#na_szybko

MY SIĘ ZNAMY?

Dzisiejszy temat będzie luźny. Trochę jak relacja z moją pierwszą dziewczyną. Ale o tym kiedy indziej – dzisiaj pogadamy sobie o „znajomych”

Ale nie takich prawdziwych. Skądże. Porozmawiamy sobie o ludziach, którzy chcą być naszymi znajomymi. Tak po prostu.
Bo masz ładną buzię, bo chcą Cię bzyknąć, bo jesteś popularny, bo warto mieć Cię w znajomych.

Słowem – o tych wszystkich, którzy wysyłają do nas zaproszenia, a my nie do końca wiemy, kim ci ludzie są.
Jednak mimo tego, że każdego z nich motywuje i napędza inna rzecz, to mają oni wszyscy jedną wspólną cechę.

Na pytanie „czy my się znamy?” zawsze reagują w ten sam, schematyczny sposób. A mianowicie:

WYPIERAJĄ SIĘ

„Kot wpadł mi na laptopa i przez przypadek się wysłało”, „Pomyliłem Cię z kimś innym”, „Aplikacja facebooka mi wariuje”

Serio, w pewnym momencie aż zacząłem kolekcjonować najdziwniejsze

„Kolega włamał mi się na facebooka i wysłał Ci zaproszenie”, „Sorry, samo się wysłało”.

SAMO! Czaicie? Ze wszystkich tłumaczeń, to właśnie to jest tym najpopularniejszym. Pistolet sam wystrzelił, panie policjancie. Telewizor sam się rozbił, mamo. Kawa sama wylała się na tego upierdliwego klienta, szefie.
Wybaczcie, ale są dwa wyjścia. Albo w waszych pokojach, domach czy ubraniach mieszkają krasnoludki, które tylko czekają, by napsuć wam krwii, albo zwyczajnie jesteście idiotami, którzy naiwnie myślą, iż uwierzę w to, że „zaproszenie samo się wysłało”.

Ale wracając do tematu – w skali miesiąca takich zaproszeń dostaję około kilkudziesięciu. I każda, absolutnie każda z tych osób zawsze w jakiś sposób się tłumaczy. Może dwie lub trzy osoby, których wcześniej kompletnie nie znałem kiedyś przyznały, że po prostu chciały mnie poznać i z głupa wysłały mi zaproszenie.
Reszta – całe setki osób, które od momentu założenia mojego konta wysłały mi zaproszenia – niczym jeden mąż próbowała się wyprzeć. To nigdy nie była ich wina.

Teoretycznie – trafiam na ludzi, którzy po prostu mają pecha. Do znajomych, do komputerów, których korzystają. Praktycznie – żyjemy w świecie pełnym naiwnych idiotów.

Z tą odkrywczą refleksją chciałbym was zostawić.

ALE NIE ZOSTAWIĘ

Zbliża się rok szkolny i trzeba was czegoś nauczyć. Zdaję sobie sprawę z tego, że większość zaproszeń dostaję głównie dlatego, „bo anonimek”. „Bo to ten gość, który pisze fajnego bloga i fajnie byłoby go poznać”. Już pomijam fakt, że jeszcze nic specjalnego nie osiągnąłem i kompletnie nie rozumiem jakiegoś hype’u wokół mnie.

Ale jeżeli już, mimo wszystko, postanowiłeś wysłać mi zaproszenie, to…

NIE WSTYDŹ SIĘ, DO JASNEJ CHOLERY!

Jasne, że będę sceptycznie nastawiony. W końcu dostaję zaproszenie do grona znajomych od kogoś, kogo kompletnie nie kojarzę. Nie znam. Nawet piwa razem nie piliśmy.
Ale moje „my się znamy?”, to nie powód do tego, byś od razu podkulał ogon i szukał jakiejś durnej wymówki.
Zapamiętaj sobie chłopaku i dziewczyno (a zwłaszcza dziewczyno!) raz na zawsze:

Jeżeli robisz coś w konkretnym celu, to się tego trzymaj.

Nie mam nic przeciwko ludziom, których nie znam, a którzy chcą mnie poznać. Nawet nie mam nic do dzieciaków, którzy po prostu kolekcjonują znajomych. Każdy, kto miał kiedykolwiek konto na naszej-klasie dobrze wie, że to nic nienaturalnego i taki okres po prostu większość z nas musi przejść.

Natomiast szczerze nienawidzę i mam ochotę nabić na pal wszystkich tych, którzy próbują walić mi ściemę. Jesteście głupi. Teraz już wiecie dlaczego w odpowiedzi na wasze zaproszenie wysłałem wam właśnie ten tekst.
Bum! Incepcja, osiołki!

Niech was szlag.


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • http://www.lieveg.pl LieveG

    Bo są ludzie i są parapety. Po prostu.

    • Dot

      Powiedziałam kiedyś to samo, a moja koleżanka na to: ‚Ale żeby się klamką urodzić?!’ :P

  • http://angielskapolka.wordpress.com AngielskaPolka

    Ja ci wysłałam zaproszenie, bo po prostu chcę cię poznać, bez spiny. A jakoś do tej pory null z twojej strony

  • Klaudia Duda Augustowska

    aż podziwiam cierpliwość do zadawania tego pytania. u mnie sprawa jest prosta: nie kojarzę – niech gniją w czyśćcu :D

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Kwestia wprawy.

  • aabcdefucku♛

    Czyli jeżeli chcę chcę Cię przelecieć to śmiało mogę wysyłać zaproszenie ? :D

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Mniej więcej tak to działa.

      • http://instagram.com/aabcdefucku aabcdefucku♛

        pytam serio.

        • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

          Serio odpowiadam.

          • http://instagram.com/aabcdefucku aabcdefucku♛

            Czekam teraz na pytanie „Czy my się znamy?” :D

  • Dot

    O, dziwne wymówki. Ja z kolei dostaję zaproszenia od osób, które kiedyś gdzieś mi przemknęły, ale z którymi zamieniłam może 2 słowa, jeśli w ogóle. Widzę takie zaproszenie i wtedy zawsze w mojej głowie pojawia się pytanie: ‚Po co wysłał/a zaproszenie?’. Dziwi mnie to tym bardziej, że już po zdjęciu wiem, że a) powiedzieliśmy sobie ledwie ‚cześć’ przy tym pierwszym spotkaniu i każdy poszedł w swoją stronę b) nigdy więcej się nie zobaczymy. Więc to chyba typ ‚kolekcjonuję znajomych na fb’. I na pytanie, czy się znamy, dostaję odpowiedź: ‚widzieliśmy się tam’, ‚poznaliśmy się gdzieś tam’. A czy to znaczy, że się znamy? Nie. No chyba że z widzenia. Chociaż i to nie zawsze się zdarza.
    Totalnie nie rozumiem ludzi, wysyłających komuś zaproszenie z w/w powodów.

    PS Jako facet pewnie tego nie doświadczasz (chociaż mogę się mylić), ale ja co jakiś czas dostaję zaproszenia od różnych facetów – głównie z Arabii Saudyjskiej, Maroka, Egiptu czy Tunezji. Tego już w ogóle nie rozumiem.