Seks & relacje damsko męskie

NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK ”FRIENDZONE”

Śmieszy mnie, kiedy ktoś mówi, że ”utknął we friendzone”…

To trochę tak, jakby narzekać na to, że stoi się w długiej na dziesiątki metrów kolejce po lody, w czasie, gdy za rogiem znaleźć możemy trzy kolejne lodziarnie z wcale nie mniej smacznymi gałkami naszych ulubionych smaków.

FRIENDZONE NIE ISTNIEJE

To wymysł ludzi, którzy nie mogą pogodzić się z tym, że ktoś, kogo kochają, nie odwzajemnia ich uczuć. Ludzi, którzy będą katować się tym, że osoba, z którą chcieliby spędzić życie, zlewa ich uczucia ciepłym moczem.

Owszem, jest to swego rodzaju strefa w której można beznadziejnie utknąć, ale – łopatologicznie tłumacząc – nigdy nie nazwałbym tego ”strefą przyjaźni”. Bo przyjaźń jest zawsze czymś obustronnym. Nie może być tak, że z jednej strony ktoś mówi do nas ”przyjaciele?”, a my potulnie przytakujemy, w głowie mówiąc do niego ”kocham Cię”. To nigdy nie wychodzi i – w zależności od tego, jak obie strony są odporne na cierpienie psychiczne – zawsze sprawia ból. Czasami odczuwa go tylko jedna osoba, w czasie, gdy druga czuje jedynie dyskomfort wynikający z tego, że utrzymuje kontakt z kimś, z kim nie do końca sprecyzowała reguły gry. Czasami czują go też obie strony i nie rozumiem, czemu ludzie zazwyczaj zamykają ten temat, nigdy do niego nie wracając?

ROZMOWA

Największą głupotą popełnianą przez ludzi, którzy znaleźli się w takiej sytuacji jest fakt, że wolą na ten temat milczeć niż porozmawiać ze sobą. Nie szukają wspólnego rozwiązania. Często wstydzą się swoich uczuć i to prowadzi do tego, że z każdym kolejnym dniem pogrążają się w coraz to większym marazmie.

BEZRADNOŚĆ NA ŻYCZENIE

A chyba najbardziej dziwi mnie to, gdy ktoś pierdoli androny pokroju ”nie mogę wyjść z friendzone”. Co w tym skomplikowanego? Co sprawia, że nie możesz tego zakończyć i cieszyć się życiem? Dlaczego nie możesz zagryźć zębów i w ułamku sekundy wyrwać tego uszkodzonego paznokcia?

Ludzie uwielbiają tworzyć wokół siebie mury nie do przejścia. Stawiać przed samymi sobą bariery i rzucać sobie kłody pod nogi, a później mówić, że ”to wszystko nie jest takie proste”. Kurwa, niech mnie ugotują w sosie ze smarków, jeśli będę musiał powtórzyć to jeszcze raz – jest! To tylko Wam… Tobie wydaje się, że jest to coś pokroju ubicia bossa na ostatnim poziomie, mając na sobie jedynie podstawowy pancerz i ani jednego eliksiru.
Sami przyrządzacie sobie tą gównianą potrawkę, a później narzekacie, że Wam nie smakuje. Ale nie ugotujecie nic innego, bo nie chce Wam się otworzyć książki kucharskiej. Wolicie żreć ten cały syf i wmawiać sobie, że ”w sumie jak się doda trochę soli, to jest całkiem okej. Do przeżycia”.

Tylko, że w życiu nie chodzi o to, aby przeżyć, ale o to… by żyć. A to, co Wy uskuteczniacie jest z całkowitym zaprzeczeniem tej idei.

MARNUJESZ SWOJE ŻYCIE

Życie obok kogoś, kto Cię nie kocha, to tak jakbyś całe życie spędzał w cieniu w obawie przed słońcem. Skazywał lub skazywała się na wieczny mrok spowijający Twoje serce w chwili, gdy za rogiem może czekać miłość Twojego życia. Porzuć ten kretyński układ, tą podróbkę uczucia i wyjdź do słońca.
Nie ma czegoś takiego jak ”friendzone”. Jesteś tylko Ty i Twoja decyzja dotycząca tego, aby zadowalać się jedynie substytutami miłości oraz bliskości drugiej osoby w postaci ”bycia przyjaciółmi”. A nawet tak nie można Was określić, bo przyjaźń w której jedna osoba cierpi z powodu drugiej, to żadna przyjaźń.

I będzie trwało to tak długo, dopóki nie zdasz sobie sprawy, że to co robisz, jest idiotyczne.

Miłość nie polega na tym, aby się o nią dopraszać. To coś, co po prostu się pojawia i czego nie można egzekwować. Jeśli ten ktoś jej nie chce, to nie masz prawa i nie możesz go do tego zmuszać.

Poza tym – rozejrzyj się! To wcale nie jest tak, że ona kryje się tylko w jednym miejscu. Prawdziwa miłość, taka, której nie trzeba pomagać, nawozić, dokarmiać być może kryje się za po drugiej stronie ulicy. Stoi tam i uśmiecha się do Ciebie, mimo iż jeszcze Cię nie zna. Stoi tam, przed Tobą.

Na ulicy, w kinie, szkole… w kolejce po lody.


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

 

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • noname

    Polecam przeczytać jeszcze raz przed wstawieniem, jest trochę błędów. Życzliwa uwaga, „tą” łączy się z narzędnikiem, natomiast w bierniku mamy „tę” ( tę potrawkę, tę podróbkę). Poza tym tekst ciekawy i masz dużo racji, ale to naprawdę nie zawsze jest takie proste. Gdy ludzie znają się wiele lat i coś im nagle odwali, szkoda tylko dlatego przekreślić całą znajomość, myślę, że warto próbować znaleźć inne rozwiązanie niż „nara”.

    • Dot

      Wtedy można porozmawiać. Nikt nie mówi o przekreślaniu znajomości, ale uczucie nie pojawia się bez przyczyny. Może właśnie należałoby spróbować, jeśli się nie uda i nasze uczucie nie zostanie odwzajemnione, trudno, widocznie tak miało być i ta relacja miała być tylko na chwilę, a nie miłością życia.

  • Dot

    „w życiu nie chodzi o to, aby przeżyć, ale o to… by żyć” W punkt!

    „Miłość nie polega na tym, aby się o nią dopraszać. To coś, co po prostu się pojawia i czego nie można egzekwować. Jeśli ten ktoś jej nie chce, to nie masz prawa i nie możesz go do tego zmuszać.”

    Świetny post! :)

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Dzięki ;)

  • http://www.badzjeszczelepszy.pl/ Kornel Tomicki

    Zajmuję się relacjami damsko – męskimi zawodowo i friendzone jest trochę jak powroty do byłej partnerki/partnera – wszyscy odradzają osobie która chce wrócić, żeby jednak nie wracała i zapomniała o całej sytuacji, szkoda tylko, że nie czują nawet w połowie tych emocji, co czuje osoba, która chce wrócić. Nawiązując, łatwo jest powiedzieć – „Zostaw tę i szukaj innej”, natomiast jak pokazuje praktyka, w większości przypadków ludzie mają z tym problemy, co nie dziwi mnie ani trochę. Czasem warto postawić się w skórze kogoś innego ;)

    Jeśli jednak bardziej chciałeś uwypuklić samo narzekanie ludzi brak działania, to w zupełności się zgadzam ;)