OPOWIEŚĆ

MARZENIA SIĘ NIE SPEŁNIAJĄ. MARZENIA SIĘ SPEŁNIA

To nie będzie kolejny wpis ”o kradzieży marzeń”, do cholery – obiecywałem sobie, siadając do pisania go jakiś tydzień temu. Nie wiem, czy się udało. Wiem natomiast, że mam Wam do opowiedzenia pewną historię.

L.A. WOMAN

Miała 19 lat, kiedy zaszła w ciążę. Drugi miesiąc. Jak to mówią: koniec balu, panno Lalu – powiedział jej lekarz konował. Wielkie plany odnośnie szkoły plastycznej w ułamku sekundy poszły się pieprzyć, a ona z uczennicy klasy maturalnej musiała stać się pełnoprawną matką. Napisałbym, że ”nie było lekko”, ale byłoby to solidne niedopowiedzenie. Było jeszcze gorzej.

Od momentu, gdy wieść o jej ciąży się rozniosła, wszyscy zaczęli nią pomiatać. Jak chcesz wychować dziecko, skoro sama jesteś jeszcze gówniarą? Co ze szkołą i studiami? Jak w ogóle zamierzasz przygotować się do matury? – słyszała. Żeby dodać pikanterii i tak nienajlepszej sytuacji, gdy przystępowała do egzaminu z historii, od swojej nauczycielki na korytarzu usłyszała: Nie staraj się nawet, X. I tak nie dostaniesz więcej niż cztery. Głupia suka nigdy jej nie lubiła, a gdy dowiedziała się, że dziewczyna jest w ciąży, zaczęła jeździć po niej jeszcze bardziej. Jakby bardziej się dało…
Lecz, na przekór wszystkiemu, zdała maturę. Na studia jednak nie poszła. Mąż jej odradził.
Sprytny koleś – zatrzymał żonę w domu i odciął jej możliwość kształcenia się, by później dawać jej do zrozumienia, że jest gówno warta. Zresztą, brak szacunku względem kobiet w ich rodzinie był czymś całkowicie normalnym. Jego brat tak samo pomiatał swoją (wtedy jeszcze przyszłą) żoną. Wróćmy jednak do naszej bohaterki.

Parę lat po ślubie, gdy jej syn miał 3 lata, rozwiodła się ze swoim mężem. Chłopiec ledwo to pamięta. Może to i lepiej.
Przez kolejne lata dziewczyna pracowała w gównianej robocie, za gówniane pieniądze. Lepiła gliniane skarbonki, malowała bańki, sprzedawała ciuchy w butikach i dorabiała sobie na ”śmieciówkach”, segregując spinacze. Mówiąc krótko – nie chcielibyście tak żyć; biorąc pod uwagę, że na nikogo nie moglibyście liczyć, a z tyłu głowy utrzymywałaby Wam się myśl, że w domu czeka jeszcze jedna gęba do wykarmienia. Taka, którą trzeba kochać i trzeba się nią zajmować. A przecież większość dnia spędzacie w pracy.

Jednak coś, cholera, w niej siedziało. Mimo faktu, że przez lata trafiała na kolejnych buców (którzy obiecywali jej złote góry, którzy mieli otoczyć ją ciepłem i miłością, a ostatecznie okazywali się w większości chamami i damskimi bokserami), ona żyła ze świadomością, że kiedyś będzie musiała zmienić swoje życie. Nie dla siebie. Dla tego rozbrykanego bruneta, który był mężczyzną jej życia. Dla swojego syna.


Udostępnij ten wpis, powiedz swoim znajomym, że czytasz coś lepszego niż 99% internetowego gówna. Będzie mi niezmiernie miło

Któregoś dnia, zmęczona po całym dniu pracy, wracając pieszo do domu, natknęła się na pewną reklamę:

”Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia.”

…głosił slogan na podświetlonym banerze, zamontowanym nad jedną ze stacji benzynowych w Limanowej.

Słowa te wwierciły się w jej świadomość tak bardzo, że codziennie je sobie w myślach powtarzała. Każdego dnia, pracując czy zasypiając, myślała tylko o tej reklamie. Mijała ją codziennie, przez parę tygodni i za każdym razem zatrzymywała się na chwilę, by jeszcze raz na nią spojrzeć i pomyśleć nad przesłaniem, które ze sobą niesie. Któregoś dnia, kiedy dziewczyna, jak co dzień, wracała z pracy, reklamy już nie było. Zniknęła.
Na jej miejscu pojawiło się logo jednej z sieci komórkowych. Wpatrywała się w miejsce, w którym wcześniej znajdowały się znane jej słowa i zrozumiała, że nie może dłużej czekać. Zrozumiała, że ma dość beznadziejnej pracy, życia z facetem, który jej nie szanuje i dość miejsca, którego nienawidzi. Tydzień później ze spakowanymi walizkami, resztką pieniędzy i dzieciakiem na siedzeniu pasażera, wracała drogą przez Brzesko do Krakowa.

Będę szczęśliwa… cholernie szczęśliwa – myślała i dociskała pedał gazu, nerwowo spoglądając na kontrolkę paliwa, która niczym chciwy Żyd licytowała się z jej myślami.

Ciężko było jej odnaleźć się ponownie, ale nie poddawała się. Za nic miała sobie fakt, że narrator w przyszłości będzie pisał o niej w tak fatalny sposób. Miała to wszystko gdzieś, bo przed oczami mienił jej się tylko jeden cel: Studia i nowe, (chyba dobre) życie.

Ludzie mówią, że wyższe wykształcenie nic nie daje, ale ona wiedziała, że jeśli połączy je z zamiłowaniem do sztuki, determinacją i chęcią zmiany swojego życia na lepsze, to wyjdzie z tego coś dobrego.

I wyszło.

Dziś ta dziewczyna zakłada swój własny gabinet w najbardziej prestiżowej części Krakowa. Dalej jest marzycielką, dalej realizuje swoje plany i dalej (z uporem tej samej złotowłosej renegatki w rozklekotanej Hondzie Civic na trasie: Limanowa – Kraków),walczy o swoje życie. Bierze z niego pełnymi garściami i z szyderczym, aczkolwiek pełnym klasy, uśmiechem. Spogląda na tych wszystkich, którzy mieli ją za śmiecia. Jest dumna, a zarazem pełna pokory. Szczęśliwa i jednocześnie żądna życia, o którym powiedziano jej, że nigdy nie będzie go miała. Wiecie, tego pięknego, które ”nie jest dostępne dla szarych ludzi”. Ale ona nie jest jedną z nich. Nie jest szara, nie jest zwyczajna. Jest piękna, mimo tego, że wcale do najmłodszych już nie należy. Jest aniołem w czarnej koszulce i przetartych jeansach. Jest tutaj, obok mnie.

Jest moją mamą.

if you see her say hello from Yayo Photo – Film on Vimeo.

*Napisy końcowe*


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Ariel Quinn

    Piękna historia, a Ty świetnie piszesz??

  • http://instagram.com/allandnothingg Marcelka

    Aż mi łezki poleciały.. Smutna opowieść z pięknym zakończeniem. Trzymam kciuki za mamę?

  • zuza

    chwytasz za serce
    *owacje na stojąco*

  • Dominika

    Chciałabym napisać, coś mądrego i kształcącego, ale do głowy przychodzi mi tylko: wow.
    Powiedz mamie, że jej historia powinna być strzałem w twarz dla niektórych ludzi. Ich katalizatorem. Ich sloganem nad stacją benzynową.