Kino!

SPECTRE – CZYLI IDEAŁ DLA FANA, BEZNADZIEJA DLA PRZECIĘTNEGO WIDZA

Nowy bond nie jest ani idealny, ani bardzo dobry. Na pewno nie dla przeciętnego widza, czyli takiego, który Spectre wybiera jako kolejny film akcji.

Muszę was zasmucić, ale niestety dla większości z was ten film będzie przeciętny i przewidywalny aż do bólu. Dlatego specjalnie dla was stworzyłem pierwszą część tego tekstu. Parę powodów, które sprawią, że lepiej będzie poczekać na wydanie płytowe.
Reszta, czyli wszyscy fani Bonda, proszeni są o przejście do dalszej części tekstu, klikając w taką małą, czerwoną dwójeczkę na dole strony pod tekstem. Teraz jednak pozwólcie, że zajmę się tą pierwszą, zdecydowanie liczniejszą grupą:

Po pierwsze, Spectre może was rozczarować gdyż…

JEST TO SZCZEROZŁOTY POMNIK NIEŚMIERTELNEGO AGENTA 007

Który może i sprawdzał się do końca lat 90, lecz teraz nie ma absolutnie racji bytu. I przekonaliśmy się o tym, gdy światło dzienne ujrzały genialne Casino Royale, całkiem przeciętne pod względem realizacji Quantum of Solace, a także w mojej opinii najlepsze z całej ponad pięćdziesięcioletniej serii Skyfall.
Teraz reżyser próbuje wrócić do korzeni serii i niesamowicie dokładnie widać, że totalnie mu to nie wychodzi. Przynajmniej pod tym względem (bo o tym, dlaczego na wielu płaszczyznach w tej materii daje radę przeczytacie na drugiej stronie tego tekstu). Bond biega, skacze, zapierdala i ani mu w głowie zadyszka czy chociaż grymas na twarzy. Ucieczka z walącego się budynku? Pestka.
A jak już przy tym jesteśmy. Tym co chyba poirytuje was nieco bardziej, to…

IDIOTYCZNA WSTAWKA Z KANAPĄ

To żaden spoiler, a myślę, że warto o tym wspomnieć. Otóż, gdy budynek w jednej z pierwszych sekwencji się wali, a Bond próbuje z niego uciec, to gdy już myślimy, że spadnie na glebę, on zamiast tego bezpiecznie ląduje na mięciutkiej kanapie. Genialny. Zwrot akcji rodem z najtańszych filmach akcji, z lat 80.

ROLA BELLUCCI, KTÓRĄ PONIEKĄD REKLAMOWANO TEN FILM, NA EKRANIE POJAWIA SIĘ NA JAKIEŚ 5 MINUT

Z tym, że zawsze o te 30 sekund mogłem się pomylić. Słabo.

POŚCIG, KTÓRYM TAKŻE REKLAMOWANO FILM JEST CO NAJWYŻEJ ŚREDNI… I MOMENTAMI ŻENUJĄCY

Przyznaję, Quantum of Solace pod tym względem podniosło poprzeczkę. I to tak, że literalnie nie jestem sobie w stanie wyobrazić lepszej sceny pościgu.

Problem w tym, że w Spectre scena ucieczki tym super-hiper-ekstra-mega-nie, nie zgrywam się-cudownym Astonem db10 została potraktowana tak, jakby kręcili ją 30 lat temu. Bond ucieka krętymi uliczkami, co rusz dotykając pedałem gazu podłogi, a w ogóle nie widać po nim zmęczenia. Co więcej – ma nawet chwilkę, by w międzyczasie poromansować z Moneypeny przez telefon.
Dodatkowo poziom irytacji twórcy podnieśli mi momentem, gdy Bond próbuje znaleźć odpowiedni gadżet, dzięki któremu zgubi swój ogon, a zamiast tego, klikając w losowe przyciski, włącza się skoczna muzyka przygotowana dla innego agenta, która totalnie nie pasuje do aktualnie rozgrywającej się sceny. Serio, to mniej więcej ten sam poziom, co we wszelkich parodiach filmów szpiegowskich.

POSZCZEGÓLNE SCENY SĄ NIESAMOWICIE PRZEWIDYWALNE

To czego z całą pewnoścnią nie mogę zarzucić Bondowi, to przewidywalna fabuła. Główny zwrot akcji jest tutaj naprawdę dobrze zrealizowany i generalnie działa to na ogromny plus tego filmu.
Problem w tym, że schemat pojedynczych scen wygląda zupełnie inaczej. Tutaj prawie zawsze wiemy co się wydarzy. Gdy już mają kogoś zabić, wtedy możecie być pewni, że znikąd pojawi się James, poprawi mankiety i udowodni, że jest Bogiem wśród tajnych agentów.
Za pierwszym razem ta przewidywalność jest do przeżycia. Przy piątym razie wkurwia niemiłosiernie.

BOND ZAWSZE WYJDZIE CAŁO Z NAJWIĘKSZEGO GÓWNA

Pisałem już o tym w pierwszym punkcie i wspomnę raz jeszcze. Jest taka scena, gdy Craig wchodzi na pewne spotkanie całkowicie nieuzbrojony, wprost do paszczy lwa… i wychodzi z tego cało. Jeden cios z dyńki, szczupak przez okno i bon voyage!
Tyle go widzieli.

No, ale dosyć znęcania się. Przedstawiłem wam spojrzenie typowego widza, to teraz przyszła pora, bym powiedział wam, jak, jako fan całej serii, odebrałem ten film…

Strony: 1 2

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • n.wiatr

    super tekst! Powiedziałeś wszystko co uważam, a nie umiałam jakoś tego ubrac w słowa.
    A film oczywiście genialny

  • Dot

    Dobrze napisana recenzja z obu punktów widzenia :) Film widziałam, jestem zachwycona.