Kino!

SPECTRE – CZYLI IDEAŁ DLA FANA, BEZNADZIEJA DLA PRZECIĘTNEGO WIDZA

Sam, graj!

Casino Royale dało nam Bonda którego podświadomie potrzebowaliśmy, ale sami o tym nie widzieliśmy. Brutalnego, szorstkiego niczym włosy łonowe Johna Ceny i przede wszystkim zdecydowanie bardziej ludzkiego i pełnego rozterek moralnych agenta w służbie jej królewskiej mości.
Od samego początku czułem, co Mendes będzie chciał nam tym razem zaserwować. Zaczął tą zabawę w Skyfall i tutaj ją kończy. Bawi się konwencją łącząc oldskullowego Bonda z tym na miarę 21 wieku.
Wszyscy, którzy szli na ten film z myślą, że znów dostanę jedynie napierdalankę rodem z Quantum of Solace muszą pamiętać o jednym:

Bond już nie jest tym samym młodzikiem, jakiego poznaliśmy w Casino Royale. Ramy fabularne tej serii to prawie 10 lat.

Casino Royale i Quantum of Solace dzieją się tuż po sobie i to na przestrzeni paru miesięcy. Potem długo, długo nic i nagle bum – pojawia się już nieco podstarzały i nie tak sprawny Bond w Skyfall. Od chłoptasia w Casino Royale, którego Vesper określiła mianem kogoś, kto garnitur nosi ze wzgardą, przez żądnego zemsty mordercę w Quantum of Solace, po pełnoprawnego, acz nieco podstarzałego agenta w Skyfall i Spectre. Jeśli spojrzymy na to w ten sposób, z pewną dozą dystansu, to Spectre będzie jawić się nam jako idealne następstwo wszystkich poprzednich części z Danielem Craigiem.
Owszem – najnowsza część jest nieco naciągana. Bond zachowuje się tutaj momentami jak superman, ale jako fan serii jestem w stanie mu to wybaczyć. Bez względu na to, co napisałem na poprzedniej stronie. On po części właśnie taki ma być. Ma być hybrydą tego za co pokochaliśmy go w Casino Royale i tym, co zobaczyliśmy w Doktorze No (lub paru innych częściach z Connerym). Z jednej strony ma być to ktoś, dla kogo największym przeciwnikiem jest jego przeszłość i traumatyczne wspomnienia utrudniające mu normalne życie, a z drugiej ma być to dojrzały agent. I wydaje mi się, że ten cel został osiągnięty.
To dalej Bond na miarę XXI wieku. Inni piszą, że brak tutaj pewnej głębi, że główny antagonista jest bardzo płytkim przeciwnikiem, a ja do cholery totalnie się z tym nie zgadzam. Mendes właśnie tym filmem pokazał, że nawet najbardziej wyświechtany motyw czarnego charakteru, który chce zawładnąć światem, może być postacią o całkiem sporej głębi emocjonalnej.

Spectre nawiązuje do klasycznych Bondów i przy okazji stara się iść nieco dalej, tłumacząc motywy kierujące przeciwnikiem Bonda. I w przypadku Franza Oberhausera wychodzi tutaj to tak samo genialnie, jak w przypadku Raoula Silvy ze Skyfall. Może nawet nieco lepiej.

SŁOWO NA KONIEC

Rzeczą, która jednak w tym filmie ujęła mnie najbardziej, było genialne zamknięcie wątków z pierwszych części sagi „craigowskiego Bonda”. Po seansie Skyfall byłem przekonany, że Mendes chce odciąć się od wątków fabularnych z „Casina” czy „Quantum”. Nic bardziej mylnego.
Tutaj wracają one ze zdwojoną siłą, by zmierzyć się raz jeszcze z psychiką Jamesa. Jak to się kończy? Cóż to już musicie zobaczyć sami.
Zdradzę wam jednak pewną rzecz – warto.

Ja tymczasem jeszcze raz posłucham sobie „Writing’s On The Wall” – Sama Smitha. Bo nic nie cieszy mnie tak bardzo jak kontemplowanie sensu tej piosenki, gdy już znam ułożenie wszystkich puzzli.

„I’ve spent a lifetime running
And I always get away
But with you I’m feeling something
That makes me want to stay”


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Strony: 1 2

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • n.wiatr

    super tekst! Powiedziałeś wszystko co uważam, a nie umiałam jakoś tego ubrac w słowa.
    A film oczywiście genialny

  • Dot

    Dobrze napisana recenzja z obu punktów widzenia :) Film widziałam, jestem zachwycona.