Bez kategorii

PIERDOLĘ UPRZEJMYCH W POTRZEBIE

Bez wazeliny

Jest taki typ człowieka… znajomego, którego chciałbym skopać. Którego najchętniej obłożyłbym metalowym prętem, bo jest on ucieleśnieniem wszystkiego tego, czego w ludziach nienawidzę. Czytaj:

FAŁSZYWOŚCI

…moja droga, ty jesteś jak zdrowie. Napełniasz energią tych, których nienawidzę i tęskno mi po tobie. Bo nigdy ( :) ) Cię nie doświadczyłem i tylko jakaś próżna część mnie, chciałaby kiedyś napić się z Twojego kieliszka.

Kojarzycie ten moment, tego gościa, tą dziewczynę, która … który zawsze ma Was w dupie? Tą osobę, która praktycznie nigdy się do was nie odzywa, a jeśli już, to z ogromną łaską? Tego kogoś, kto ludzi wokół siebie traktuje jak śmieci? Tą osobę, dla której każda, wypowiedziana przez nią sylaba, do drugiego człowieka, jest traktowana przez nią jak biznes? Mniej lub bardziej intratny.

Chyba każdy z nas ma wśród swoich znajomych takiego kogoś. Człowieka, który daje o sobie znać tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje. Fleta, który, gdy nie ma żadnego biznesu do nas, traktuje nas jak śmieci. Takie tygodniowe, stęchłe odpady. Kogoś, kto za nic ma sobie pielęgnowanie relacji międzyludzkich.

Wszyscy kogoś takiego znamy.

I NIENAWIDZIMY

Bo trudno jest powiedzieć, że ktoś taki bywa osobą lubianą. Właściwie zdanie to wali truizmem na kilometr. Przejdźmy więc do nieco bardziej urozmaiconych form. Porównania! Ktoś widział porównania? Okej, mamy to.
Ten ktoś jest jak truteń, który spuszcza się gorzką spermą do zupy, którą właśnie chcieliśmy skonsumować. Jak zużyta gumka wrzucona do całkiem przyjemnej rzeki, w której mieliśmy zamiar się wykąpać. Jak małe felgi w dobrej furze. Kogoś takiego zwyczajnie nie da się lubić.

Bo i jak, skoro każdy z nas czuję w jego obecności tą paskudną aurę interesowności? Rym całkowicie przypadkowy.
Jak być dobrze nastawionym do kogoś takiego, kiedy czujemy, że każdy element komunikacji na linii ‚my – ten ktoś’, jest częścią jakiejś zyskownej transakcji. Że tutaj nawet zwykła rozmowa jest oprocentowana. Nie potrzebuję teraz niczego od Ciebie, a ty nic nie możesz mi dać, więc się pierdol. Słaba z ciebie obligacja. Nisko oprocentowana. Zyskujesz jednak na wartości, bo twoje wpływy w danej dziedzinie wzrastają – ‚cóż, czas się Tobą zainteresować! Czas w Ciebie inwestować!’. I wszystko jest w ten sposób przeliczane. Zysk, strata, neutralność, zysk, wycofanie wpływów, procenty, zysk. Czysta kalkulacja. Chłodna do granic możliwości relacja, którą się brzydzimy…

I TOLERUJEMY

Bo w głębi duszy czujemy pewną więź z tą osobą. Nie dlatego, że jest to dla nas ktoś bliski. To zwykły fiut i wszyscy jesteśmy tego doskonale świadomi. Nie jest to prawdopodobnie także nikt z naszej rodziny. Więc co nas łączy?
Cóż, śmieszna sprawa. Bo wiecie, tak już jest ten świat skonstruowany, że zazwyczaj, gdy czymś otwarcie pogardzamy, to gdzieś pośrodku zdajemy sobie sprawę z tego, że pomiędzy nami, a tym czymś, jest jakiś wspólny mianownik. Spoiwo, czy jak chcecie sobie to tam nazwać. Coś, czego bardzo chcemy się z siebie pozbyć, ale jesteśmy świadomi tego, że to gówno w nas jest.

Siedzi, kopie i gryzie, kurestwo jedne, a my nie za bardzo wiemy, jak się od tego uwolnić. Z jednej strony czujemy do tego odrazę i sami przed sobą stwierdzamy, że chcielibyśmy się tego pozbyć, a z drugiej strony no jakoś, cholera jasna, nie możemy. Bo to coś jest tak mocno w nas zakorzenione.

Do czego zmierzam? Cóż, nie jesteście idiotami, a ja niepotrzebnie przedłużam. Otóż, wszyscy jesteśmy czasami interesowni. I choć trudno jest tą cechę lubić, to chwilami każdy z nas jest uprzejmy tylko dlatego, że czegoś potrzebuje. I nieistotne, czy tego kogoś traktowaliśmy wcześniej jak śmiecia, czy nie. Ważne jest tu i teraz. A w tej chwili czegoś od tej osoby chcemy. I zrobimy wszystko, by to osiągnąć. Na potrzeby tego teatrzyku zmienimy się nawet w oscarowego aktora.

Ważne jednak w tym wszystkim jest to, aby być tego świadomym. Bo to, o czym jest ten tekst, jest naprawdę słabe i beznadziejne. To jedna z tych rzeczy, z których – gdyby istniał bóg – powinni bylibyśmy spowiadać się w pierwszej kolejności.

Bądźcie tego świadomi i starajcie się nigdy traktować w ten sposób ludzi, na których wam zależy. Ich traktujcie dobrze.
Resztę co najwyżej z wzajemnością.

Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Dot

    „Ważne jest tu i teraz. A w tej chwili czegoś od tej osoby chcemy. I zrobimy wszystko, by to osiągnąć. Na potrzeby tego teatrzyku zmienimy się nawet w oscarowego aktora.” Świetnie to ująłeś, właśnie tak postrzegam te wszystkie osoby, które nagle znają mnie, kiedy czegoś potrzebują. Wcześniej nie zauważali, traktowali jak powietrze, ale teraz mają interes, więc nawet mili potrafią być. „Żenua”.

    „starajcie się nigdy traktować w ten sposób ludzi, na których wam zależy. Ich traktujcie dobrze.
    Resztę co najwyżej z wzajemnością.” Właśnie tak trzeba, resztę z wzajemnością w imię zasady „jak Kuba Bogu…” :)

    Co mogę napisać? Świetny wpis :))

  • sevensins

    Tę osobę, Kacprze, tę.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Oj no dobrze, już dobrze.
      Przyswojone.