Relacje międzyludzkie

O GUSTACH SIĘ, KURWA, DYSKUTUJE

Czy tylko mnie irytuje gdy ktoś używa tego sformułowania?

Ileż to razy słyszałem w swoim życiu, gdy ktoś mówił, że „o gustach się nie dyskutuje”.

Okej – ja rozumiem, ja naprawdę rozumiem, że często używa się go w sytuacjach, gdy nie chcemy wdawać się w dyskusje na temat tego, który kolorowy kamień jest lepszy. Czerwony czy może żółty. Problem w tym, że jest ono nadużywane. Nie, to za mało powiedziane – to określenie jest wręcz gwałcone przez tych, którzy używają go tylko i wyłącznie wtedy, gdy im to pasuje i tylko do momentu, aż zgadzają się ze swoim rozmówcą.

Oboje lubimy Nirvannę? Well, pogadajmy więc o tym, który album według nas jest ich najlepszym. In Uthero, awww cute – ja też tak sądzę! Best friends foreva. A Radiohead znasz? Tak? Wow, coś niesamowitego – mamy tak dużo wspólnego. A który kawałek Ci się najbardziej podoba? Co? Karma Police? Mhm, mi – Creep. No ale wiesz – o gustach się nie dyskutuje.

A w myślach:

”Kretyn. Jak może nie doceniać tych aranżacji gitarowych przy refrenie?”

JEŚLI BEZMYŚLNIE COŚ POWTARZASZ, OZNACZA TO, ŻE JESTEŚ IDIOTĄ

Każde przysłowie niesie ze sobą jakąś mądrość. Każde powiedzenie ma w sobie jakiś – zazwyczaj niepejoratywny – przekaz.
Problem w tym, że ludzie zazwyczaj nie zwracają uwagi na to co i kiedy mówią. A nadużywane do granic możliwości ”o gustach się nie dyskutuje”, mnie osobiście przyprawia o białą gorączkę.

Irytuje równie mocno, co rzadka kupa, której wysranie jest raczej obowiązkiem, a nie przyjemnym rytuałem, podczas którego raczyć się możemy ciekawym artykułem z gazety. Rozumiecie? Coś na wzór rzygania dupą.
Nic fajnego.

Dlatego zapamiętajcie sobie raz na zawsze: O gustach się dyskutuje. Robimy to codziennie. Wymieniając się poglądami, przypalając blanta, krytykując dzieło literackie czy jakikolwiek inny tekst kultury.

A tego durnego określenia używają zazwyczaj tylko ci, którzy przyparci do muru nie potrafią obronić swojego zdania.

Tymczasem ci, którzy umieją tego powiedzenia poprawnie używać, paradoksalnie robią to najrzadziej. I tylko w konkretnych, chciałoby się powiedzieć, patowych sytuacjach mówią:

”Cóż, w takich momentach zwykło się mówić ”o gustach się nie dyskutuje”. Dlatego pomińmy ten fragment i porozmawiajmy o czymś innym”.

Bo doskonale zdają sobie sprawę z ułomności tego powiedzenia.

Cała reszta natomiast to banda osiołków, którzy zwyczajnie… nie potrafią o nich rozmawiać.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • http://terra-feliks.blogspot.com/ Hipis

    Najwyraźniej obracam się w dziwnym środowisku, bo nikt nigdy nie użył tego sformułowania w mojej obecności. Rządzi raczej zasada, że gdy trafimy na trudną sytuację, np. mnie, która kocha Pratchetta, i kumpelę, która ubóstwia Tolkiena, to najpierw ja wygłaszam peany na cześć Pratchetta, a potem ona przybliża fenomen literatury Tolkiena i wszyscy są absolutnie zadowoleni, mimo że ona nadal nie zamierza polubić Pratchetta, ani ja Tolkiena. Po prostu nie umiemy odpuścić sobie powiedzenia czegoś o ulubionym pisarzu.
    Gorzej z muzyką. Tutaj rzeczywiście, gdy ktoś rzeknie że słucha polskiego popu i piosenek z Eurowizji, ja milczę taktownie, żeby potem podle nabijać się z tego z kumplem, ale to już wina mojej złej natury. Jednakże raczej trudno rozmawiać, gdy ziomek słucha disco-polo, a ja shoegaze.
    Aczkolwiek zauważyłam, że znajomi muzycy przeważnie potrafią dogadać się z innymi muzykami ze wszelakich gatunków muzycznych. Bo jeżeli ktoś gra dobrze to oni to zwyczajnie docenią.

  • Klaudia

    Równie mocno jak przysłowie o którym napisałeś, irytuje mnie niepoprawne użycie sformułowania o ,,nie wchodzeniu do tej samej rzeki dwa razy”. Ale są też pozytywne strony tej sytuacji: wiemy z kim na pewno nie pójdziemy do łóżka ;)