Bez kategorii

KONIEC

…zawsze jest tylko początkiem zmian

Dla Małgorzaty, koniec poszukiwań jej Mistrza, stał się początkiem ich wiecznego życia i galopu po bezkresie nieboskłonu. Dla detektywa Chinaskiego, bohatera ‚Szmiry’, koniec oznaczał odnalezienie niebieskiego ptaka, a co za tym idzie także i upragnionego spokoju.
Dla mnie koniec butelki po Whisky oznacza kupno dwóch kolejnych. I dzisiaj właśnie nastąpił ten dzień. Butelka została opróżniona, dziwki rozeszły się do swoich alfonsów, a ja zostałem sam, siedząc na kanapie i zastanawiając się, czy powinienem iść spać, czy może należałoby dalej kręcić ten balet?

PAPAOUTAI

Pamiętam jak dzisiaj, gdy opuścił nas ojciec. A właściwie to nie opuścił. ‚Rozwód za porozumieniem stron’ – jak brzmiało orzeczenie sędziego. Wtedy jeszcze nie rozumiałem tego, że rodzice mogą się rozejść. Zawsze byli, są i już. Mama bez taty? Tata bez mamy? Pójście spać bez buziaka na dobranoc?

-Wszystko się ułoży – powiedziała do mnie, a ja nie do końca jeszcze wiedziałem, o co jej chodzi.
-Co się ułoży, mamusiu?
-Wszystko będzie dobrze, o nic się nie martw… – powiedziała, po czym mocno mnie przytuliła, a ja tylko słyszałem jak cicho pociąga nosem. Jej łzy spływały po moim sweterku, po moich małych plecach, kapały na chodnik – wszystko się ułoży…

ULICA ALKOHOLIKÓW

Chciałem o nim napisać już parę lat temu. Umarł przedwcześnie. Marskość wątroby połączona z ostrą niewydolnością nerek. Lekarze dawali mu parę miesięcy. Umarł w ciągu tygodnia. Pamiętam, jak przyszliśmy do niego w odwiedziny. Weszliśmy do sali, w której leżał. Wyglądał strasznie. Facet, który zawsze ważył grubo ponad sto kilogramów, dzisiaj przypominał raczej rusztowanie niż solidny budynek o słusznych fundamentach.

Alkoholizm. Wszyscy próbowaliśmy mu tłumaczyć, że teraz zamiast leżeć tutaj, w tej obskurnej szpitalnej sali, powinien smażyć się w słońcu, na jakiejś tropikalnej wyspie, leżąc plackiem z jajami do góry. Alkoholizm. Tłukliśmy mu to do głowy wielokrotnie, jednak zawsze wracał do tej samej sali. Lekarze nie chcieli już go nawet przyjmować.

Pocieszaliśmy go, mówiliśmy, że skurczybyk wyjdzie z tego. Wszyscy w to wierzyliśmy, chcieliśmy wierzyć. Wszyscy, oprócz babci. Ona tego ostatniego razu wiedziała. Czuła, że to koniec. Ostatnie wyziewy z Etny. W końcu była jego matką.
One czują takie rzeczy gdzieś w środku. Możemy nie wierzyć w czary, możemy być ateistami, ale ja wiem, że matki są połączone jakąś metafizyczną więzią ze swoimi dziećmi.

Umarł nazajutrz.

Później nic już nie było takie samo. Zmieniło się wszystko.

OSTATNI DZIEŃ

-Przykro mi, ale z tymi ocenami cząstkowymi nie mogę dać Ci pozytywnej oceny końcowo-rocznej
-A chociaż dwójkę?
-To już jest pozytywna ocena
-Naprawdę nie da się nic zdziałać? Nie mogę niczego zaliczyć?
-Możesz. Przyłożyć się od września i zaliczyć klasę.

KONIEC ZAWSZE OZNACZA ZMIANY

Kiedy w Stanach skończyła się kadencja Busha, a władzę objął Obama, ludzie mówili tylko jedno – ‚Hope’. Nadzieja.
Gdy upadł komunizm w Polsce, ludzie wiedzieli, że nadchodzi nowa epoka. Śmierć naszych bliskich zawsze jest dla nas ciosem. Ale i początkiem nowego życia. Musimy nauczyć się egzystencji na nowo. Jak człowiek, który w wypadku stracił jedną z kończyn.

Dzisiaj koniec także oznacza jedynie zmiany. Nie ma końców absolutnych. Są tylko marzenia o nich. Gdy Darth Vader zabił Lorda Sidiusa, myśleliśmy, że to definitywny koniec imperium. Rok temu okazało się jednak, że to dopiero początek nowych rządów i początek rebelii. Gdy Harry Potter skończył z Voldemortem, byliśmy przekonani, że to także koniec zła, które toczyło świat czarodziejów. Parę dni temu J.K. Rowling pokazała nam, jak bardzo się myliliśmy.
Mimo tego, że wszyscy woleliśmy przeczytać o życiu i dziejach huncwotów.

Ja dziś kończę z dawnym trybem blogowania.

25 czerwca zapoczątkowałem ten proces i dzisiaj dobiegł on końca.

DOJRZAŁEM

Dojrzałem do tego, by dzielić się w wami większą prawdą. Potrzebowałem do tego trzech lat regularnego pisania i jednego opowiadania. Dotychczas wiele historii, które pisałem, było jedynie oparte na faktach. Teraz chciałbym pójść o krok dalej i dzielić się z wami życiem, którego nie musiałem zmyślać, a które przeżyłem. I wierzcie mi lub nie, ale jest ono zdecydowanie bardziej barwne i skomplikowane niż wszystko to, co przeczytaliście do tej pory. Nie ma ‚miłości’, ‚zła’, ‚nadziei’ ani ‚dobra’. Jest za to mnóstwo ich odmian i odcieni.

PRĘDZEJ UMRĘ, NIŻ PRZESTANĘ PISAĆ

Od wielu dni przeżywałem kryzys twórczy. Jego powody były dwa:
Pierwszym z nich było to, że ostatnimi czasy na głowie miałem całe tony dodatkowych zadań i obowiązków, a drugim było to, że facebook wspaniałomyślnie obciął zasięgi do tego stopnia, że większość publikowanych przeze mnie treści na tym portalu docierała jedynie do garstki z was.

Ale nie poddam się. Jeśli mam odejść, to z mieczem w piersi. Jeśli zejść ze sceny, to w burzy oklasków i rzucanych mi pod nogi róż.
Dlatego…

ZMIENIAMY ZASADY

Do teraz prowadzenie przeze mnie bloga, wyglądało w ten sposób, że ja pisałem artykuły, a wy je czytaliście. I to się nie zmieni. Chciałbym jednak widzieć z waszej strony większe zaangażowanie. Jeśli wrzucam tekst, to w waszym interesie będzie to, aby rozpropagować go w sieci. Jak to będzie wyglądać? Już tłumaczę.
Jeśli będę widział zaangażowanie z waszej strony, to że chętnie udostępniacie moje teksy i polecacie je tym samym znajomym, to wpisy będą pojawiały się bardziej regularnie.
Jeśli natomiast wasze zainteresowanie spadnie, to i sama ilość publikowanych przeze mnie tekstów zmaleje. Myślę, że to uczciwy układ.

Oprócz tego postanowiłem włożyć więcej sił we wszystkie formy komunikacji z wami, do których mam dostęp. Pierwszą z nich jest…

GRUPA NA FACEBOOKU

Pamiętacie Czerwone Kubeczki? Tak nazywała się grupa przeznaczona dla czytelników, którą kiedyś założyłem. Dzisiaj oficjalnie przywróciłem ją do życia. Na chwilę obecną jest w niej około tysiąca czytelników, a byłoby miło, gdyby należała do niej większość z was.

Możecie dodać się do niej, klikając w poniższy obrazek:

czerwone-kubeczki

INSTAGRAM

Pamiętacie jeszcze? To taki śmieszny portal, na który wrzucam zdjęcia. Od dzisiaj, w STORIES, będą pojawiały się tam także zajawki moich tekstów, tak by nic już wam nie umknęło. Fuck Facebook.

PS. Tak, wiem, że Instagram należy do Facebooka.

Nick: anonimek

SNAPCHAT

Przez bardzo długi czas to miejsce służyło mi trochę jak taki śmietnik, gdzie wrzucałem treści, które nigdzie indziej się nie nadawały. Od dzisiaj postanowiłem wykorzystać go, jako najszybszą drogę do komunikacji z wami. Będę tam opowiadał o nowych projektach, dzielił się z wami przemyśleniami na temat wszystkiego, co wpadnie mi do głowy oraz rzecz jasna… zajawiał nowe tekst. Fuck Facebook.

Mój nick to: kacper. ozog

NEWSLETTER

To także jedna z form komunikacji z wami, którą wkrótce tutaj wprowadzę, także bądźcie uważni.

PROFIL PRYWATNY

I tutaj pytanie? Ilu z Was mnie tam obserwuje? A sądzę, że to kolejne miejsce, w którym moglibyście się znaleźć, bo i tam wrzucam od czasu do czasu co ciekawsze treści. No i piosenki, których słucham po pijaku.
Też fajne.
Wystarczy, że klikniecie W TEN LINK i będziecie mogli mnie tam dodać do obserwowanych.

FANPAGE

Dotychczasowo był podstawową formą komunikacji na lini ja – wy. Od dzisiaj to się nieco zmieni. Dalej będę dzielił się tam najważniejszymi informacjami, ale nie będę już tak bardzo przywiązywał wagi do zasięgów, które tam są przeze mnie generowane.

Dodatkowo BAAAAARDZO prosiłbym was o to, abyście teraz złapali za swoje komóreczki, weszli na fanpage i zrobili to, co zrobiła jedna z czytelniczek. Dzięki temu sprawicie, że moje treści już na pewno nie umkną wam podczas scrollowania fejsa i oglądania kotów z serem na głowie. Tutaj macie instrukcje:

14641941_922005551237934_7265831663488446249_n

Dodatkowo postanowiłem urozmaicić prowadzenie fanpage’a o live’y (bardziej lub mniej regularne) oraz… nagrania wideo.
Już niedługo oprócz czytania, będziecie mogli mnie tam także pooglądać. Prawdopodobnie będą to krótkie produkcje, w których będę chciał przekazać wam to, czego nie jestem w stanie zrobić na blogu.

A JEŚLI JUŻ O BLOGU MOWA…

To postaram się by duża część publicystyki, czyli wpisów na temat bierzących spraw, została przekierowana właśnie na fanpage. W formie wideo.
Myślę, że będzie to zdecydowanie bardziej angażujące niż pisanie, zwłaszcza, że jak się postaram to i nagrania wychodzą mi całkiem nieźle.
Co prawda muszę powtarzać je setki razy, ale w końcu… w końcu czego nie robi się dla tak wiernych skubańców, jak wy.

Kocham was i pamiętajcie:

Koniec czegoś zawsze oznacza początek zmian

Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • AnonimoveLove

    Kocham I będę kochać

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Na pewno?

  • Dot

    Nie mogę się doczekać Twoich nagrań! :)
    Dołączyłam do Czerwonych Kubeczków i śledzę Cię na fb.
    Czytam każdy wpis jaki dodasz, jeśli uważam, że jest na ważny temat (co w przypadku Twoich tekstów zdarza się w 90%), udostępniam dalej.
    Czekam na kolejne wpisy. See ya :)

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Ciebie, Dot, to akurat trudno nie zauważyć :D

      • Dot

        Ale to chyba dobrze? :D A przynajmniej nie źle?

  • Kuba Nowak

    W sumie… Jasne, czekam, co wymyślisz i żeby zobaczyć, jak Ci to wyjdzie. ;-)
    Poza tym, myślałeś o Twitterze?

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Mam Twittera i chyba niedługo zacznę go coraz poważniej używać.

  • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

    You’re welcome.