśli czasem w Twoich tekstach pojawi się jakaś literówka, nie przeszkadza mi to i czytam dalej.

    „ty także nie jesteś rycerzem w lśniącej zbroi. Chyba, że taką sobie kupisz.” Nie wiem dlaczego, ale akurat Ciebie wyobraziłam sobie w tej lśniącej zbroi ;D

    Dobry wpis :) (Tego właściwie nie musiałam pisać, bo sam to wiesz.)