#na_szybko, Emocje, Relacje międzyludzkie

NIE POMAGAM

W pewnych sytuacjach nasza chęć pomocy komuś może być najgorszą rzeczą, jaką możemy wyrządzić tej osobie

Są osoby, którym tylko wydaje się, że mają problemy. I są także ludzie, którzy tkwią w przekonaniu, że dmuchając i podcierając tyłek takim osobom robią dla nich coś dobrego.
Ale zanim przejdziemy do dalszej części tekstu, pozwólcie, że o kimś wam opowiem:

Kiedy poznałem Zosię, wszyscy skakali wokół niej. Jej przyjaciele oraz rodzina byli na każde jej skinienie. Zosia mimo iż wielokrotnie była u lekarzy, to nie stwierdzono u niej żadnych zaburzeń. Nawet było mi jej żal. Wiecznie nieszczęśliwa i ciągle popadająca w melancholię – nie sposób było jej nie współczuć. Było mi jej naprawdę żal. A przynajmniej do czasu aż nie zobaczyłem jak obchodzą się z nią rodzice oraz wyżej wymienieni znajomi. Nie dość, że od zawsze miała wszystko i o nic nie musiała się martwić, to dodatkowo była kompletnie nie przystosowana do życia. Wystarczyło aby Zosia uroniła jedną łzę, a obok znajdowały się trzy osoby niosące już chusteczkę.
Bo Zosi było smutno i mogłaby sobie coś zrobić.

Czasami izolując pewnych ludzi od „tego okrutnego świata” i pomagając im na każdym kroku, tak naprawdę ich krzywdzimy. Upośledzamy ich zdolności samodzielnego radzenia sobie z problemami stopniowo doprowadzając do tego, że każda pierdoła, każde niepowodzenie będzą takie osoby doprowadzała do depresji i załamań. Przypomina to trochę sytuacje nadopiekuńczych rodziców, którzy od dzieciństwa wychowują swoje dzieci w przekonaniu, że wszystko będzie im podstawione pod nosek. A jak nosek się pobrudzi, to prędziutko go im wytrą.
I jak taka osoba ma sobie poradzić w życiu, skoro nawet mając te siedemnaście czy osiemnaście lat każdego ranka dostawała śniadanko do łóżka? Skoro każdy problem był rozwiązywany przez jej rodziców lub przyjaciół? Życie jest brutalne i choć zabrzmi to patetycznie, to albo się do tego przyzwyczaisz, albo regularnie zaczniesz dostawać od niego wpierdol. Bez pytania „czy boli?”.

Bowiem, moi drodzy czasami najlepszą rzeczą, którą możemy zrobić dla osób wiecznie nieszczęśliwych, które z niczym sobie nie radzą, jest rzucenie ich na głęboką wodę. Zamiast bronić ich przed wszystkimi nieszczęściami świata powinniśmy pozwolić im się z nimi zapoznać i zmusić do samodzielnego radzenia sobie z nimi.

Nieszczęśliwa Zosia – rzeczywistość, rzeczywistość – Nieszczęśliwa Zosia. Poznajcie się. Spędzicie ze sobą dużo czasu.


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • https://trochekulturalnie.wordpress.com/ Karolina

    Mi to nawet rano herbaty nie chcą zrobić, a co dopiero śniadanie.
    Znam parę takich osób, które jak dostaną jedynkę (w liceum, a mało osób w liceum nie ma przynjamniej jednej jedynki) to od razu płaczą.

    • Adrianna

      Dokładnie jakbyś przytoczyła zachowanie mojego kolegi z klasy. Wszystko musi być na tip top i nie ma miejsca na jakiekolwiek pomyłki typu jedynka z jakiejś pracy pisemnej. Co się stało, to się nie odstanie – stara i wciąż aktualna zasada. Co do postu to Nieszczęśliwa Zosia robi z siebie ofiarę, so annoying.

      • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

        Problem w tym jest taki, że Zosia już dawno przestała robić to swiadomie. Teraz naprawdę wierzy, że jej należy się więcej, bo ma problemy

  • Karolina Krzyżanowska

    Całkowicie się zgadzam! Znam kilka takich osób. Tragedia się zaczyna, gdy już są tak nieprzystosowani, że tylko drażnią i… Nikt już nie chce im pomagać.
    Dać wędkę, nie rybę!

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      … Sprawić, aby sami załatwili sobie wędkę :)

  • http://www.swiat-recenzji.pl/ Gosia D.

    Całkowicie Cie popieram !

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Mam nadzieję :)

  • Ad

    Tak – istnieją osoby, które mają wszystko pod nosem i mają wszystko, a właściwie nie mają nic. Pustkę w życiu, której już się nie zapełni, bo trzeba by się urodzić na nowo.

    Jest też grupa ludzi, który nie mają pomocy ze strony rodziny i znajomych, a mimo to wyglądają na takie, które sobie poradzą ze wszystkim. Jak jest w rzeczywistości? Miernie. Nikt nie podał im wędki, a o rybie słyszeli jedynie w bajkach! Takie osoby później są zamknięte na wszystko i tkwią w przekonaniu, że dochodzić trzeba do wszystkiego samemu – albo dają początek takim, o których ty mówiłeś. O nich zapominamy i najczęściej przypominamy sobie o nich w niezręcznych sytuacjach. Dziewczęta niżej mówiły o jedynkach i o osobach, które od razu płaczą. Nie przyszło Wam kiedykolwiek do głowy, że mają wmawiane, że jedynka jest najgorsza i katastrofą równą nadejścia antychrysta, albo mają wewnętrzne problemy? W końcu wiek huśtawek nastrojów, trzeba im to wybaczyć, a nie śmiać się z nich. Chyba, że każdy widział, że miał kompletnie gdzieś naukę, a później użalał się nad tym, jak można im w ogóle coś takiego zrobić.
    To tylko moje zdanie. W większości zgadzam się z tobą, a w reszcie już nie bardzo.