#na_szybko, Lifestyle, uroda

NIE NAZYWAJ SIĘ KOBIETĄ, JEŚLI NIE NOSISZ SZPILEK

Ani nigdy nie kupujesz seksowej bielizny, ani…

Jest parę rzeczy, które w moich oczach definitywnie dyskwalifikują kobietę, jako tą, z którą chciałbym spędzić noc. Pierwszą z nich jest nie czytanie książek. W ogóle. „Bo ją to nie interesuje”, „bo dla niej to strata czasu”, „bo lepsze są filmy”, „bo teraz już nie piszą nic dobrego”, „bo nie trzeba czytać książek, by być kimś inteligentnym”. Jak tylko słyszę takie bzdury, to nie dość, że automatycznie czuję realne obrzydzenie do tej dziewczyny, to jeszcze zastanawiam się czy aby aborcja, w niektórych przypadkach, nie byłaby całkiem rozsądnym rozwiązaniem? Wiecie, tak do 25 roku życia płodu.

Kolejną z tych rzeczy jest fryzura na skrillexa i wszelkie chłopięce strzyżenia. Jeśli wam się to podoba dziewczyny, spoko. Mi natomiast podobać się nie musicie. I z całą pewnością nie będziecie. Nie lubię chłopców.

Nie zniosę także tego, gdy kobieta nadużywa wulgaryzmów. Byłoby dla mnie czymś uwłaczającym, umawiać się z kimś, kto klnie gorzej niż w filmach Pasikowskiego. To ten od Lindy i Psów. Nie toleruję i tolerował nie będę, kobiet, które klną jak szewc i w co drugie zdanie wplatają zgrabną, niczym posłanka Pawłowska, kurwę. I jeszcze będzie mi taka próbowała wmawiać, że to wzmacnia ton wypowiedzi i powoduje, że nabiera ona odrobiny pikanteri. Nie, cholera, nie nabiera. Umiejętność dobrego dorzucania wulgaryzmów, to naprawdę sztuka, którą posiedli jedynie nieliczni. Statystycznie rzecz biorąc Ty i dziesięć Twoich koleżanek stojących obok Ciebie, jej nie opanowałyście.
Next – fajki i kawa. Kawa i papieroski. Papieroski i kawunia. Kawa rano i do tego parę fajek. Paczka fajek i kawusia. Bo kawusia taka smaczna. Cudowna. Najlepsza, najcudowniejsza. A ząbki tak uroczo żółte, że aż chce się je przytulić i schrupać. I jeszcze oddech taki milusi. Krasnoluda by obudził, taki uroczy :3
Nie, drogie panie, zapamiętajcie sobie to raz na zawsze – fajki i kawa nigdy nie były, nie są i niech mnie chuj zastrzeli, ale nigdy nie będą dobrym połączeniem. Gdy są osobno są jeszcze do przeżycia. Razem? Nie da się tego znieść.

PRZERWA NA REKLAMĘ: Wiesz, że mam całkiem fajne konto na INSTAGRAMIE? Tak, to ten moment kiedy robisz zdziwioną minę i pędzisz mnie tam zaobserwować. Takie zdjęcia nie powinny nikomu umknąć. Dodatkowo jeżeli chcesz mnie o coś zapytać, to uderzaj na mojego ASKA!  Na Snapchacie także jest fajnie: kacper.ozog 

I teraz dochodzimy do tych całych szpilek. To jedna z tych rzeczy, którą każda kobieta absolutnie musi mieć w szafie. Obok szminki, kosmetyków, małej czarnej, dobrych pefrum, paru zestawów seksownej bielizny, długich włosów, inteligencji, dobrych manier…

Łapiecie? Tu nie chodzi tylko o te szpilki. Pierzyć je. Ale gdy brakuje tego wszystkiego, a nie jedynie jednego czy tam dwóch elementów, to nagle… przestajecie być kobiece. Prawdziwa kobieta to JEST pewien zestaw cech, zachowań i sposobów prezentacji samej siebie. Tak samo jak w przypadku mężczyzn.
Dziewczyny, mi tam jest naprawdę wszystko jedno. Możecie sobie postulować te całe głupoty na temat tego, że „to niewygodne”, „tamto wcale nie definiuje kobiety”, „makijaż nie jest do niczego potrzebny, bo jesteście naturalnie piękne” co w większości przypadków i tak jest pieprzeniem leniwych panien, które zwyczajnie nie malują się bo albo nie mają czasu, albo im się nie chce. Możecie też mówić, „że perfumy, to także jakaś zbędna pierdoła”, „że przeklinać powinien każdy, bo od tego mamy wolność”, „szpilek nigdy nie założycie”, a  „bez małej czarnej też idzie jakoś żyć”. Jasne, możecie mówić to wszystko. Możecie robić to wszystko. Cholera, od tego mamy wolność.

Ale błagam. Jeśli to wszystko podważacie, to zróbcie mi chociaż tą przyjemność i nie nazywajcie się kobietami. Bo te prawdziwe mogą poczuć się urażone.


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

    Całusy dla wszystkich pięknych pań, którym wcale nie przeszkadza to, że istnieją jakieś ramy kobiecości i wcale nie starają się na siłę temu przeciwstawiać. Bo wolność. Cholera, to chyba najgłupszy sposób pojmowania wolności – bzdurne brnięcie na przeciw wszystkim schematom.

    • blackpearl

      Może i nie nosze ich zbyt czesto,ale moje czarne lakierowane szpilki swoje małe miejsce w szafie mają,a bez makijażu to ja bym na miasto nie wyszła.

  • Kasia

    A ja nie lubię szpilek, bo w nich wygladam jak wielkolud. Ale chyba powinnam zacząć je nosić, bo pisząc to, o mało nie utopiłam jabłuszka w wannie…

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Czekaj, co?

      • Kasia

        Hmm?

        • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

          Nie rozumiem, o co Ci chodzi z tym jabłkiem. Wybacz, ale nie łapię analogii pomiędzy noszeniem szpilek a topieniem jabłek.

          • Kasia

            Pisząc ten komentarz, wpadł mi telefon (iPhone=jabłko) do wanny. Złośliwość rzeczy martwych :)

          • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

            … i co ma to wspólnego ze szpilkami? :D

  • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

    Nie mogłem się powstrzymać…
    https://www.youtube.com/watch?v=BojUcKG20sM

    • blackpearl

      Klasyk muzyczny zawsze lepiej podkreśla wypowiedź.

  • Zuzanna Gozdzik

    Szpilki są super…od wielkiego dzwonu,jak nie trzeba pokonywać długich dystansów po cudownych polskich chodnikach,ale na stabilnym obcasie zawsze i wszędzie

    Co do bielizny-koleżanka mojej mamy wyznaje zasadę,że zawsze trzeba mieć,nazwijmy to, ładną bieliznę, bo nigdy nie wiesz kiedy będziesz miała wypadek i kto cię będzie ratował

  • http://www.namoimpodworku.blog.pl/ Anna Król

    A ja tam się zgadzam.

  • Alicja

    Czytam, ale nie komentuję. Do dziś.
    Zastanawiam się, czy jeśli mam problemy z kręgosłupem i mam kategoryczny zakaz noszenia szpilek i butów na wyższym korku to czy nie mogę nazywać się kobietą? Niestety nie ze swojej winy, tylko jak to ładnie ująć hmmm pomyślmy, ból w plecach nie daje mi wtedy nawet oddychać, a co dopiero kokietować kogoś w jakże tych seksownych butach… Więc może czasami włącz myślenie i jeśli jakaś kobieta będzie super fajna ekstra, nie paląca, czytająca książki i inteligentna, błagam nie skreślaj jej tylko dlatego, że odpowie Ci: Nie noszę szpilek.
    Bo możliwe, że w tym zdaniu może kryć się drugie dno, o którym kobiety nie często chcą mówić.
    Tak, „spowiadamy” się ze swoich niedoskonałości tylko w długich przyjaźniach lub związkach.
    Nie rezygnuj ;)
    Pozdrawiam

    • Eskimomo

      „Łapiecie? Tu nie chodzi tylko o te szpilki. Pierzyć je.” – czytanie ze zrozumieniem, Kacper zaznacza, że tu chodzi o zestaw cech, jeśli ktoś nie może, to nie może i kropka, sama też nie założę, bo zdrowie mi nie pozwoli. Jeśli poza brakiem tych obcasów nie jesteś babochłopem, to myślę, że raczej nie ma problemu.

      • Alicja

        No właśnie, że jest w tym problem… tzn mężczyźni go mają. Mam 24 lata, 160, jestem szczupła, długie włosy itd itd taa jestem dość ładna. No i tu jest problem. W tym, że mężczyźni zawsze mówią: Jesteś taka piękna, ale gdybyś jeszcze nosiła szpilki byłabyś idealna! Itd… a jak widzą takiego babochłopa to komentarz: A ona nie musi widać, że babochłop… A Ty powinnaś nosić! Pokazać się jakoś… i tak w kółko! No idzie dostać szału! Aha, jestem ładna i noszenie szpilek to mus?! No błagam was… <—końcówka kierowana do tych kolesi co maja problem…

  • paulinkaosak

    Przyznaję bez bicia, że jestem fanką butów typu botki, sztyblety, itp. No ale na szczęście mam w szafie szpilki, które co jakiś czas goszczą na moich nogach. Ale kobieta bez seksownej bielizny? Do cholery jednak po coś jest ona stworzona, a mężczyźni raczej kiepsko się by w niej prezentowali.
    Perfumy to rzecz święta, a dobry makijaż (nie tapeta jak u niektórych) to pół sukcesu.
    A jeśli chodzi o wulgarne kobiety, to aż mam czasami ochotę takie delikwentki wziąć i odciąć im język, bo aż uszy więdną od słuchania ich łaciny.

  • CzarnoBiała

    Książki kocham, szpilki czasem noszę ale niestety jestem w nich wielka, makijaż mi nie pasuje, seksowna bielizna no po coś jest stworzona a wulgaryzmy tak przyznam się bez bicia że zdarzy się ale to naprawde od wielkiego dzwonu

  • Jędrzej Parzy

    c:

  • Julia

    177cm = i tak noszę szpilki, czuję się kobieco i nie garbię się! :D

  • Joanna

    Większość komentarzy mnie po prostu rozbraja. Te tłumaczenia, że „ja to czytam książki, maluję się itd, ale szpilek nie noszę, bo nie mogę..”
    Dziewczyny proszę.. Kacper napisał bardzo fajny tekst, zgadzam się z nim w 100%, ale to nie znaczy teraz, że jak nie założę szpilek czy ominę jedną rzecz z jego listy to już nie jestem kobietą.
    Bierzcie to z przymrużeniem oka, chodzi generalnie o bycie kobiecą(chociaż uważam, że to się albo w sobie ma, albo nie i najbardziej różowa sukienka tego nie zmieni), nie musicie na siłę nic nikomu udowadniać. Problem jest kiedy większość z listy zakazanej się zgadza. Przynajmniej ja tak to wszystko odbieram.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      :)

  • Aśka Pietruszka

    Dobrze, że dodałeś, że nie chodzi tylko o szpilki. Na co dzień poruszam się przy pomocy kul i raczej nigdy nie będę mogła dodać sobie nimi seksapilu. I wcale nie odejmuje mi to pewności siebie ani innych typowo kobiecych cech. Buty to nie wszystko ;)

  • pvndv

    ciężko bycie kobietą tak naprawdę naznaczyć namacalnie, sposób bycia definiuje kobiecość, jeśli jest OK to i w ‚adidasach’ (mam na myśli ogół ww czynników, no może z wyjątkiem skrillexa) będzie OK, a jeśli nie to i Louboutiny nie pomogą

    • Diana

      Dokladnie.

    • Diana

      Dokładnie.

  • Inna.

    Ja kocham szpilki, mam ich sporo w szafie, jedne subtelne, drugie zaś z pazurem. I choćbym palce stracić miała to nie ma takiej możliwości, że zdejmę je na imprezie przed pierwszą w nocy. A czerń? Dobry Bożę, obcisła czarna sukienka, a raczej sukienki grzeją moją szafę zawaloną każdym ciuchem. Codziennie nie robię pełnego makijażu, nie mam na to czasu i ochoty, ale kiedy jest jakaś grubsza impreza, dopieszczam wszystko na ostatni guzik i wchodzę ostatnia, by wszystkie oczy skierowane były ku mnie. I możecie nazwać mnie płytką czy próżną, ale wierzcie mi, każda kobieta kocha raz na jakiś czas poczuć się jak księżniczka oblegana wzrokiem nie tylko panów, ale zazdrosnym spojrzeniem pań.
    Spodobało mi się jak Klaudia Klara, moja ulubiona yutuberka, powiedziała w jednym z odcinków: „Jeśli dziewczyna na pierwszą randkę nie założy szpilek tylko przyjdzie w trampkach, to wierz mi, że nie założy ich nawet w dzień własnego ślubu”. Tak, jakoś tak to leciało.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Dominika.

  • duri

    Uwielbiam baleriny, baletki. Szpilki? Jedynie na jakąś okazję. A raczej jej pierwsze dwie godziny.
    I śmiało nazywam siebie kobieta.
    Wierzę, że naturalne piękno istnieje, a jak ktoś owego nie posiada, to ani szpilki ani makeup wiele mu nie dadzą.
    Tak generalnie to osobiście nie preferuje oceniania ludzi po wygladadzie. Watpie również, że mogłabym ich ocenić przez pryzmat tego, czy czytają ksiazki, a tym bardziej noszą szpilki. Może to dlatego, że znam kilka osób, które rzadko kiedy po książki sięgają, a da się z nimi prowadzic serio elokwentne i inteligentne dialogi ( nie zebym sama nie czytała – studiuję filologię angielską, więc chcąc nie chcąc mam ciągle jakąś ksiazke w ręce).

  • http://www.facebook.com/usatelier USAtelier

    Szpilki? Okazjonalnie. Poza weselem/imprezą/uroczystościami wszelkiej barwy okazją jest chociażby spotkanie ze znajomymi.
    Kawusia przy cienkim Marlboro? Tak. Papieros po seksie, kawa po porannym seksie.
    Książki? Owszem. Jeśli traktują o przyszłości, nauce, technice lub technice filmowej.
    Acz nie generalizujmy. Siedzę teraz przed komputerem w dresie, bluzie, góralskich skarpetach, bez makijażu i w związanych byle jak włosach. Książka spoczywa pod poduszką, mała czarna zapełnia szafę, szpilki grzeją ławę w korytarzu, cera jest wdzięczna za chwilę oddechu a ja wciąż czuję się kobieco.

  • Mel

    Teraz mnie trochę wkurzyłeś. Można być kobiecą bez tego wszystkiego, a można też posiadać milion par szpilek i szminek, i wcale nie być „kobietą”. Tu chyba jednak bardziej chodzi o zachowanie, aparycję i po prostu to coś, a nie to co nosimy. Dopóki dziewczyna dba o siebie i nie przeklina co drugie słowo, to jest pełnoprawną kobietą. Nawet w trampkach i bluzie.

  • anonim12

    Wydaje mi się, ze jesteś troszkę za młody na mowienie kobietom co sprawia, ze sa kobiece. Jeśli uważasz, ze kobieta bez malej czarnej i bez szpilek nie jest kobieca to.. Jeszcze wiele przed Toba :) Co do dobrych perfum- okej, co do tego się zgodzę, ale wyobrazasz sobie np. puszysta pania w „malej czarnej”? Nie za bardzo, co? Czyli uważasz, ze ta Pani nie jest kobieca? Co do ksiazkek i braku wolnego czasu- ksiazki uwielbiałam, ale w liceum. Na 5 roku nie ma na to nadzwyczajnie w swiecie czasu. Mam nadzieje, ze na drugi raz, Ty jako 19 letni mezczyzna nie podejmiesz się tak trudnego tematu jak wyznaczanie kobiecości.

  • Magdaa1237

    A propro książek: poleć coś ciekawego, bo zaczęłam ostatnio czytać i na same shity trafiam. Ratuj, nasz oczytany blogerze! :D

    • Maskarencja

      Charlotte Link LISIA DOLINA ;) Też ostatnio na shity się nadziewałam, ta książka mnie poratowała

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Wczoraj zacząłem biografię Kazika Staszewskiego i naprawdę daje radę. Ale to czysta loteria czy Ci podejdzie. Zależy czy lubisz tego gościa i Kult.

  • http://emilia-mank.blogspot.com/ Emilia Mańk fotografia

    A ja tam lubię szpilki, od tego są żeby być niewygodne :D szkoda, że ostatnio tak rzadko mam okazję, żeby je zakładać

  • Ania

    Wiesz, bardzo lubię czytać Twoje posty, ale proszę, zamiast ,,tą” używaj ,,tę”, a zdanie zaczynaj od ,,Mnie”, a nie ,,mi”, bo kuje troszkę w oczy. ;)

  • http://ewahes.hess-designers.eu Ewa Hes

    Cóż, zestaw o którym piszesz mam. Nie uważam natomiast, żeby było to coś, co definiuje mnie jako kobietę. Nie spędziłabym także nocy z mężczyzną, który najpierw zagląda do mojej szafy, a potem torebki, nawet gdyby ta noc miała być spędzona na grze w szachy :)
    Co do samej definicji, to wygląda na to, że według niej transwestyci to także 100% kobiety. Ciekawe dla ilu mężczyzn podpisujących się pod tym co napisałeś, nie robiłoby to różnicy ;)

  • A.

    Czytając prawie wszystkie Twoje wpisy odniosłam nieuchronne wrażenie, że masz zdecydowanie wybujałe wyobrażenia na swój temat. Przykro mi to mówić, bo masz lekkie pióro i przyjemnie się Ciebie czyta, jednak zastanawia mnie, skąd u Ciebie tak wysoka (nie chcę użyć stwierdzenia ZA wysoka, jednak pasowałoby ono idealnie) samoocena. Jak możesz wytykać kobietom mankamenty urody sam nie pląsając się nawet ponad przeciętną? Jak możesz „decydować” (nie wiem, czy dla kogokolwiek te decyzje są wyznacznikiem) kto nie powinien się nazywać kobietą? Otóż chyba nie zrozumiałeś jeszcze, co owa „kobiecość” oznacza, skoro utożsamiasz ją z makijażem czy też brakiem płaskostopia.

    Znam blogi mężczyzn z klasą i ogromnym szacunkiem do kobiet (jak na przykład „Męskim okiem”), jednak Twojego zdecydowanie nie mogę umieścić w tym gronie. Pozdrawiam.

  • http://tentacle.pl/ Tentacle

    Tak, szpilki są ważną częścią mego życia. Chodzę w nich ile mogę – czyli krótko ale często je ubieram gdy długo siedzę :)

  • Julia

    Nie wiem czy to miało być takie płytkie czy tylko tak wyszło.

  • Julia

    Kretyn.

  • DeathlyHappiness

    Żałosne.