#na_szybko, Relacje międzyludzkie

MYLIŁEM SIĘ CO DO ŚWIATOWYCH DNI MŁODZIEŻY I ŻAŁUJĘ, ŻE MNIE NA NICH NIE BYŁO

Są czasami takie chwile, gdy cieszymy się z faktu, że się pomyliliśmy. Ten tekst dotyczy właśnie jednej z nich.

Teraz gdy opadł już wojenny kurz, a populacja Krakowa wróciła do normy, mogę wreszcie to napisać – myliłem się co do Światowych Dni Młodzieży. Co więcej – żałuję, że mnie na nich nie było!

WESOŁY AUTOBUS

Poniedziałek, godzina 22:00, dziabnięty Anonimek wraca do domu. Wsiada na swojej znienawidzonej pętli autobusowej do nowego Urbiono. Wiecie, kupili nam takie właśnie na ŚDM. Myśląc o tym, że znów będę wracał z tymi smutnymi ludźmi do domu, z tymi szarymi i beznamiętnymi gębami, zbiera mi się na wymioty. Nie myślcie sobie, że nie lubię Krakowa, że uważam go za jakieś ‚pod-miasto’. Nope. Kocham tą dzielnię, kocham smoka, kaszlę przez smog. Problem w tym, że Ci ludzie, te wszystkie smutasy siedzące w autobusach i tramwajach, sprawiają, że trochę odechciewa mi się żyć, gdy na nich patrzę. Zero entuzjazmu, żadnej werwy. Tylko zmęczenie i bruzdy na twarzach.

Nagle jednak do autobusu wsiada grupka roześmianych pielgrzymów. I puf! Atmosfera z miejsca robi się jakaś taka bardziej kolorowa. Lou Reed i Jeff Buckley ustępują miejsca nieco żywszym muzykom. (Tak, wiem – z tymi ‚żywszymi’, to trochę przesadziłem) Pielgrzymi żartują, śmieją się, a ludzie wokół jeszcze niepewnie zaczynają się rozweselać. Niebyt ustępuje miejsca radości. Autobus rusza, a ja mam wrażenie, że wcale nie jedziemy w kierunku Bukowia (stacja końcowa lini 245), lecz lecimy wszyscy w stronę najbliższej gwiazdy.

Po chwili, widząc, że i ja się śmieję, zagaduje do mnie pewien Portorykańczyk. Słodko sobie gaworzymy naszym łamanym angielskim, wymieniamy się paroma uwagami na temat ŚDM, po czym obiecujemy sobie, że w 2019 spotkamy się na kolejnych dniach młodzieży. Zapraszamy się na fejsie, ja żegnam się z nim, wysiadam z autobusu i już przez całą drogę do domu uśmiech nie znika z mej twarzy.

JEDNO WIELKIE GADANIE

‚Jebnie? A może już jebło?’. ‚Trzeba uciekać z Krakowa, bo tu się żyć nie będzie dało’, ‚boję się o to, że coś nam się stanie’, ‚gdzie uciekasz na światowe dni młodzieży?’… sratatatata.

Mniej więcej w ten sposób wyglądała większość moich rozmów ze znajomymi przed i w trakcie ŚDM. I wiecie co? #NieJebło. A nawet jeśli, to tylko i wyłącznie pozytywną energią.

Ja rozumiem obawy, ja rozumiem strach. No bo jeśli ze wszystkich stron straszy się nas islamizacją europy, ISIS i powrotem Michała Wiśniewskiego na scenę, to rzeczywiście mamy prawo się bać. I nie będę tutaj wchodził w jakieś polityczno-propagandowe szczegóły. Nic się nie stało i kropka. Wszyscy żywi, białe kobiety nie zostały zbrukane a tylko ja jeden żałuję, że mnie wtedy nie było w Krakowie.
Głupi głupek.

DWA I PÓŁ MILIONA OSÓB Z CAŁEGO ŚWIATA I OKOLIC PRZYJECHAŁO TUTAJ BY NAUCZYĆ INNYCH BYCIA SZCZĘŚLIWYMI

Wiecie – ja też, jak wielu Krakowian, myślałem, że to będzie jeden wielki spęd. Byłem święcie przekonany, że w moim mieście rzeczywiście nie będzie się dało przez te parę dni żyć. No ale się myliłem. Okazało się, że pielgrzymi nie są wcale buszmenami, a nawet jeśli robili hałas, to w bardzo pozytywny sposób. Zarażając wszystkich wokół ciepłem i energią.

To taki typ ludzi, którzy nawet jeśli nie umieją mówić po angielsku, to i tak nie wstydzą się z Tobą rozmawiać. Zawsze zagadają, pośmieją się, a na koniec jeszcze ciastkiem poczęstują, czego mogłem doświadczyć już właściwie po zakończeniu ŚDM, gdy wracałem autobusem do domu i ich spotkałem.

Z relacji znajomych, którzy przyjęli ich do swoich domów, wiem także, że są to tak bezproblemowe byty, jakich w Polsce należałoby ze świecą szukać. Sami sobie zrobią śniadanie, nikomu nie przeszkadzają, a na sam koniec jeszcze nakupią Ci prezentów i jedzenia, zrobią kolacje pożegnalną i zaproszą do siebie na następne wakacje. Wszystko w zamian za to, że udzieliłeś im kawałka podłogi, lóżka lub miejsca w ogródku.

Mam nadzieję, że Ci ludzie pozostawią po sobie coś więcej niż tylko dobre wspomnienia. Liczę na to, że zarazili innych swoim szczęściem i czegoś się od nich jednak nauczyliśmy. Głęboko w to wierzę.

NO I CO PANIE SCEPTYK? 

Jak to co? Myliłem się i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.

Nawet jeśli nie jestem osobą wierzącą i prywatnie twierdzę, że religie jako takie tworzą więcej problemów niż dobra, to Światowe Dni Młodzieży udowodniły mi i pewnie także wielu innym, że czasami warto zamknąć gębę, przestać psioczyć i zwyczajnie zacząć się cieszyć oraz bawić z innymi.
I wiecie co? Teraz mam tylko jedno marzenie na horyzoncie. Panama 2019. I specjalnie przyjadę tam tydzień wcześniej. Nawet jeśli ten tydzień miałbym spędzić, wciągając koks z tyłków panamskich prostytutek, to chcę tam być. Bo uwielbiam ludzi szczęśliwych i uśmiechniętych.

A tylko takich można spotkać na tak cudownej imprezie jak ta.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Karolina

    Eee nie tylko, byłeś, albo zamierzasz kiedykolwiek wybrać się na Woodstock? Gwarantuję, że sytuacja jest bardzo podobna do ŚDM i nie trzeba czekać 4 lat :)

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Za rok już na pewno pojadę ;)

  • Nadijka

    Ja ogólnie olałam sprawę, jechać nie chciałam i oglądać transmisji tez nie. Pierwszą obejrzałam w przedostatni dzień i bardzo żałuję….

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      To lecimy razem do Panamy? :)

      • Nadijka

        Miałam nadzieję, że to zaproponujesz :)

        • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

          No to lecimy moim prywatnym Jumbo Jetem.

  • Cadence Street

    Byłam i polecam :) Może nie ogarnięte było jeśli chodzi o prowianty ,ale ogólnie świetna sprawa :D Noc na Brzegach przypominała jeden wielki festiwal… jedna z najlepszych nocy mojego życia XD

  • Zuza

    Mam podobne podejście do religii i miałam do ŚDM. Wszyscy wokół mnie są wierzący i wszyscy oglądali transmisje i jedyne o czym mówili to właśnie ŚDM, że żałują, że ich tam nie ma, że znajomi mówili, że niepowtarzalna atmosfera, że głośno, że radośnie.. I sobie myślałam, że to na bank temu, że mogą sobie razem śpiewać o Bogu, słuchać papieża, modlić się.. No, a teraz pojechałeś tym wpisem i myślę sobie, że skoro największy sceptyk w całej blogsferze (nie obraź się, i tak Cię kocham) stwierdził, że czasem wato zapomniec o swoich poglądach i po prostu cieszyć się życiem… To chyba czas trochę zmienić podejście. Z jednej strony dzięki za ten otwierający oczy wpis, a z drugiej.. a niech Cię diabli, sprawiłeś, że żałuję, że mnie nie było na ŚDM. Ja, największa przeciwniczka religii na dzielni. :’)

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Do usług, kurwa jego mać.

  • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

    Wszyscy się bali. Niesłusznie.

  • Klaudia

    Byłam na ŚDM. Kiedy przeczytałam Twój post na fb o tym, że załozyłeś sie o to, że jebnie trochę sie wkurzyłam. Ciesze sie, że zmieniłeś zdanie. Ja do końca życia nie zapomnę tych wspaniałych ludzi i wesołych autobusów. Też chcę jechać do Panamy, już zaczęłam zbierać :D Więc widzimy się tam za 3 lata! :D