EMOCJE

WSZYSCY CZASAMI CZUJEMY SIĘ BEZNADZIEJNI

I tak samo wszyscy lubimy karmić się perspektywą tego, że kiedyś uda nam się coś osiągnąć. Niestety bardzo często na samej wizji się kończy. 

Dwa dni temu napisała do mnie czytelniczka. Okazało się, że oboje znaleźliśmy się w odpowiednim czasie i odpowiedniej czasoprzestrzeni. Zarówno ja, jak i ona czuliśmy poczucie bezcelowości. Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy beznadziejni.
Wiecie jak to jest: czasami by uświadomić sobie pewien problem musimy spojrzeć w lustro. W tym przypadku tym lustrem była ona.

Dziękuję Ci. Nie mam pojęcia jak się nazywasz, ale jeżeli czytasz ten tekst, to wiedz, że dedykuję go właśnie Tobie. Bo istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że stałaś się iskrą zapalną do ogromnych zmian w moim życiu.

Wyjdę więc od tego, co też do mnie to urocze dziewczę napisało:

„ROBIĘ WIĘCEJ OD INNYCH, A MIMO TO CZUJĘ POCZUCIE BEZNADZIEJNOŚCI”

Znasz to? Siedzą w Tobie niesamowite ambicje, masz chęć zdobycia świata i starasz się to wszystko realizować. Jeżeli chodzisz do szkoły lub na studia, to masz tam dobre wyniki, nie zaniedbujesz życia prywatnego, latasz poza zajęciami na wszelkie dodatkowe lekcje oraz podejmujesz się masy projektów, które „przecież są inwestycją w Twoje życie”. A mimo to czujesz jakąś bezcelowość. Jakbyś stał w miejscu. Zapieprzasz z tym wszystkim już od roku lub dwóch, a jednak zmiany są kosmetyczne.

Cóż, może tylko się oszukujesz? Może tak naprawdę nic nie idzie do przodu, a Tobie całkiem dobrze żyje się w tej cholernej strefie komfortu?
A właściwie, to „dobrze się żyło”. Czas przeszły.
Było fajnie do czasu, aż strefa komfortu nie zderzyła się z Twoimi ambicjami.

MILION GENIALNYCH PLANÓW, KTÓRYCH NIE ZREALIZOWAŁEM

Ci, którzy śledzili moje poczynania w ubiegłym roku wiedzą, że średnio co miesiąc lub dwa zapowiadałem „kolejny wielki projekt”. Wszystkie, razem z moim ówczesnym przyjacielem, chcieliśmy zrealizować. Ci którzy znają mnie trochę bardziej wiedzą o kogo chodzi. Jednak nie to jest istotne. Ważny jest fakt, że żaden z tych pomysłów nie wypalił.
Program na YouTube, który miał być czymś całkowicie świeżym? Spłonął gdzieś po drodze. Serwis, o którym wspominałem i do którego potrzebowaliśmy dziewczyn do sesji? Także poszedł się pieprzyć.
Po drodze było jeszcze parę innych pomysłów, które umarły w zarodku.
Żaden nie przetrwał.

Wszyscy mamy wielkie plany. I każdy bez wyjątku jawi nam się jako coś genialnego. Jako „To Coś”. Problem w tym, że nie potrafimy przekuć tych planów w rzeczy, które realnie będą warunkować nasze życie. Nie potrafimy lub nie chcemy.

Lubimy się oszukiwać i lubimy wierzyć, że coś „samo się zrobi”

NIE LICZ NA INNYCH I NIE OCZEKUJ, ŻE TWOJE PLANY ZREALIZUJĄ SIĘ MINIMALNYM WYSIŁKIEM

Przestań się oszukiwać – nie możesz na nikogo liczyć! Jeśli masz plan lub chcesz do czegoś dojść, to musisz to zrobić sam. Łapiesz? „Sam”, a nie „samo”!
Ja jak głupi wierzyłem, że przyjaciel, z którym razem rozrysowywaliśmy swoje cele odwali za mnie lwią część roboty. Liczyłem, że wszystko co dobre, przyjdzie hurtem. Żyłem w jakimś takim paskudnym przeświadczeniu, że jestem wyjątkowy i ponadprzeciętny. Że mnie nie dotyczą te wszystkie prawa i każda rzecz zostanie podstawiona mi pod nos. Karmiłem się wizją końcowego efektu i w ostateczności każdy element nań się składający robiłem na odwal się. Byle by coś robić.

Nikt oprócz mnie nie widział efektów. Ja widziałem. A przynajmniej to sobie wmawiałem: „hej, przecież cały czas coś skrobię, coś planuję – muszą być efekty!”.
Gówno, dziś z perspektywy czasu widzę, że zmarnowałem rok na łechtanie swoich marzeń, od których bardziej się oddalałem niźli się do nich zbliżałem. Zbudowałem sobie w głowie tak potężny aparat mentalny, że sam siebie przekonałem, że rzeczywiście coś robię. Oszukiwałem samego siebie. Jak ostatni idiota.

I wy też to robicie. Nie mówię, że zawsze, ale w zdecydowanej części wasze plany pełzną na niczym. I nie próbujcie mi wciskać, że tak nie jest. Ja was dobrze znam. Też jestem człowiekiem i też wiem, jak to czasami dobrze jest uganiać się za myszką. Tu nie chodzi o jej złapanie. Bo wtedy musielibyśmy wyjść poza naszą strefę komfortu. Nas zazwyczaj bardziej cieszy sama zabawa i wmawianie sobie, że „kiedyś ją złapię”.
I nigdy nie łapiemy. Stąd czasami budzi się w nas poczucie beznadziejności. Teraz już wiecie, co to jest. To nasze ambicje zderzają się z granicą strefy komfortu. I dopóki ta suka będzie je blokowała, do tego czasu będziemy czuli frustracje.

To wasze życie, więc weźcie je do jasnej cholery w swoje ręce. Przestańcie sobie wmawiać, że coś przyjdzie samo. Przestańcie przekładać wszystko na jutro i oddalać realizację planów i marzeń na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Bo ta wtedy nie nadejdzie nigdy.

ZNAJDŹ SOBIE SWÓJ CEL I USTAL SPOSÓB JEGO REALIZACJI

Niech to nie będzie coś co „zrobisz kiedyś”. Wyznacz konkretny termin realizacji!
Ja już znalazłem. Są nim opowiadania, które piszę już od miesiąca i które wydam w wakacje 2016 roku, oraz inny projekt, którym się zajmuję. I wiem, że oba wypalą na pewno. Bo przestałem wierzyć w to, że ktoś mi w tym pomoże. Wyzbyłem się także złudzeń, że wszystko to przyjdzie samo. Wziąłem to wszystko we własne ręce. Złapałem za ster i ustaliłem sobie konkretną datę i konkretny sposób pracy.

Zrzut ekranu 2015-09-29 o 18.58.00

Ty też musisz to zrobić. Wyznaczyć termin ostatecznej realizacji swych planów i to, jak go doprowadzić do końca.
I nie jestem w stanie powiedzieć Ci krok po kroku co masz zrobić. Każdy z nas jest inny i gdy dla mnie będzie odpowiednim pisać przez trzy godziny dziennie, cztery lub pięć razy w tygodniu, to Tobie bardziej będzie odpowiadała praca w nocy. Ja potrzebuję wygody i spokoju, a Ty może lubisz pracować przy muzyce. Jesteśmy różni.

THIS IS THE END…

Jedyne co mogę Ci dać, to odpowiedź na to czemu czasami czujesz się tak, jak czujesz. Mogę dać Ci odrobinę motywacji, co mam nadzieję w poprzednich akapitach udało mi się już uczynić. Nie wiem, czego możesz jeszcze potrzebować. Drobnych na autobus?
Nie?

No, to zasuwaj i do roboty. Bo z tego, co wiem, masz całą masę niesamowitych planów do zrealizowania. I kiedy piszę, że powinieneś… że musisz to zrobić, to jestem z Tobą w pełni szczery. Bo zbyt wielu ludzi, zbyt wiele pięknych idei i planów się zmarnowało tylko dlatego, że osoby te bały się wyjść z własnej strefy komfortu.

Obiecaj mi, że z tobą będzie inaczej

Zrzut ekranu 2015-09-29 o 19.01.12


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Sofia Cecylia Gutkowska

    Chciałam napisać bardzo długi i mądry komentarz, ale właściwie to jedno słowo wystarczy za wszystko co mogłabym wymyślić: Obiecuję.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Trzymam za słowo!

  • Kuba Nowak

    Zrobię co w mojej mocy.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      No, ja mam nadzieję ;)

  • Alicja

    Dzisiejszy wpis bardzo mi pomógł, otworzył oczy, stał się drogowskazem. Za Twoją pomocą uświadomiłam sobie kilka ważnych spraw i wreszcie wyznaczyłam konkretne cele.
    Dzięki Ci za to! ;)

  • http://egoskupiona.blogspot.com/ Paulina S

    Podobne myśli miałam miesiąc temu i w końcu zabrałam się za robotę ;) póki co idzie dobrze, mam nadzieję, ze tym razem motywacja nie opuści mnie tak prędko.

  • http://feniksowy.blogspot.com/ Feniksowy

    W sumie podobny temat do tego, co ja pisałam ostatnio u siebie. Sama jestem osobą, która robi naprawdę dużo, poza studiowaniem udzielam się w organizacji studenckiej, chodzę na zajęcia taneczne, piszę bloga. Samo to zajmuje cały wolny czas, a jeszcze znajduję wolne chwile dla rodziny i znajomych. Wolę to, niż uczucie, że czas mi ucieka i marnuję go na fejsie :/ Jak zaczynam działać mniej, to wtedy mam takie wrażenie, że marnuje czas i życie. Jednak mimo tych wszystkich aktywności czasem dopada mnie totalne zwątpienie. Gdy nie widać efektów. A na te czasem trzeba czekać naprawdę długo.
    Tak samo z moim blogiem. No, cały czas staram się coś napisać, odkrywam siebie przed innymi, nawet przybywa mi czytelników. Ale dla mnie jest to wciąż za wolno i czasami dopada mnie zwątpienie. Jednak wtedy wychodzę z założenia, że robię to, bo lubię. A nie dla innych. Jeśli choć jedną osobę skłonię do rozważań i zmian swego życia na lepsze, to już jest sukces :)
    Tak jak mówisz, trzeba wyjść ze strefy komfortu (swoją drogą fajnie to nazwałeś) i ruszyć d*pę, a nie marudzić i dalej robić jedno wielkie NIC :)
    feniksowy.blogspot.com

  • friday

    Tekst króla polskiej blogosfery – genialny.
    To wszystko.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      No wreszcie ktoś to powiedział.

  • Kuba Wilk

    Cholera, a cały czas biegał za mną pomysł poszerzania własnej strefy komfortu. Muszę to w końcu zrobić.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      „Biegał pomysł”? Naprawdę? To zwyczajnie trzeba zrobić.

  • Jan

    Anonimove wyznanie:
    Anonimek jest najlepszy ;)
    Panowie szklanki w górę :***