#na_szybko

W POLSCE MAMY PROBLEM Z MÓWIENIEM O TYM, ŻE ”U NAS JEST DOBRZE”

Brakowało mi tego.

Przez ostatnie parę lat moje życie opierało się w dużej mierze na próbie połączenia wielkiego chaosu, w którym odnajdowałem się całkiem nieźle, z białym domkiem przy plaży, w którym miała czekać na mnie – w zależności od okresu, w którym się znajdowałem – złotowłosa lub kruczoczarna dziewczyna.

Dopiero stosunkowo niedawno odkryłem, co tak naprawdę znaczy życie bez drugiej połówki. Ale że o moich problemach tuż i na długo po zerwaniu pisałem już wielokrotnie, to dzisiaj sobie i wam tego oszczędzę. Zamiast tego chciałbym w tym tekście skupić się na tym, co przyjemne.

Ktoś spyta ”hmm, tylko po co?”. Cóż, coraz bardziej zaczynam dostrzegać fakt, że…

W POLSCE MAMY PROBLEM Z MÓWIENIEM, ŻE U NAS JEST GIT

Nie mamy kultury opowiadania o tym, że u nas się układa. I choć po swoich znajomych widzę, że sytuacja powoli ulega zmianie, to jednak ciągle mamy z tym problem. Kiedy ktoś pyta ”co u nas?”, to jakże powszechnym jest, że raczymy taką osobę tekstem ”a no nic… wiesz, stara bieda”. Lub ”pomalutku”. Popularne są słowa w stylu ”chujowo, ale stabilnie”. Wkurwia mnie to. Bo ja mam właśnie ochotę powiedzieć, że jest super. Że od dłuższego czasu wszystko, co dobre, przychodzi do mnie hurtem. Albo lepiej! Wziąłem życie we własne, ciężką pracą nie skalane, ręce i sam zacząłem egzekwować wszystkie te pozytywne rzeczy.

Nie bójmy się mówić że jest dobrze, jeśli rzeczywiście tak jest. Nie wstydźmy się sukcesów i nie trzymajmy tylko dla siebie swoich miłych doświadczeń. Kiedy ktoś pyta nas, ”jak nam się układa?”, to pamiętajmy o tym, że mówienie o tym, iż jest dobrze, wcale nie leży w złym tonie.

ŻYCIE PEŁNĄ PIERSIĄ

Na przestrzeni ostatnich czterech miesięcy udało mi się osiągnąć – moim zdaniem – bardzo wiele. Rzuciłem fajki, przestałem wieczorami się upijać i obżerać jak świnia, a w zamian za to zapisałem się na siłownię. Każdego tygodnia bywam tam cztery razy, a dodatkowo jeszcze raz w tygodniu staram się  chodzić na basen. I zawsze robię tam minimum 50 rundek w czasie mniejszym niż 45 minut. Otworzyłem się na nowe doznania smakowe i samemu zacząłem eksperymentować ze zdrową kuchnią. Złapałem tak dużego bakcyla na ten ”fit life”, że dzisiaj, gdy ojebałem kilka kawałków jakiegoś śmieciowego kurczaka, to dostałem tak dużych wyrzutów sumienia, że zaraz poszedłem pobiegać.

I wiecie co w tym wszystkim jest najlepsze? Wcale mi to nie przeszkadza.

Ponadto zrozumiałem, że życie nie polega na tym, aby kurczowo trzymać się planów, które sobie jakiś czas temu założyliśmy. Życie to wielka, niekończąca się rzeka, podczas której pokonywania, w tle przygrywa nam Pink Floyd. A ja uwielbiam Pink Floyd.

Życie to także nie sztuka napisana dla jedynie dwóch aktorów. Gdyby ktoś jeszcze 5 miesięcy temu spytał mnie, co chcę w życiu robić, to pierwszą myślą, która przyszłaby mi do głowy, byłoby to, że chciałbym być z moją – byłą już – dziewczyną. Well, kochać kogoś na zabój to jedno, ale myśleć o swojej przyszłości, to już zupełnie inna – wcale nie mniej ważna – para kaloszy. I to też uświadomiłem sobie dopiero niedawno.

Być może za niedługo będę ponownie starał się o wizę do Stanów. Być może uda mi się ją zdobyć. A nawet jeśli nie? Well, zbyt fajnie mi się żyje, abym przejmował się taką pierdołą. Nie teraz to kiedy indziej.

Dodatkowo blog właśnie przeżywa swój najlepszy okres w ciągu całej swojej historii. Jak tak dalej pójdzie, to za dwa tygodnie pobiję wszelkie rekordy między innymi pod względem odsłon, unikalnych użytkowników oraz wszystkie te, które sam jakiś czas temu tutaj ustanowiłem.

Udało mi się także wymaksować wyniki z matury. Używając powiedzeń z mojego prywatnego słownika, mógłbym rzec, że ”rozjebałem system po krakowsku”. Przy otwieraniu szampana był taki huk, że aż gołębie zaczęły mi z parapetu spierdalać.

A co najważniejsze… na nowo odkryłem, że życie może być fajne. Dlatego, gdy za jakiś czas, a może nawet dzisiaj, spytacie mnie, ”co u mnie?”, odpowiem Wam tylko jedno:

U mnie super. A co u Was? 


 Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Marzena Garbacz

    Ja zawsze odpowiadam na te pytania „mogłoby być lepiej, ale gorzej też mógłby”. Bo wiadomo, że lepiej może być zawsze, nie stawiam sobie poprzeczek. Ale nigdy nie jest tak źle, że gorzej nie mogłoby być :D zresztą, trzeba było wypracować jakąś odpowiedz dla tony facetów pytających „co tam?/co słychać?/jak tam?” na fb czy insta 😂

    • Angelika Zaton

      Ja mam dla nich jedną i dość skuteczną odpowiedź: „Bez Ciebie byłoby lepiej” 😂

  • http://terra-feliks.blogspot.com/ Hipis

    Mam wrażenie, że ludzie nie odpowiadają że „Jets super” bo nie chcą wyjść na nieszczerych, albo po prostu nie są nieszczerzy. Bo jednak szczęście ma się raczej na fazy, między długmi fazami „jakoś tam leci” i nie sądzę, że da się zawsze szczerze odpowiedzieć, że jest spoko. Wolę mówić, jak jest naprawdę, szczególnie jeżeli to moi ludzi, a nie jacyś obcy.
    Chociaż tak naprawdę zapytana tak momentalnie zapominam wszystkie spoko odpowiedzi i mówię „Nie wiem, nie pamiętam, nudno jak zwykle” :P