#crazy_ones

TERRY RICHARDSON – Największy zbok Hollywood

Terry, skąd ty się urwałeś?

Showbiznes, zwłaszcza ten amerykański pełen jest wszelkiej maści świrów, zboczeńców i zwyrodnialców. Dzisiaj przedstawię wam największego z nich wszystkich.
W sensie pozytywnym oczywiście.

Poniższy tekst, zamieszczam w ramach serii #crazy_ones, w której to przedstawiam wam sylwetki osób, które moim zdaniem są warte uwagi i które na tle tego szarego społeczeństwa wyróżniają się niesamowitą charyzmą, talentem, nietuzinkowym spojrzeniem na świat oraz zwykle dość luźnym podejściem do ogólnoprzyjętych zasad i schematów. Tydzień temu pisałem o pewnym fotografie, który zatrzymał się na latach 90′ ubiegłego wieku.

Dzisiaj postanowiłem trochę bardziej niż tydzień temu pojechać po bandzie i przedstawić wam gościa, który moim zdaniem jest najbardziej ekscentrycznym fotografem, który stąpał po chłodnych ulicach Nowego Jorku. Przed państwem… Teeeeeerrrryyyy Richardsooon!

Nie, to jest Snoop Dogg

Nie, to jest Snoop Dogg

Terry, to taki gość, do którego gwiazdy – zarówno te większe, jak i te mniejsze – ustawiają się w kolejce. Słynie on przede wszystkim z tego, że w swoich pracach przemyca całe tony erotyzmu (albo pornografii?), masę dziwactw a praktycznie każda z jego fotografii jest mocno prześwietlona. Taki zabieg artystyczny, ja się tam nie znam.

Ostatnio było o nim dość głośno, a to za sprawą paru niszowych modelek, które wytoczyły przeciwko niemu pozew, w którym to oskarżały go o wykorzystywanie seksualne i nakłanianie do wykonywania czynności ściśle związanych z zabawami po zmroku. Pierwsze co sobie pomyślałem – ktoś tu chce się wybić na skandalu, który w czasie trwania tej sprawy urośnie wokół najpopularniejszego fotografa Hollywood. W końcu jak mały trzeba mieć mózg, żeby mając te dwadzieścia parę lat oskarżać kogoś o to, że ZACHĘCAŁ lub NAKŁANIAŁ nas do robienia rzeczy w jakiś sposób powiązanych z seksem. Spytam klasycznie – a gdyby poprosił was o ucięcie sobie lewej dłoni, też byłybyście na tyle głupie aby to zrobić? I w końcu jak wielkim durniem trzeba być, żeby idąc do takiego fotografa jakim jest Terry Richardson spodziewać się grzecznej i niewyuzdanej sesji. Najlepiej w habicie.

Zresztą nawet sam fotograf często podkreślał, że seks oraz erotyka od zawsze były jednym z nieodłącznych elementów większości sesji. Miejmy tylko nadzieję, że Terry do niczego nie nakłaniał Baracka Obamy, który także robił sobie u niego sesję. Wanna proof?

Barack-Obama-Terry-Richardson-hype1

Sesje u niego robiły sobie takie gwiazdy jak Mickey Rourke, Miley Cyrus, Kate Moss, Macaulay Culkin, Lady Gaga, Karl Lagerfeld czy Amy Winehouse. Jakiś czas temu ukazała się nawet jego sesja w czasopiśmie Penthouse, w której w roli głównej wystąpiła znana wszystkim aktorka porno – Sasha Grey. Niestety z oczywistych powodów sesji tej opublikować tutaj nie mogę.
Sami rozumiecie, czasem czytają mnie także dzieciaki.

Best-Fashion-Photographers-In-The-Industry-Terry-Richardson-and-Jared-Leto

 

Kevin? Już wiemy co robisz sam w domu.

Kevin? Już wiemy co robisz sam w domu

Można by jeszcze wspomnieć, że Richardson wyreżyserował także teledysk do piosenki Wrecking Ball, ale ten smutny moment w jego karierze raczej pominiemy. Chyba Wszyscy wiemy dlaczego.

Coś dla pań

Coś dla pań

Coś dla panów

Coś dla panów

Zdjęcia Terrego mają w sobie pewnego rodzaju magnetyzm. Mają w sobie to coś, co sprawia, że osoby z takim bałaganem w głowie jak ja lgną do niego jak myszy do sera. W jego fotografiach fascynuje mnie również to, że potrafi on niezwykłe i często ekstremalnie popularne osoby ukazywać w bardzo naturalny i luzacki sposób. Filozofia Richardsona w dużej mierze opiera się na tym, aby żadne z jego zdjęć nie było przekombinowane ani zbytnio efekciarskie a jednocześnie każde z osobna sprawiało wrażenie, że zostało zrobione przez mistrza rzemiosła fotograficznego. To trochę jak z filmami Wojtka Smarzowskiego. Z jednej strony wiemy, że przedstawiana w nich historia jest całkowitą fikcją, a jednak oglądając je, za sprawą bardzo naturalnej gry aktorskiej, mamy wrażenie jakby to wszystko działo się naprawdę. I to jest właśnie sztuka.
Sztuka którą Richardson opanował do perfekcji i która sprawia, że na twarzy każdego, kto kiedykolwiek zetknął się z jego pracami, pojawia się szeroki i niekłamany uśmiech.


Poniżej, specjalnie dla was, zamieściłem galerię nieco mniej popularnych, starszych, trochę bardziej amatorskich, ale również świetnych zdjęć Terrego. Spójrzcie na nie i spróbujcie wyciągnąć z nich jakąś wartość.

Mi osobiście dały one do zrozumienia, że mamy tylko jedno życie i nie powinniśmy brać go w pełni na serio. W końcu wszystko to co ono nam daje może być po prostu dobrą zabawą.


No a jeżeli chociaż w minimalnym stopniu cechuje nas podobny sposób myślenia, to jestem zdania, że powinniśmy się zaprzyjaźnić. Tak na stałe. Wystarczy, że klikniesz TUTAJ like’a a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Marria

    Kiedyś czytałam o Terrym Richardsonie i muszę przyznać, że to naprawdę świetna aczkolwiek mocno pokręcona postać. W jego zdjęciach podoba mi się dokładnie to co opisujesz – ta niesamowita prostota i sposób ukazywania tych wszystkich postaci. Według mnie może te zdjęcia nie są jakieś „genialne”, ale na pewno są niezywlke.
    A wpis jak zawsze swietny ^^