Lifestyle

JUŻ RAZ RZUCAŁEM PALENIE…

Nigdy nie wmawiaj sobie, że „możesz to rzucić w każdej chwili”

Pisać tego bloga zacząłem, gdyż już od dawna czułem pewną wewnętrzną potrzebę. Od paru dni miałem ochotę sobie zapalić i wiedziałem, że jeżeli czymś się nie zajmę, to długo w swoich postanowieniach o rzucaniu palenia długo nie wytrzymam. No i zacząłem pisać…

Papierosy to paskudny nałóg. Przyjarasz jednego, następnie drugiego – wiecie, niby dla towarzystwa. Później kolejny – bo pijesz piwo ze znajomymi w barze. No hej, przecież tak wypada! I tak sobie podpalasz, aż któregoś dnia kupienie własnej paczki staje się tylko czystą formalnością. Na początku jednak niepewnie usprawiedliwiasz się niczym alkoholik, który pije tylko w czyjeś imieniny. Ale przecież codziennie ktoś obchodzi imieniny. Szukasz wymówki w tym, że ktoś inny idzie na przysłowiowego „fajka”, a ty wychodzisz z nim jedynie z grzeczności. Później pretekstu szukasz wszędzie – Przerwa pomiędzy jedną połową meczu a drugą, reklamy podczas filmu, czy w końcu przerwa w szkole. W końcu zdajesz sobie sprawę, że przekroczyłeś pewną magiczną barierę, jakaś cholerna tama twoich ograniczeń pękła, aż w końcu „mogę” – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – zmienia się w „muszę”.

Jednak nie wszystko stracone. Spójrz na tą fotkę:

11257767

ten po prawej, to ty. Za 20 lat.

Mam deja vu. Dzisiaj jest już drugi dzień, od kiedy nie palę. Tak – nie mogę bez tego wytrzymać i roznosi mnie na samą myśl, że w szufladzie biurka ukrytą mam jeszcze jedną paczkę moich ukochanych czerwonych Marlboro. Białej gorączki dostaje na myśl, że już nigdy więcej nie zapalę. A przynajmniej taką mam nadzieję. Muszę się czymś zająć, bo inaczej umrę z nudów. Swoją drogą lepsze to niż pójście do piachu przez zwierzątko, które z niekłamaną namiętnością, jakiś czas hodowałem w swoich płucach.

Hi! My name is Kacper, and i’m an addict…

No a oczywiście jeżeli spodobał Ci się mój wpis i chcesz więcej, to koniecznie skomentuj lub polub mój fanpage: ANONIMEK

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • http://blogowskaz.org/rokiowca/ rokiowca

    Moi rodzice też kiedyś palili fajki. Ojciec dość długo jarał i w rzuceniu nałogu pomogło mu żucie gumy miętowej. Moja mama rzuciła palenie z dnia na dzień. Pomyślała „Nie palę” i tak zrobiła. ;) Teraz już ładne parę lat rodzice nie palą. Ja nigdy nie paliłam fajek i nie mam zamiaru. Śmierdzi to tylko i kasę człowiek wydaje. Wolę kupić sobie jakiś ciuch niż jakieś fajki, które nic dobrego mi nie przyniosą.

  • http://www.dieselpunkstories.blogspot.com Marcin Grycz

    Heh, jestem żywym dowodem na to, że można rzucić palenie z dnia na dzień, bez żadnych medycznych wspomagaczy i bez cierpienia przez następne tygodnie. Jak to zrobiłem? Zwyczajnie – chciałem rzucić i to zrobiłem. Silna wola to podstawa, bez niej żadne plasterki nie pomogą. A, żeby nie było – wcześniej paliłem przez pięć lat.

  • http://buster.pw/ buster

    Polecam preparat z cytyzyną. O moim rzucaniu palenia możesz przeczytać u mnie na blogu. I wywal te papierosy. Ja z furią zgniotłem niemal pełną paczkę i trochę pomogło.