Lifestyle

PANTA RHEI

Wszystko płynie – powiedział kiedyś Heraklit. Jakieś dwa i pół tysiąca lat temu. Przeszło dwadzieścia pięć wieków minęło, a jego słowa nadal są aktualne. Wychodzi na to, że mądry gość był z tego Heraklita.

Wszystko płynie. Ulega zmianie. Niektóre z naszych życiowych ścieżek zacierają się i gęsto zarastają drzewami, a niektóre są dopiero przez nas przecierane. Wszystko się zmienia, lecz niektórzy tego nie rozumieją. Są jak kamienie które, nieruchome od dziesięcioleci, porastają mchem. Te, które zapomniały o tym, że ich przeznaczeniem jest trwać w nieustannym ruchu. Toczyć się.

Wielu z nas nie lubi zmian. Wolimy żyć w dostatku i umrzeć w dostatku. Nigdy nie będą mieli na tyle odwagi by spróbować sięgnąć gwiazd i umrzeć w królewskim pałacu. Z paroma dziwkami pod kołdrą i tacą kolumbijskiej koki na stole. Z dwunastowiecznego dębu.

Dziś nareszcie nastał ten dzień. W końcu przyszedł czas aby się z wami pożegnać. Może to i głupie, ale aby pojąć tą oczywistą kolej rzeczy musiałem napisać tu aż sto tekstów.

Po prawie trzech miesiącach zrozumiałem, że w tym miejscu, w takiej formie, nie ma dla mnie przyszłości. I nigdy nie było.  Czas abym wreszcie, jak piszę Paweł Opydo, przestał być tym dzieckiem które lepi zamki z piasku, kupił sobie prawdziwą łopatę i zaczął kopać fundamenty pod własną hacjendę. Zrozumiałem, że oto nastał czas abym w pełni przeszedł pod własną banderę i przestał oszukiwać się, że pisząc na WordPressie robię tylko i wyłącznie dla siebie. Nie robię i zły jestem na siebie, że dopiero teraz to zrozumiałem. W tym momencie czuję się odrobinę tak, jak chłop, który ze swoim szczerbatym uśmiechem, przez lata orał pole swemu panu myśląc, że za parę miedziaków i worek otrębów stał się najbardziej cwanym gościem mieszkającym na tym ziemskim padole. Jak YouTuber, który podpisując niewolniczą umowę partnerską sądzi, że złapał boga za nogi. Czuję się jak ostatni idiota.

10 dni temu minęły trzy miesiące, jak prowadzę tego bloga i doszedłem do wniosku, że pora zacząć robić to tak, jak powiniem był robić od samego początku. Na swój własny rachunek, na własnym serwerze i pod przyzwoitą domeną. Nie taką, która ma trzynaście znaków po pierwszej kropce. A przede wszystkim nie taką, która ma „wordpress” w nazwie.

Z dniem dzisiejszym stwierdzam, że w przeciągu najbliższych paru dni zacznę pisać pod adresem anonimove.com i na własnym serwerze.

Tak się składa, że gadałem już z gośćmi, którzy owy serwer mi załatwią, zajmą się transferem wszystkich moich tekstów oraz podpięciem domeny pod mojego bloga. Jak tylko doprowadzę całą sprawę do końca to z przyjemnością poinformuję was pod czyje skrzydła się oddałem. Dziś natomiast jedyne, co mam wam do powiedzenia to, to że wszystko płynie. Że nasze życie jest, jedną wielką, rwącą rzeką, a ja z chęcią wsiądę na łódkę i poddam się jej prądowi. A później jak się dorobię, to zamiast łódki kupię sobie jacht i w nim umrę. Z tabunem prostytutek i tacką koki na podłodze.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji: