Relacje międzyludzkie

RODZICE HIPOKRYCI

Umysłowi troglodyci

„Nie rób tego, nie rób tamtego, nie idź tam, nie zadawaj się z tymi i nie wracaj do domu zbyt późno”. Każdy z nas to przeżył. Rodzice na każdym kroku starali się ingerować w nasze życie. No chyba, że Ty akurat wychowywałeś się w patologicznej rodzinie i twoi starsi mieli Cię akurat całodobowo w dupie, przypominając sobie o Twoim istnieniu jedynie wtedy, gdy w lodówce kończyła się wódka i trzeba było lecieć do sklepu po litra i kiszone. W takim wypadku usiądź sobie grzecznie w kącie i posłuchaj, co wujciu Anonimek ma do powiedzenia.

O czym to ja? Ano tak – rodzice i zakazy.

ZAKAZY, ZAKAZY I JESZCZE WIĘCEJ ZAKAZÓW

Czego byśmy nie zrobili, to ci non stop raczyli nas wskazówkami i znakami. Szkoda tylko, że te ich znaki ograniczyły się jedynie tablicy z tymi okrągłymi, z czerwoną obwódką. Kto z Was zdawał już na prawo jazdy, ten wie, o co mi chodzi.
Ile razy usłyszałeś…

„NIE PAL PAPIEROSÓW, BO SĄ ONE SZKODLIWE!”

Po czym Twoja mama lub tata szli zapalić kolejnego?

„NIE PRZESADZAJ ZA ALKOHOLEM NA IMPREZIE”

Co z tego, że rodzic, który to wypowiadał za tydzień będzie wracał z imprezy taksówką. I nie, wcale nie dlatego, że nie ma samochodu.

„NIE PRZEKLINAJ…

…gówniaro! Jesteś, kurwa, chyba na to trochę za młoda”


NIE TĘDY DROGA, RODZICU!

Wychowywanie dziecka nie polega na tłumaczeniu, co wolno, a co jest zakazane. Nawet psa nie nauczysz komend, jeżeli nie pokażesz mu co i jak ma robić. Wychowywanie to dzielenie się wzorcami. Pokazywanie jacy jesteśmy sami, by ten chłopak lub ta dziewczyna, którzy przez niefortunny zbieg okoliczności akurat stali się naszymi dziećmi, mogli brać z nas przykład. A konkretniej Z WAS, durni rodzice.
Zresztą spójrzcie na to tak: Policjant nie wlepia wam mandatu za łamanie przepisów tylko po to, by chwilę później samemu zrobić to samo, a sąd nie karze was za rzeczy, które sam popełnia.
Owszem, system czasami bywa dziurawy, ale tendencja jest taka, że jeżeli chcemy kogoś czegoś nauczyć, to przede wszystkim sami powinniśmy świecić przykładem. A nie jedynie mówić co wolno, a czego nie, by po chwili samemu to robić.
Nie tędy droga.
To po pierwsze.

Po drugie mówienie, że „dorosłemu wolno, a dziecku nie”, po czym robienie tego czegoś przez dorosłego, przypomina trochę bicie psa i w następnej kolejności zastanawianie się „czemu on jest taki agresywny?”. Dziecko to bardzo chłonny i naiwny uczeń. Nie zawsze można stawiać się przy nim w uprzywilejowanej pozycji twierdząc, że „dorośli mogą więcej”. Mogą. Ale niech liczą się z tym, że dzieciak tego nie zrozumie i sam będzie chciał robić to, co robi jego mamusia czy tatuś.
Durna mamusia i durny tatuś.

Sorry, ale zawsze irytowali mnie zidiociali rodzice, którzy najpierw opierdzielali swoje dzieci za palenie papierosów czy picie alkoholu, by po chwili samemu zajrzeć do kieliszka lub zapalić fajkę. Od zawsze wkurzali mnie rodzice, którzy dziwili się „jak dzieciak może się tak brzydko wyrażać?”.
A sami biegle posługiwali się przy nich łaciną kuchenną.

CZYNY – NIE SŁOWA

Nawet nie łudzę się, że ten tekst dotrze do jakiegoś rodzica. No chyba, że sami go im przeczytacie. Wstępne wyniki ankiety  jasno dają mi do zrozumienia, że tego bloga w zdecydowanej mierze czytają ludzie młodzi. Ale to nie szkodzi – po pierwsze Wy też kiedyś będziecie mieli dzieci, a po drugie spora część z was dalej mieszka ze swoimi starymi. Od teraz macie trochę więcej argumentów. Jedni je zaakceptują i będą szanować, a drudzy nic sobie z nich nie zrobią. Wtedy i tak macie przejebane. Przynajmniej do osiemnastki.

W każdym razie daję wam narzędzia. Nauczcie się z nich korzystać. Kiedyś na pewno się wam przydadzą.
Powodzenia.


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

 

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • floss

    Trafiłeś z tematem akurat idealnie w mój dzień :D

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Starałem się.

  • Sara Stella

    Popieram pierwszy komentarz z tym, ze idealnie trafiłeś z komentarzem w moje życie. Jakbym pokazała mojej mamie ten wpis to by mi zabrała laptopa i zabroniła czytać Twojego bloga – no cóż córeczka, jedyna córeczka, mimo że 18letnia to i tak ma przesrane

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Uciekaj z domu! Już!

      • Sara Stella

        Dobra jak mnie przyjmiesz do swojego

  • Kuba Nowak

    Bardzo dobry tekst. Jedyne, co mogę dodać:
    „Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi. Ale nie wszyscy o tym pamiętają.”

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Do my best!

  • Adrianna Fabiszewska

    Moi rodzice w kwestii papierosów i alkoholu nigdy nie pokazali mi czerwonej kartki. Jak juz miałam te naście lat powiedzieli, ze wszystko jest dla ludzi i dali piwo do reki, oczywiście jakies cienke. Nawet dzis ojciec poczęstował mnie szklanka whisky… I jakos ani nie pale nalogowo, ani nie zapijam sie do nieprzytomności co tydzień. Nie mam patologicznej rodziny a relacje z rodzicami na bardzo dobrym poziomie. Zgadzam sie z Toba w pełni, hipokryzja przeszkadza nie tylko w wyxhowywaniu dzieci ale i w zyciu w ogóle.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Moi także. Niestety, to dalej mniejszość.

      • Adrianna Fabiszewska

        Moim zdaniem to kwestia rocznika. Może nasze pokolenie będzie lepszymi rodzicami. Może…

  • Zuzanna E

    To co jest zakazane, zawsze bardziej ciągnie ludzi, najbardziej tych młodych, którzy właśnie mają postawioną z góry czerwoną kartkę na np. alkohol czy papierosy do 18 roku życia. Te zakazy męczą, bo słuchając o tym jakie to jest złe, chcę jeszcze bardziej tego spróbować. Niektórzy rodzice właśnie mają taką filozofię, aby samemu dać dziecku alkohol, żeby zobaczył jak to jest, żeby nie upijał się gdzieś po kryjomu ze znajomymi. I może to jest jakieś rozwiązanie.

  • strawberry_swing

    U mnie w pewnych kwestiach są właśnie tacy fajni – chcesz spróbować tego piwa? To Ci kupie, to spróbujesz, ale nie jest jakieś specjalne :p
    Ale gorzej mam jeśli chodzi o spędzanie czasu poza domem, wmawiają mi, że się włóczę przez to, że koleżanka namówiła mnie, żebym została u niej na noc. Cały czas im to przeszkadza, że lubię czasem spędzić weekend w innym miejscu niż dom. Ostatnio chciałam wpaść do Krakowa (ode mnie z 2h) do znajomych to absolutnie nie chcą się zgodzić i teraz nie wiem co robić, bo to dla mnie bardzo ważne, żeby jednak jechać (i to tylko na dzień, bez nocowania poza domem) . I mam już 18, ale im to nie przeszkadza.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Um… skoro masz 18 lat i twoi rodzice Ci czegoś zabraniają, to chyba najwyższa pora się wyprowadzić.
      You know – praca, nauka, własne życie. Fajnie będzie.

      • strawberry_swing

        Na razie nie mam jak. Ale generalnie większość roku spędzam poza domem, bo jeszcze szkoła i internat. Ale poradzę sobie z tym, spokojnie!

  • Sonia Sikora

    Mi rodzice piwa ani papierosa nie dawali, wychowali mnie w ten sposób, że pewnie gdybym spróbowała czułabym wyrzuty sumienia. I nie, nie czuję się zastraszona i nie, nie czuję żadnych ‚karnych’ konsekwencji. Nie. Po prostu nie ciągnie mnie do tego i już.

  • http://angielskapolka.wordpress.com AngielskaPolka

    Moi rodzice dali mi spróbowania papierosa i piwa, jak miałam może z siedem lat. Nie mam patologicznej rodziny, ale smak tego jednego macha i łyka piwa skutecznie mi takowe obrzydził na dobre kilka lat. Palić, nie palę, ale popić mimo wszystko lubię od czasu do czasu, by się odchamić ze znajomymi. Moja mama ma dosyć liberalne podejście do wychowania i jakoś nie wyrosłam na jakąś patologię (mam 18 lat). Zauważyłam też taką zależność, że ci znajomi, których rodzice trzymali krótko całe życie, zwłaszcza dziewczyny, to piją, palą i dosięgnęli „zaszczytu” zostania rodzicem przed osiągnięciem pełnoletności.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Dokładnie – każdy kto jest zamykany w klatce będzie robił wszystko, by z niej uciec.

  • ArtisticSmile

    Hm… jak byłam mała (4-6 lat) to jeździłam na wakacje do babci i tam było paru moich kuzynów, jeszcze mój brat i jeszcze jeden kuzyn. No i jak to dzieciaki, każdy chciał spróbować czegoś nowego, więc jeden z kuzynów kradł ojcu fajki, kupowało się zapalniczkę i szło do lasu. Oczywiście ja byłam za mała (zresztą oni też), żeby jakoś poważnie je palić. No, ale pamiętam, jak wróciliśmy do domu i moja mama od razu zauważyła podpalone rzęsy. Nie mówię, że od tego mi zbrzydły, ale nigdy nie rozumiałam, jak można nałogowo palić. Co do przeklinania, to jakiś mam taki szacunek, że mimo wszystko nie przeklnę przy rodzicach, tak jakoś głupio. Poza tym, w otoczeniu innych też za dużo nie przeklinam. No i od zawsze rodzice dawali mi wszystkiego posmakować. Teraz to już nawet mnie wołają, kiedy kupią coś nowego. Tata też zawsze się śmieje, że na mojej 18-stce to będzie niezła popijawa, bo brat nie pije i był tylko szampan. xD Ale najgorsze jest, kiedy zabraniają czegoś, co kiedyś sami robili. Dosłownie: hipokryci. Dobry tekst, pozdrawiam. :D