#na_szybko

SZACUNEK NIGDY NIE JEST ZA DARMO

Nawet jeżeli niektórym tak się wydaje…

Od dziecka wmawia nam się, że musimy szanować niektóre osoby. Zwykle są to postacie, które rzeczywiście czym się w jakiś sposób zasłużyły. Ludzie, którym ten szacunek realnie się należy. Czasami jednak rodzice i inne przypadkowe osoby (nie żebym coś sugerował) próbują nam wcisnąć, że szanować powinniśmy tych, którym z każdego logicznego punktu widzenia, szacunek wcale się nie należy.

Weźmy takich dziadków przykładowo. Naszych dziadków. Tych, którzy żyją i tych, którzy już dawno ułożyli się do grobu. Jeżeli masz tego farta, to trafisz na całkiem spoko dziadków. Mi ten przywilej dostał się jedynie połowicznie. Bo z jednymi dziadkami kontakt mam idealny, a z drugimi… no nie najlepszy. I nie zrozumcie mnie źle – zarówno tych, z którymi mam dobry kontakt, jak i tych drugich kocham. No może, tych pierwszych trochę bardziej.
Problem w tym, że parę losowych sytuacji w moim życiu sprawiło, że moje zdanie o tych drugich uległo swego rodzaju korozji. Nie są dla mnie wzorem do naśladowania, a gdy o nich myślę, to przed oczami nie jawią mi się wspaniali ludzie w złotych zbrojach.
Takich zbrój nie rozdają za darmo.

Do czego jednak zmierzam?
Chodzi mi o to, że czasami niektórym osobom tylko pozornie należy się szacunek. Bo tradycja tego wymaga. Bo tak się utarło. Bo ktoś nam powiedział, że tak wypada.

Zapamiętaj sobie jedną bardzo ważną rzecz: szacunek NIGDY nie jest za darmo. Czasami musisz przejechać bardzo długą drogą, aby go sobie u kogoś zaskarbić.

Hola, hola! Mamy szanować kogoś, „bo tak wypada”? Czegoś tutaj nie rozumiem. To trochę tak jakby swoją wypowiedź argumentować słowami: „bo tak!”.
Jeżeli dana osoba, nie zasłużyła sobie w moich oczach na szacunek, nie uczyniła w swoim życiu niczego, co wzbudziłoby we mnie respekt przed nią… to niby z jakiej, kurwa, parafii mam kogoś takiego darzyć szacunkiem?

I nie obchodzi mnie, czy jesteś osobą starszą, moim krewnym, prezydentem, czy nawet głową kościoła katolickiego. Możesz być kimkolwiek, ale jeżeli nie zapracujesz sobie na mój szacunek, to z mojej strony możesz liczyć co najwyżej na obojętność względem Ciebie.

Bo jeżeli kiedykolwiek będę Cię szanował, to tylko ze względu na twoje czyny. Nie pozycję!

„Bo tak wypada” – ja pierdolę, co za dureń to w ogóle wymyślił?


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • https://www.facebook.com/pages/Black-Angel-m/304119496452187 Black Angel m/

    Bo co sobie ludzie pomyślą? :)

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Pieprzyć ludzi!

  • V.

    A moim zdaniem, każdy dostaje szacunek na starcie. Jego wybór, czy go rozbuduje, podniszczy, czy może zrujnuje całkowicie.

    • Alex Gajda

      Zgadzam się, niestety bardzo często osoby, które poznaje bardziej tracą niż zyskują.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      To trochę jak ze szkolnym systemem oceniania. Ty jesteś szkołą, która ufa uczniom już na starcie i daje 100 pkt. Ja jednak wolę sprawić, aby każdy miał motywację do tego, aby te punkty zdobyć. U mnie zaczyna się od zera.

  • Lukasz

    Co do tego teksu mam mieszane uczucia. Bo fakt, że nie każdy zasługuję na szacunek i dlatego – tak jak z twoimi dziadkami – trochę go stracili, bo coś tam zrobili. Zgadzam się, że nawet rodziców w ekstremalnych przypadkach można nie szanować i się od nich odciąć, skoro są dla nas tak bardzo toksyczni. To fakt, że szanuje się ludzi za to robią i jakimi są ludźmi, a jeśli ktoś okazuje się chujem to z jakiej paki mam go niby szanować. Z drugiej strony. To że ktoś ma inne poglądy, inaczej wygląda lub jest chory nie oznacza, że na szacunek nie zasługuje.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Łukasz, nigdzie tego nie napisałem. Ludzie źle pojmują znaczenie słowa „szacunek”. To, że ktoś sobie go u mnie nie zaskarbił nie oznacza, że mam do niego negatywne lub nawet obojętne podejście. Osobie chorej mogę współczuć, mogę ją lubić, a nawet kochać. Emocji do wyboru jest całe spektrum. Tak samo jest z osobą o innych poglądach. Szanuje to, że ma inne poglądy. Ale do samej swojej osoby nie zaskarbił sobie mojego osobistego szacunku. Respektu. Uznania.

      Tak samo mogę mieć poszanowanie dla kogoś ze względu na to że jest chory. Mogę uszanować to, że nie jest w stanie wejść po schodach. Poszanować czyli w tym kontekście zrozumieć.

      Owszem, utarło się w naszym języku to, że gdy mówimy „nie mam do kogoś szacunku”, to zwykle rozumiemy te słowa w sposób pejoratywny. To całkowicie normalne. Jednak mi chodzi o pierwotne i neutralne znaczenie słowa „szacunek”.

      • http://wysoka.es/ Saga Sachnik

        Szacunek to właśnie jest uznanie. Szanujesz dziadków, mimo, że nie pałasz do nich wielką sympatią. Gdyby było inaczej, zamiast kartki na Dzień Dziadka i Babci, dałbyś im nekrolog do uzupełnienia.

        W ogóle sam problem tej hierarchii szacunku jest ciekawy. Dół może nie szanować góry, ale góra już zostałaby obrzucona zgniłymi jajkami za brak szacunku do dołu.

        • Lukasz

          Heh. Faktycznie, bardzo ciekawe to z tą hierarchią.

        • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

          No jasne – szanuję, jeżeli mam za co szanować :)
          I wcale nie muszę ich lubić. No i oczywiście na odwrót.

      • Lukasz

        Nie twierdze, że tak napisałeś. Nie to w każdym razie miałem na myśli. Właśnie wyjaśniłeś to z czym miałem problem. Z definicją słowa ” szacunek”. Dlatego miałem mieszane uczucia, bo słowo „szacunek” właśnie można różnie interpretować. Z jednej strony ” szacunek” jako uznanie dla kogoś za jego czyny, upór w dążeniu do marzeń itd. Z drugiej właśnie w kontekście zrozumienia „inności” i okazania empatii.

  • jaknieteraztokiedy

    Cholernie egoistyczny wpis i cholernie się z nim nie zgadzam. I fajnie, bo to pierwszy wpis, od jakiegoś czasu z którym mogę się nie zgodzić. Chwała Ci za to. Ale do rzeczy. Co to znaczy zasłużyć na Twój szacunek? Umyć Ci stopy? Być wobec Ciebie uczciwym i wspaniałomyślnym? Czy może lajkować Twoje posty i udostępniać bloga? Wtedy zasługuje na Twój szacunek, czy jeszcze nie? Szacunek to wartość, na którą zasługuje każdy aż do momentu, kiedy nie splunie Ci w twarz. Szacunek to umiejętność traktowania ludzi na równi. Szacunek to wreszcie kwestia wychowania, bo musisz pamiętać, że kiedyś się urodziłeś i srałeś w gacie i popełniałeś błędy i płakałeś i zazdrościłeś i kłamałeś i obrażałeś innych. I co ze względu na to nie zasługujesz na mój szacunek? Mówisz, że będziesz mnie szanował ze względu na czyny, a nie na pozycję. Skąd Ty możesz wiedzieć jakie „czyny” mam na swoim koncie skoro mnie nie znasz? A kiedy mnie poznasz, to skąd będziesz wiedział, że „czyny” jakimi się chwalę są prawdziwe? Czy skoro mnie nie znasz i nie wiesz jakie mam „czyny”, to czy ja nie zasługujesz na Twój szacunek? A jeśli napiszę teraz kurwa, dupa i chuj – jestem wulgarna (to złe) to czy ja nie zasługuje na Twój szacunek? A jak publicznie pokażę cycki, to zasługuje na Twój szacunek czy nie? (biorąc pod uwagę, że mam ładne cycki)
    A i jeszcze jedno.. co to znaczy kochać kogoś bardziej? Bardziej niż co, to znaczy jak? W procentach? Ciebie kocham na 100% a jego na 75%?

    Respect bracie, bez względu na wszystko, i przepraszam za błędy (mój błąd) :-)

    A i dzięki za inspirację :)

    http://www.jaknieteraztokiedy.pl