Lifestyle

TWOJĄ PRZYSZŁOŚCIĄ JEST ZMYWAK

Znacie tą chwilę kiedy uświadamiacie sobie, że nie ma planu „b”? Że jeżeli nie uda się wam być tym kim być chcecie, to innych kolorowych alternatyw już nie będzie. Ani jednej. Ale z drugiej strony czy ktoś powiedział, że powinniśmy przestać marzyć?

Choć głęboko wierzę w to, że uda mi się zrealizować wszystkie moje najskrytsze marzenia i w przyszłości zamiast pisać o wadach MPK lub recenzować kolejny film, będę raczej pisał o tym, co irytuje mnie w moim nowym Porsche czy też dlaczego moi ulubieni aktorzy z dzieciństwa nie śmieją się gdy opowiadam im swoje żarty, to jednak każdego cholernego dnia takim ludziom jak ja są podcinane skrzydła. Dostają w mordę bez możliwości jakiejkolwiek obrony. Ci którzy ośmielą się otwarcie mówić o tym, że mają marzenia od razu są sprowadzani do pionu. A nie daj Boże, żeby ktoś taki był na studiach humanistycznych, to nie zostawią na nim suchej nitki. „Zmywak lub kasa w Biedronce. Nic więcej” – to słyszę kiedy mówię, że chce studiować jakiś kierunek humanistyczny.
Te słowa bolą. Jak diabli.

I najśmieszniejsze jest to, że nie sposób z nimi walczyć, bo mimo wszystko jakkolwiek byśmy się przed nimi nie bronili, to jednak w naszej świadomości, gdzieś tam głęboko, pozostaje wiedza o tym, że w naszym życiu nie wszystko może ułożyć się tak jakbyśmy tego oczekiwali. Plus jeszcze krąży prorocza opinia o tym, że Ci którzy wiążą swoją przyszłość z kierunkami humanistycznymi, to z góry trafili trzy siódemki na maszynie, na której wygrywa się pogardę polskiego społeczeństwa. No kurwa mać.

To strasznie irytujące kiedy na każdym kroku słyszy się, że jedyne co będziemy mogli robić w przyszłości, to smażyć frytki. Na zmianę z kopaniem rowów. I zdaję sobie sprawę z tego, że chcecie teraz przeczytać coś w stylu – „Nie martwcie się, to nie prawda”, „Nie dajcie sobie nic wmówić!” lub „Spokojnie kochani, będzie dobrze”. Tylko wy wiecie, że nie będzie. Będzie jeszcze gorzej. Nie możecie liczyć na żadne ulgi, jeżeli nie ruszycie swojej dupy i nie weźmiecie tego, co należy się wam jak psu micha. Własnej godności. Tak, tak… zdaję sobie sprawę, że i takie śpiewki słyszeliście w życiu nie raz. Dlatego zaproponuję wam coś innego. Spróbujcie sobie wyobrazić co byście zrobili gdyby ścigała was włoska policja za kradzież Ferrari? Zatrzymalibyście się żeby zmniejszyć swój wyrok i odziesiedzieć co najmniej 10 lat w więzieniu? Zatrzymalibyście się tylko po to, aby z opuszczoną głową przegrać swoje życie i przyjąć karę z pokorą? Bo co? Bo tego wymaga od was społeczeństwo i takie są odgórnie ustalone normy? Wiecie co?
To ja pierdolę takie normy.
Nie wiem jak wy, ale ja w tym momencie wciskam pedał gazu, gnam w stronę zachodzącego słońca i ani mi się śni żyć tak jak wymagają tego ode mnie inni. Tak mi dopomóż bóg i pieprzyć wszystkich, którzy we mnie nie wierzą.

Pisałem to ja – marzyciel.


A jeżeli chociaż w minimalnym stopniu cechuje nas podobny sposób myślenia, to jestem zdania, że powinniśmy się zaprzyjaźnić. Tak na stałe. Wystarczy, że klikniesz TUTAJ like’a i od dziś i ja, i ty będziemy szczęśliwi. Lub skomentuj wpis jeżeli się z nim zgadzasz lub nie. Nie bądź pipa! Wyraź swoją opinię!

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Pingback: I TAK MINĘŁY 3 MIESIĄCE | Anonimove()

  • Skarseld

    Bardzo fajny wpis. Gdyby był trochę dłuższy i częściej występowało w nim słowo „idioci”, to najpewniej byłby napisany przeze mnie. :D

  • http://yosoymorena.pl Paulina Chmielewska

    Czytałam ten wpis i w mojej głowie powstawała już na niego odpowiedź, która miała pojawić się w komentarzu. Z każdym kolejnym Twoim słowem, pojawiały się w mojej głowie kolejne zdania, które chciałam napisać. Nawet nie wiesz jak ucieszyły mnie te słowa:

    „Nie wiem jak wy, ale ja w tym momencie wciskam pedał gazu, gnam w
    stronę zachodzącego słońca i ani mi się śni żyć tak jak wymagają tego
    ode mnie inni. Tak mi dopomóż bóg i pieprzyć wszystkich, którzy we mnie
    nie wierzą.

    Pisałem to ja – marzyciel.”

    To jest to, na co czekałam, czytając ten wpis, jednak z każdym słowem przestawałam wierzyć, że to właśnie zobaczę. Na szczęście zobaczyłam i pozostaje mi tylko trzymać kciuki, bo wyżej wklejone Twoje słowa, są moimi słowami. Nic dodać nic ująć.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Na tym polega pisanie dobrych tekstów. Kiedy już wszystkim wydaje się, że sprawa jest przegrana pokaż im światełko w tunelu.
      A później kopnij ich w dupę, żeby szli w tamtą stronę.

      • http://yosoymorena.pl Paulina Chmielewska

        I tutaj masz rację, bo czytając większość Twojego posta to JA miałam ochotę kopnąć Cię w dupę…

        … Nie wyszło :D

  • Czocherek♡

    Czytając twój wpis, słuchałam akurat piosenki, w której słowa idą: „Miało być tak pięknie, miało nie wiać w oczy nam i ociekać szczęściem, miało być sto lat, sto lat” Wierzę, że kiedyś nie zaśpiewam jednak „miało być”, a „jest”. Dzięki marzycielu, dzięki temu to wszystko jeszcze ma sens :)

  • Pingback: Warto poczytać #3 - YoSoyMorena.pl | blog lifestylowy()

  • http://zblogowany.pl/ Ana

    Jestem po studiach humanistycznych i naukach społecznych – dwóch równie perspektywicznych. Mam całkiem fajną pracę. Znam ludzi po kierunkach ścisłych, którzy siedzą na kasie w Biedronce. To, gdzie wylądujesz i gdzie ugrzęzną Twoje marzenia, to wcale nie zależy od kierunku studiów.

  • http://uporzadkowanybalagan.blogspot.com Aleksandra Wołodkiewicz

    Wybieram się na studia stricte humanistyczne i wcale nie czuję się jak wyrzutek społeczeństwa. To fakt, że ludzie patrzą z pogardą na takich jak my, ale my wiemy, jaka jest prawda. Czy ludzie po studiach na politechnice lub akademii sztuk pięknych naprawdę robią to, w czym się wyuczyli? Nie wszyscy. A czy każdy po studiach humanistycznych smaży frytki i konserwuje powierzchnie płaskie. No nie. Tylko i wyłącznie od nas samych zależy nasza przyszła kariera.

    PS Smażenie frytek jest dla słabeuszy.

  • http://bass-driver.blogspot.com/ Jarek Michalski

    Ludzie stosujący taką retorykę zapominają o 2 rzeczach:
    1. Jeśli nie masz do czegoś uzdolnień, po prostu nie dostaniesz się na studia z tym związane. A już na pewno się na nich nie utrzymasz.
    2. Jeśli coś totalnie Cię nie interesuje, nie będziesz w tym dobry, co nie wróży zbyt wielkiej kariery, choćbyś skończył najbardziej „pożądany” kierunek.

  • Anna

    Mam to szczęście, że mam duszę humanisty, ale rozum ścisłowca, więc obie opcje przy wyborze studenckiej kariery mogłam wziąć pod uwagę. Dziś jestem na 5 roków kierunku ścisłego i nie żałuję – kończę biotechnologię – ścisły, ale teraz również uważany za ‚przesycony’ kierunek. To znaczy w Polsce. Ale kto mówi, że muszę ograniczać się do jednego miejsca? Prawda jest, jaka jest – naprawdę nie ma pracy w Polsce po tym kierunku i nie chodzi o to, że za mało się staram, za mało robię, czy nie ma żadnej pracy w ogóle – po prostu znam swoją cenę i wiem, czego oczekuję – to dlatego nie ma dla mnie pracy w Polsce. Odbywam teraz roczny staż w USA, w renomowanym ośrodku naukowym i wiecie co? Tutaj wszyscy mnie doceniają, czuję się kimś, czuję się ważna, czuję się, że to co robię jest ważne, a co najistotniejsze – mogę robić to, co kocham za godne wynagrodzenie i satysfakcję… zmierzając do sedna – warto robić to, co się w życiu kocha, bo chyba najgorszą karą na świecie jest zmuszanie się do czegoś, co w ogóle nas nie interesuje, nie pasjonuje w żaden sposób. Trzeba jednak pamiętać, że czasem ma to swoją cenę, czasem jest ciężko zanim się uda. Trzeba znać realia i być gotowym na to, co czeka nas w walce o nasze marzenia. Trzeba walczyć, trzeba być odważnym, a w końcu jakoś się uda.

    P.S. Powodzenia w walce o marzenia!

  • G.

    Wybieram się na studia humanistyczne. Odkąd podjęłam taką decyzję dookoła słyszę jedynie słowa krytyki, wścibskie żarty i wyrazy współczucia. Ale cholera jasna! Kto powiedział, że skończę w maku?! Ambicja. Determinacja. Wytrwałość. Dotrę tam, gdzie chcę!