Bez kategorii

PARTNERZY, KTÓRZY ROBIĄ O WSZYSTKO AFERY SĄ SŁABI

I pełni kompleksów.

Bo jak inaczej mogę określić kobietę lub mężczyznę, którzy non stop we wszystkim widzą problem? Ciągle doszukują się drugiego dna i męczą Nas wyimaginowanymi sprawami, które – rzecz jasna – są wyssane z palca. I to tego małego u stopy, którego nikt o zdrowych zmysłach nie próbowałby nawet wziąć do buzi, a co dopiero ssać.

Są słabi i problematyczni.

Skąd o tym wiem? Cóż, bo jeszcze niespełna rok temu sam byłem właśnie taką osobą.

JEŚLI NIE MASZ KOMPLEKSÓW, TO DAJESZ PARTNEROWI WIĘKSZĄ SWOBODĘ 

Ja jej nie dawałem. Z jednej strony chciałem być idealnym chłopcem, z którym chciałaby być każda sarenka w mieście, a z drugiej, w każdej… nawet najdrobniejszej sprawie związanej z moim związkiem, z moją był dziewczyną, potrafiłem doszukać się problemów.

Najgorsze z tego wszystkiego było chyba odkopywanie przeszłości. Z jednej strony obiecywałem sobie i nam, że to co było, od teraźniejszości oddzielamy grubą kreską, a z drugiej… no właśnie.

A najśmieszniejsze jest to, że gdzieś pod skórą, na czubku pięty, pod pachą – wiesz, że brniesz w gówno. Swędzi cię to i nie możesz się tego wrażenia pozbyć. Łapiesz, że tylko słabi robią problemy. Bo ci, którzy nie mają kompleksów lub potrafią sobie z nimi radzić, już dawno zaczęli być bardziej otwarci względem swoich partnerów. Oni już całe lata świetlne temu zrozumieli, że to bocznica kolejowa w Radomiu. Koniec świata, na który lepiej się nie zapuszczać. I boli cię to, bo wiesz, że choćbyś bardzo chciał, to dalej jesteś zakompleksionym robakiem. A twojemu partnerowi zaczyna to przeszkadzać.

KIEDY ZACZYNASZ ROZUMIEĆ, ŻE ZJEBAŁEŚ? 

Paradoskalnie, gdy on lub ona zaczynają mieć na to wyjebane. To bardzo wyraźny znak, że dzieli Was bardzo cienka granica od ”bycia ze sobą”, a bolesnego zerwania. Takiego wiesz – w pizdu o ziemię. To najstarsze prawidło i truizm dotyczący związków, ale chyba warto go sobie przypomnieć. Mówi on o tym, że gorsze od nienawiści jest tylko zobojętnienie. A właśnie to ono pojawia się w chwili, gdy tyrasz od dłuższego czasu swojego partnera rzeczami, które są pokracznym dzieckiem twoich chorych myśli.

I chciałbym, abyś wiedział. Abyście wszyscy wiedzieli, że moment, gdy on lub ona powiedzą do Was „wszystko jedno” lub wzruszą ramionami, a wasze aferki spłyną po nich, niczym sperma po monitorze, będzie chwilą, gdy będzie już za późno.

Potwierdzone info. Spytajcie mojej byłej dziewczyny.


Mi chyba właśnie potrzeba było trochę więcej czasu, abym w końcu zrozumiał, że to droga do nikąd, a ja sam wcale taki idealny nie byłem. Znacie to, prawda? Kiedy stoi się tuż przed tablicą, to ciężko jest coś wymyślić. Dopiero, gdy zrobi się parę kroków w tył i złapie się szerszą perspektywę, to rozwiązania wpadają nam do głowy same.

DWA WYJŚCIA

Albo potraktujesz ten tekst właśnie jako to symboliczne parę kroków do tyłu, celem spojrzenia na to wszystko z dystansu i powiesz sobie „well… teraz już będzie dobrze”, albo zaczynasz nad sobą pracować. I nie będziesz powielał moich błędów. Ja również próbowałem wielokrotnie po prostu odcinać przeszłość i mówić: „tak, to jest chwila, gdy wszystko zaczynamy od nowa”. Problem tylko w tym, że tak się nie da. Zmiany muszą być realne. Muszą by efektem ciężkiej pracy nad sobą. Każdy by chciał po prostu zacząć od nowa. Tylko, że aby tak się stało, należy najpierw uporać się z naszymi demonami. Zajebać je wszystkie kosą, by dopiero później, na samym końcu tej drogi, stanąć nad brzegiem tego zjebanego jeziorka w chwili zachodu słońca i powiedzieć:

Okej, teraz będzie lepiej. Inaczej.


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • czytelniczka

    Idealnie, w punkt, w moment. Ale co wtedy, gdy nie ma żadnego zrozumienia? Jest obojętność nawet na błahe problemy? Częściowo poprzez ciągłe kłótnie, częściowo poprzez po prostu bycie dupkiem zakochanym w swojej pracy i sobie, ostatnio bardziej niż w dziewczynie. Pół żartem, pół serio. 4 lata związku, od pół roku ciągłe kłótnie o przeszłość. Idzie to jeszcze uratować?

  • Dot

    Uwielbiam Twoje wpisy.
    Czekam na kolejny :)

  • „randomowa.laska.z.ig”

    Szczerze? Od teraz to mój ulubiony tekst na Twoim blogu.