Bez kategorii

MAM PRZEJEBANE

Wiecie jak to jest nie mieć drugiej opcji? No przecież wiem, że nie wiecie. Tak się tylko zgrywam.

Once upon a time, bo parę miesięcy temu obiecałem sobie, że już nigdy nie napiszę nic po alkoholu. Cóż, żartowałem. Bo po alkoholu piszę się najlepiej. Chyba.

Generalnie chodzi o to, że jestem w tragicznej sytuacji. Mam przejebane. Jestem leniwy, nie lubię pracować a jedyną przyjemnością z jakiej czerpię nikłe korzyści jest pisanie. Nie mam planu „b”. No dobra, mam – ale czy pracę w słabej redakcji, za głodową stawkę dla kogoś kto chce kiedyś zostać pisarzem, można nazwać planem „b”?

Once upon a time, bo jakieś 4 lata temu obiecałem sobie, że już nigdy nie będę brał pod uwagę ewentualności, że może mi się nie udać. Cóż… jeżeli Pan zwany „Losem”, „Przeznaczeniem” lub „czymkolwiek” uznał, że kiedyś w moim życiu mi się nie uda, to co tu dużo mówić – mam przejebane. Bo Ja dalej jestem na tyle głupi, żeby być tym dzieckiem, które nie boi się mieć marzeń i ich realizować. Nie biorę pod uwagi ewentualności, że kiedyś może mi „nie wyjść”. I dobrze mi z tym.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • http://lifestylebyhutch.blogspot.com/ Ms Hutch

    No ja właśnie niedawno zaczęłam brać pod uwagę, że „może mi nie wyjść”. Mam co prawda kilka planów awaryjnych, ale myśl o tym, że miałoby się nie udać z tym, na którego realizacji najbardziej mi zależy, trochę mnie przeraża. Tęsknię za czasami, kiedy nie było planu B, C, ani nawet A – po prostu jakoś leciało :)
    No a realizowanie swoich marzeń jest wspaniałą sprawą i z doprowadzenia ich do skutku można być naprawdę dumnym.