Relacje międzyludzkie

NIE UWAŻAM, ABY AKCJA ”#METOO” MOGŁA KOMUKOLWIEK POMÓC

#metoo

Nie jestem jej przeciwny. Co więcej – nawet całkiem mocno jej kibicuję, bo jest to niewątpliwie temat, który należy nagłaśniać. Obawiam się jednak, że ona, podobnie jak inne tego typu działania, nie przyniosą zamierzonego efektu.

Odkąd powstały media społecznościowe nagle wszyscy zaczęli być aktywistami. Bo przecież pomaganie nigdy nie było takie proste. Dodaj hashtag, zostaw lajka, udostępnij status. I na tym zwykle kończy się ”pomoc”.

Bardzo chciałbym, aby to wszystko było takie proste. Że zaczniemy głośno o czymś mówić, a ci, którzy mają odmienne zdanie i dalej uważają, że problem nie istnieje, z miejsca zmienią coś w swoim myśleniu. Niestety tak nie jest.

Ludzie przeciwko, którym stają osoby wrzucające hashtag „metoo” nie są chorągiewkami na wietrze. Ostatnie dwa lata pokazały jak mocno ugruntowana jest głupota i zacietrzewienie w tych, którzy dzisiaj twierdzą, że ”te baby to znów se coś wymyślają”. To są kretyni, ale tacy, którym można przedstawiać solidne argumenty potwierdzone badaniami, a oni i tak swoje będą wiedzieli. I wiecie co? Oni niestety są w większości. Bo dla statystycznego polaka po bożemu jest, aby baba siedziała w domu, a chłop zarabiał. Przez lata kultywowało się w Polsce dominację fiuta i niestety – jedna akcja tego nie zmieni.

Poza tym, widzę w tym wszystkim jeszcze drugie dno. W internecie tworzę z przerwami od mniej więcej ośmiu lat. Przez ten czas nauczyłem się tego, że za każdym razem, gdy pojawia się chwytliwy temat, to każdy chce coś na nim ugrać.
Obawiam się, że akcja taka jak ta jest dla wielu osób idealnym momentem, aby trochę się poślizgać na tym całym gównie i sprawić by na parę chwil światła reflektorów zostały skierowane w ich stronę.

Zresztą – ten wpis jest tego najlepszym przykładem. Nawet jeśli uważam, że problem istnieje i należy o nim mówić.

Jeśli chcemy, aby takie akcje przynosiły skutek, to nie poprzestawajmy na jednej. Niech nasze zaangażowanie nie kończy się na bezmyślnym wrzuceniu hashtaga, ale na czynach popartych realnymi chęciami. Niech jedna akcja goni drugą. Manifestacje nie mogą być chwilowym zrywem, a ciągłym, powtarzającym się cyklem. Nie parę razy do roku. Codziennie. Kiedy komuś dzieje się krzywda lub czujemy, że problem pojawia się w naszym otoczeniu, to nie odwracajmy wzroku. W internecie każdy jest silny, lecz gdy w naszym otoczeniu zaczyna tlić się zło, to zazwyczaj odwracamy głowę. A to właśnie tutaj należy zacząć walkę. Reagując na każdy, nawet najmniejszy przejaw uprzedmiotowienia kobiet. Kiedy ktoś macha ręką na sprawę molestowania kobiet lub krzyczy, że to wymysł, my krzyknijmy dwa razy głośniej.

Jesteście gotowi na takie zaangażowanie? Macie w sobie tyle siły, aby udźwignąć coś więcej niż tylko status na fejsie? Bo jeśli nie, to przykro mi, ale to dalej będzie tylko uciszająca sumienie fajna zabawa w internecie.


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Dot

    Masz absolutną rację.

  • http://karolinagorczyk.pl Karolina Górczyk

    Po doczytaniu do połowy chciałam właśnie napisać, że potrzeba więcej tego typu akcji, ale mnie ubiegłeś. Miło mieć wspólny punkt widzenia tak właściwie.