#seks_sobota

MÓJ NAJGORSZY SEKS W ŻYCIU – CZĘŚĆ 3

Ku przestrodze

Jakiś czas temu pisałem wam (zanim zabierzecie się za ten tekst, koniecznie przeczytajcie dwa poprzednie!o najgorszej grze wstępnej jaka może istnieć oraz generalnie najgorszym stosunku jaki mnie spotkał. Było to w rzeczywistości parę sytuacji, które na przestrzeni ostatnich lat mi się przytrafiły i które skleiłem do kupy oraz nieco sfabularyzowałem, żeby się lepiej czytało. Dzisiaj jednak, w trzeciej i prawdopodobnie ostatniej części trylogii, chciałbym opowiedzieć wam historię, która zdarzyła się naprawdę. Od początku do końca.

Znacie zasady: zapinacie pasy, bo będzie całkiem szybko. Bierzecie do rąk popcorn, bo będzie ciekawie. A na sam koniec przygotowujecie miskę na rzygi, bo może być nie do końca smacznie. Bowiem historia, którą wam dzisiaj opowiem, nie należy do tych z gatunku, które można opowiadać rodzicom przy wspólnym seansie przed telewizorem. Nawet pod dwudziestej trzeciej. Historia, którą dzisiaj się z wami podzielę, będzie całkiem gruba nawet jak na mnie. Co ja mówię – nawet jak na Niemkę z osiemdziesięcio-kilową nadwagą.

Gotowi? W takim razie zaczynamy… Chociaż wiecie co? W ostatniej chwili postanowiłem zmienić formułę. Niechaj będzie to bajka…

BAJKA O KACPRZE, KTÓRY CHCIAŁ SPRÓBOWAĆ W PUPĘ

(Nie w swoją rzecz jasna)

ROZDZIAŁ PIERWSZY: TELEFON

Nie wiem, to już chyba taka tradycja, że mój telefon zawsze dzwoni rano, ale tak było i tym razem. Godzina sami wiecie jaka, nastrój sami wiecie jaki i moja pierwsza myśl w odpowiedzi na dźwięk dzwonka też sami wiecie jaka. Mimo to odbieram. To był Paweł. Pawła nie znacie, ale kiedyś poznacie, bo to niesamowicie barwna osoba. A przynajmniej jak na kogoś, kto cztery razy nie zdał klasy.

-Nie zgadniesz stary co mi się przytrafiło
-Nie zgadnę i chyba nawet nie chcę zgadywać
-Wracam sobie wczoraj z Tomkiem i Piterem. Godzina coś koło 23:00. Już prawie jesteśmy na przystanku, aż tu nagle na Ludwinowie zaczepia nas grupa kibiców. Na oko z piętnastu małych skurwysynów. Tak po 14-15 lat. Wszyscy łysi i w koszulkach klubowych. Nie no, grupa małych, chudych i w dodatku łysych chłopaków
-No i co?
-No i zaczepiają Toma. Ledwo się zdążyłem obrócić a tu trzech zaczyna go bić. Tom jak tom – oddał i położył po dwóch ciosach jednego z nich. I wtedy się zaczęło. Nagle wszyscy zaczęli nas naparzać. Czułem się, stary, jakby oblazły mnie mrówki. Co ja mówię? Jakby dopadła mnie banda dzieciaków po chemioterapii. Nawet nie wiedzieliśmy gdzie uderzać, bo to takie małe i szybkie skurczybyki były. No i zaczęliśmy im uciekać…
-I to chciałeś mi powiedzieć? Naprawdę? Teraz? Nie mogłeś poczekać?
-A no, właśnie! Bo ja w innej sprawie. Nie zgadniesz co wczoraj zrobiłem.
-Jedziesz
-No właśnie. Wjechałem tylną bramą w Ankę.
-Ściemniasz… przecież ona dalej jest dziewicą. Pozwoliła Ci od tyłu?
-Sam się zdziwiłem. Ale znasz ją, dla niej w pupę to nie seks. Ona dalej twierdzi, że jest dziewicą.
-I jak było?
-No właśnie tragicznie, ale nie powiem – od razu zrobiła mi się ochota na więcej. Znasz to uczucie. Niby było słabo, ale jednak coś Cię w tym tak pociąga, że masz ochotę jeszcze i jeszcze.
-Tak, znam to. Dobra, wracam spać. Następnym razem nie dzwoń do mnie tak wcześnie.

Rozłączyłem się, po czym zablokowałem możliwość przyjmowania połączeń i poszedłem dalej spać. Później się obudziłem i przez resztę dnia siedziało mi w głowie to, co powiedział Paweł. Może skoro on to zrobił, to i ja się skuszę? Może jednak nie jest tak źle?

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo się myliłem.

ROZDZIAŁ DRUGI: ROBIMY TO?

-Nie ma nawet takiej możliwości – odpowiedziała wtedy moja ówczesna dziewczyna – przecież to boli.
-Daj spokój. Skoro inni to robią, to dlaczego my nie mamy spróbować?

Nie ma sensu, żebym dalej przytaczał wam tą rozmowę, bo głupi nie jesteście i doskonale wiecie, że skoro dzisiaj o tym piszę, to dziewczyna, z którą wtedy – będzie to już dobre trzy lata temu – rozmawiałem, w końcu się zgodziła. Po długich prośbach i paru podejściach ostatecznie udało mi się ją przekonać.

Teraz trzeba było obmyślić strategię jak się do tego zabrać.
Intensywny research w sieci i parę tygodni przygotowań czytając porady z rzetelnych źródeł. Wiecie, kartyferia, samosia, cosmopolitan i jeszcze parę innych szanowanych portali. Po trzech tygodniach czułem, że wiem już wszystko.
Wiedziałem przykładowo, że aby było przyjemnie nie można od razu zaczynać z grubej rury. Penis wchodzi ostatni. Najpierw piekarnik rozgrzewają język i palce. Oczywiście palce wchodzą po wcześniejszym użyciu lubrykantu. Tak się skupiłem na sobie, że zapomniałem sprawdzić jak partnerka powinna się do całej akcji przygotować. Czego rzecz jasna później pożałowałem. Ale o tym później.
Chociaż nie… właściwie tu już.

PRZERWA NA REKLAMĘ: Wiesz, że mam całkiem fajne konto na INSTAGRAMIE? Tak, to ten moment kiedy robisz zdziwioną minę i pędzisz mnie tam zaobserwować. Takie zdjęcia nie powinny nikomu umknąć. Dodatkowo jeżeli chcesz mnie o coś zapytać, to uderzaj na mojego ASKA!  Na Snapchacie także jest fajnie: kacper.ozog

ROZDZIAŁ TRZECI: LET’S DO IT!

Świeczki, przygotowany lubrykant, Barry White na głośnikach i możemy zaczynać. Najpierw najprzyjemniejsza część, z którą zresztą już wcześniej byłem oswojony. Lizanie tyłka. Nie wiem jak to jest z innymi facetami, ale mnie ta czynność niesamowicie podnieca i gdyby nie chęć zachowania chronologicznej poprawności, to w ogóle bym jej tutaj nie umieszczał, bo uważam, że to coś niesamowicie przyjemnego. Zarówno dla tego, który to robi, jak i dla partnerki.
Później były palce. Najpierw powoli, później nieco szybciej i głębiej.

Kiedy poczułem, że można zacząć działać przybliżyłem się udami do jej ud i powoli, rozszerzając jej pośladki zacząłem nacierać jej tyłek lepkim lubrykantem. Później złapałem swojego penisa i nakierowałem go w stronę tej ciaśniejszej dziurki. Szybkie przeżegnanie się i możemy zaczynać. All systems ready for takeoff please stand by!

ROZDZIAŁ CZWARTY: AŁA

Pamiętacie opowieści waszych mam o tym, że poród był jest najbardziej bolesną rzeczą w ich życiu? Cóż, najprawdopodobniej nie próbowały anala.
No dobra, może trochę przesadzam, ale musimy sobie coś uściślić – jeśli wydaje wam się, bo być może w swoim życiu naoglądaliście się zbyt dużo porno, że seks od tyłu jest czymś lekkim i przyjemnym, a kobieta bez problemu może przyjąć w swoją dupcię nawet wielką czarną kuśkę, to cóż… jesteście w błędzie.
Anal jest czymś czymś, co wymaga sporych przygotowań zarówno fizycznych jak i psychicznych, a mimo to i tak pierwsze zderzenie z nim bywa całkiem bolesne. Zarówno dla niej, jak i dla niego.
I tak samo było w moim przypadku. Ledwo go zacząłem wkładać, a już poczułem jak ciasny jest tyłek mojej partnerki. Jeśli miałbym porównywać to uczucie do jakiegokolwiek innego, to porównałbym je do wkładania grubej kiełbasy (no co, wiecie, że mam nieco rozbujane ego) w otwór od szamponu. I to męskiego, bo piekło jak cholera.

Podobnie było z dziewczyną, z którą to robiłem. Z tego co pamiętam i ona przy pierwszych próbach umieszczenia mojego penisa w jej tyłku przeżywała katusze.
W końcu jednak się udało.

ROZDZIAŁ PIĄTY: TROCHĘ MNIEJSZE „AŁA”

„Najgorsze są początki, później już można zapierdalać” – mawiał trener Poziomka. Tak było i tutaj. Rzeczywiście najgorszy był początek. Gdy udało mi się już go włożyć (tjs. jakąś jedną trzecią), dziurka jakby trochę się rozszerzyła. I dopiero teraz poczułem magnetyzm tej zabawy. Co prawda dalej było ciasno jak cholera, a dziewczyna ciągle zaciskała prześcieradło, miałem wrażenie, że jest już trochę lepiej.
Wreszcie mogłem poruszać udami powoli w tył i do przodu.

Już prawie mi się podobało, już prawie byłem gotowy uwierzyć, że uda mi się skończyć, będąc w tym ciasnym otworku, gdy nagle, po jednym, nieco mocniejszym pchnięciu dziewczyna zawyła.
I to by było na tyle. Mimo wszystko nieźle jak na pierwszy raz. „Pierwsze koty za płoty” – pomyślałem sobie i głaskając jej plecy zacząłem wyciągać penisa. Wtedy jeszcze nie widziałem, co na mnie czeka po wyjściu z tunelu.

ROZDZIAŁ SZÓSTY: NIESPODZIANKA

Przypomnijcie sobie najbardziej wstydliwą sytuację w waszych życiach. Coś, czym raczej nigdy nie pochwalicie się ani najbliższemu przyjacielowi, ani osobie, z którą weźmiecie ślub. Macie to? To teraz o tym zapomnijcie, bo to nic w porównaniu z tym, co przydarzyło się mi, tuż po zakończeniu zabawy z tyłkiem mojej byłej dziewczyny.

Pamiętacie jak wspominałem, że wczytując się w te wszystkie porady zapomniałem poczytać także o tym, jak sama partnerka powinna zadbać o siebie? No właśnie. No i teraz miałem tego efekty. Po wyciągnięciu główki wiedziałem, że to będzie najgorszy dzień mojego życia.
Dokładnie tak, dobrze się domyślacie – ubrudziłem się. Tym razem w powietrzu zamiast zapachu fiołków i bzu uniosła się woń wstydu i poczucia niesamowitego skrępowania.

Tak, ta historia wydarzyła się naprawdę.


Ale wiecie, co w tym wszystkim jest najlepsze? Że wcale tego nie żałuję. Bo uważam, że seks analny jest czymś niesamowicie przyjemnym. Zarówno dla niej, jak i dla niego. Jasne, początki zwykle są gówniane. Dosłownie i w przenośni. Jednak stymulacja odbytu poprzez wkładanie w niego członka jest czymś, co jest tego warte. Cholera, brzmię jak lekarz.
W każdym razie tym tekstem nie chciałem obrzydzić wam tego aktu. Chciałem pokazać wam jedynie, że każdemu może przydarzyć się niemiła sytuacja.

Dlatego jeśli kiedyś postanowicie się za to zabrać, to nie zrażajcie się opiniami, „że boli” i „że może być brudno”. Owszem, na początku będzie boleć i może być także brudno. Jednak jeśli odpowiednio się do tego przygotujecie i zabierzecie się za to z odpowiednim partnerem lub odpowiednią partnerką, to może okazać się, że pokochacie tą czynność tak, jak pokochaliście seks klasyczny.
Mówię wam to ja. Ktoś, kto na starcie zaliczył potężną glebę, a później i tak znalazł w tej czynności ogromne pokłady przyjemnych doznań.

Więc nie zrażajcie się do niczego, jeśli na początku wam nie wyjdzie. W tej sytuacji po prostu warto pamiętać o jednym bardzo ważnym powiedzeniu:

Shit happens :)


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Klaudia

    ała

  • http://jestem-mafciu.xaa.pl/ Mafciu

    czekałem na to hahaha :D

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Wszyscy czekali.

  • Patriot

    Hahahahaha, przykro mi. Hahahaha, serio. „Początki Kacperka”. XD

  • Patriot

    Hahahahaha, przykro mi. Hahahaha, serio. „Początki Kacperka”. XD

  • Aga669

    2 ostatnie słowa najlepsze.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Najprawdziwsze

  • Zosia Puterko

    Uczyłam się właśnie modlitw przed bierzmowaniem, a tu taka niespodzianka :D

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Polecam się.

  • Adrianna Fabiszewska

    Jedno mi przyszlo do głowy. Gównianą miałeś dziewczynę, skoro nie wiedziała jak sie do tego przygotować

  • Dot

    Chcesz poznać równie dobrą historię?
    On: „Może spróbujemy od tyłu?”
    Ona (myśli, myśli): „No dobra.”
    On: „To powiedz mi, co mam robić.”

  • Marysia

    Stary wpis ale co tam, skomentuje. Mój pierwszy anal był… nie gówniany lecz… dobra po prostu zwymiotowałam, w momencie gdy główka siusiaka mojego chłopaka przeszła „granice” po prostu w ciągu 0,5 sek wszystko podeszło mi do góry. Ja jak to ja, nie poddam się! Na drugi dzień ponowna próba i to udana. Wiadomo początki ciężkie ale potem było w-s-p-a-n-i-a-l-e. W sumie to się cieszę z tego, że jestem jedną z nielicznych kobiet, które mówią „kocham anal”. Dobranoc x

    • mbmdfl

      Witaj chcialbym zeby moja partnerka miala taka znajoma ktora pomoze sie jej przelamac. Choc moze to bycmoja wina sam nie wiem ale zazdroszcze Wam bardzo I pozdrawiam

  • http://www.pkndl.pl Ania [PKNDL]

    Internet. Magiczne miejsce, gdzie każdy może napisać wpis o analu. Oczywiście pierwszy był Kominek, ale o tym już niewielu pamięta.
    Sopot, mewy, stanowiska z plastikowym kiczem, ciasna kabina prysznicowa hotelowego pokoju, pamiętam jak dziś. Moja pierwsza próba tego typu zabaw, skończyła się omdleniem. Pamiętajcie dzieci – żel pod prysznic nie ma działania nawilżającego.