Lifestyle

MARZNĄ CI STÓPKI, BO ZIMA TO SUKA? WEŹ UDZIAŁ W MOIM KONKURSIE I WYGRAJ SZCZĘŚCIE

Zima… Zima nigdy się nie zmienia

Pamiętam jak dziś, gdy zmieniłem klasę w podstawówce, bo w tej poprzedniej ciągnęli mnie za majtki i wkładali głowę do kibla. ‚Nowa klasa, nowi ludzie, nowe życie’ – myślałem sobie. Że niby nogi za boga złapałem. Czy jakoś tak. Nie podejrzewałem wtedy jak bardzo się pomyliłem.

ZIMA TO SUKA

Zawsze lubiłem swoich nauczycieli od Polskiego. Większość z nich zaszczepiła mi miłość nie tyle do samego przedmiotu, co do literatury a także całej ogólnopojętej kultury.

Był jednak w moim życiu epizod (spokojnie, nie taki jak myślicie) z pewną nauczycielką, która obrzydziła mi ten przedmiot na dobre dwa lata. Tym kimś była w zasadzie moja druga nauczycielka języka Polskiego. Pani… Zima. I wierzcie mi lub nie, ale kolejne lata mijają, a ja tylko utwierdzam się w przekonaniu, że jej nazwisko było nieodłącznie zespolone z jej charakterem.

Mimo tego, że uczyła mnie ona Polskiego w podstawówce, to już wtedy moi rodzice wpajali mi do głowy całą masę dzieł kinematografii oraz książek. Często też takich, które nie do końca były dla mnie odpowiednie. Buszujący w zbożu, Pachnidło, Mechaniczna Pomarańcza, Lśnienie, Dzień Świra – wszystko to obejrzałem lub przeczytałem, będąc jeszcze w podstawówce.

Problem w tym, że ilekroć w jakiś sposób odnosiłem się do nadprogramowo przeczytanych przeze mnie książek czy obejrzanych filmów, pani Zima ośmieszała mnie na forum całej klasy, udowadniając, że tych filmów oraz książek nie rozumiem. I fakt – byłem za młody, żeby umieć je interpretować na poziomie takim, jak robią to chociażby studenci, ale nie zmienia to faktu, że dzięki nim moja wiedza była zdecydowanie bardziej rozbudowana od wiedzy moich rówieśników.
A ta cholera tylko i wyłącznie potrafiła robić ze mnie kretyna. I czyniła to z powodzeniem. Śmiem nawet twierdzić, że i ogromną satysfakcją.

CZAS NA (co prawda odrobinę naciągany) MORAŁ

Pamiętajcie: Zima to suka, która nigdy się nie zmienia. Ale za to możecie zmienić buty, w których podczas niej chodzicie. A właściwie to możecie je u mnie wygrać. Bo widzicie, razem z najukochańszą marką McArthur, która pamiętała o moich urodzinach (love was), organizujemy konkurs. Nagrodą w nim jest DOWOLNA PARA BUTÓW DO 250 zł. Zasady są banalnie proste. Wszystko, co musicie zrobić, to wrzucić na swojego Instagrama fotkę, którą przekonacie mnie, że te buty powinny powędrować właśnie do was. Może to być zdjęcie starych butów, w których wyglądacie jak ta dziewczynka, która dilowała zapałkami, mogą to być wasze buty w jakiejś ekstremalnej sytuacji, a może to być focia laurki, na której wydziaraliście wyznanie miłości do mnie lub firmy McArthur.

Serio, liczę na waszą kreatywność i im bardziej zwariowane pomysły to będą, tym większą szansę macie na wygraną. Konkurs trwać będzie do 6 grudnia i do tego czasu macie czas na wrzucanie fotek. Ogłoszenie wyników także nastąpi tego samego dnia.
Co jest bardzo ważne, każde zdjęcie musi być opisane hasztagiem ‚#mcarthur‚. Blondynkom podpowiem, że hasztag wrzucamy bez cudzysłowu.

UWAGA, ZMIANA ZASAD!

Formuła konkursu nieco się zmieniła i teraz wystarczy, że wrzucicie komentarz POD TYM WPISEM NA FACEBOOKU, z linkiem ze sklepu McArthur do butów które was interesują i napiszecie, czemu powinny trafić one właśnie do was.

Do boju!


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

 

 

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji: