#na_szybko, Anonimek w trasie!, Lifestyle

JAK W PROSTY SPOSÓB USUNĄĆ RUTYNĘ ZE SWOJEGO ŻYCIA? ANONIMEK JUŻ WIE! ZASTOSOWAŁ SIĘ DO JEDNEJ DZIWNEJ METODY!

Psychiatrzy go nienawidzą. W dwa miesiące zmienił swoje życie

Wybaczcie mi za ten lead oraz tytuł – no nie mogłem się powstrzymać, no. Na teraz pewno zastanawiacie się „o co mi chodzi?” Stałem się trenerem rozwoju osobistego? A może chciałem was tu zwabić tylko i wyłącznie po to, by natrzaskać więcej wyświetleń? Nic z tych rzeczy. Ostatnio po prostu trafiłem na wspaniały sposób usunięcia rutyny ze swojego życia lub chociaż wprowadzenia w ten ponury świat prozy elementu baśniowego. I nie, nie chodzi mi o wódkę ani narkotyki.

Mój plan wymagał trzech rzeczy…

TRZY ELEMENTY, KTÓRYCH POTRZEBUJECIE

I wszystkie kupicie w najbliższym supermarkecie. Potrzebne wam będą tablica korkowa, mapa Polski, Europy lub Świata – a najlepiej wszystkie naraz – oraz rzutki.

Teraz pozostaje zawiesić tablicę na ścianie, przykleić na nią którąś z map i zacząć zabawę w rzutki. W zależności od swoich potrzeb robicie to raz w miesiącu, tygodniu, a może raz do roku. Rzucacie na oślep, nie celując w żaden konkretny punkt. Tam gdzie uda wam się trafić, jedziecie.

PRZECZYTAJ TEŻ: 10 rzeczy, o których musisz pamiętać, by żyło Ci się lepiej

TRZY PYTANIA, NA KTÓRE MUSICIE SOBIE ODPOWIEDZIEĆ

„Jak często chcę to robić?”, „Czy stać mnie na dalekie podróże, czy może lepiej ograniczyć się na razie do Polski, a tylko np. raz do roku wieszać mapę świata?”, „Czy jestem gotowy lub gotowa na to, by olać wszelkie konwenanse i dać ponieść się w przygodzie?”.

Jeśli już wszystko będzie gotowe, odpowiecie sobie na te pytania, to nie czekajcie z tym do następnej zimy. Nie odkładajcie tego w czasie. Nie komplikujcie tego masą różnych i niepotrzebnych pytań. Po prostu się bawcie. Jeśli nie stać was na to, by nagle pojechać w jakiś dziki zakątek świata, to na razie powieście mapę Polski i zacznijcie ją odkrywać.

Zrzut ekranu 2016-02-15 o 21.10.00

Każdy dzień jest dobry, by zmienić coś w swoim życiu. Nie szukajcie wymówek i zacznijcie już dziś. Kto wie? Może któregoś dnia spotkamy się w tym samym mieście? Może ta jedna mała rzutka, wbita w część Polski lub świata sprawi, że zjecie coś czego nigdy w życiu byście nie tknęli i nagle zrozumiecie, jak wiele traciliście nie próbując tego wcześniej? Może dzięki niej nauczycie pływać się na kajaku? Może poznacie kogoś, z kim spędzicie resztę życia lub zawiążecie wspaniałe przyjaźnie? Może właśnie tego wam potrzeba? Odrobiny poezji w świecie prozy.

Nie czekajcie aż życie samo was czymś zaskoczy. Wyjdźcie mu naprzeciw. A później odkryjcie jego piękno na nowo.

Zrzut ekranu 2016-02-15 o 21.09.32


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Dominika

    Czyli rozumiem, że wyruszyłeś w świat. Ja zamierzam rozpocząć przygodę z autostopem jak tylko rozpoczną się wakacje. Najpierw góry. Chcę po nich pochodzić, powspinać się i spocić.

  • https://krainarzeczywistoci.wordpress.com/ Patriot

    Zgadzam się. Skończę tylko szkołę, bo nie chcę być potem na utrzymaniu rodziców i może skuszę się na Twój pomysł. :) Zaczynasz mnie zmieniać. :D

  • Weronika

    W końcu czuję jakby ktoś mnie rozumiał.

    Jakby to ująć? Mam 14 lat(nie masz czym się chwalić koleżanko), a swoje życie już uważam za jedną wielką monotonną dziurę, za coś w stylu ”tu masz szkołę, tu się uczysz, tu nauczysz się wszystkiego”. Codziennie rano wstaję i patrzę na to samo miasto, jadę tą samą drogą i przeżywam dzień tak samo. Wyczuwam, że od razu każdy pomyśli sobie coś w stylu ”dziewczyno, jesteś tak młoda, całe życie przed tobą!” być może racja, być może zbyt bardzo narzekam na wszystko co mnie wokoło otacza ale widzę jak jest. Lubię czasem wracając ze szkoły popatrzeć na tych wszystkich starszych ode mnie ludzi, tych po dwudziestce jak i trzydziestce wzwyż. Większość się spieszy, duża większość. Obawiam się, że system stworzy ze mnie kolejnego spieszącego się do pracy człowieka. Chętnie bym teraz wyjechała, zwiedziła jakiś kraj, poznała jego kulturę, może nawet poznałabym jakąś osobę, dokształciła język angielski? Nie wiem czy tylko ja tak uważam ale jak dla mnie lepszej nauki niż przeżycie nie daje nic.

    Jednak, być może jestem za młoda by pojąć niektóre rzeczy i pisze bezsensu. Bez-sensu.

    • Ola

      Polecam harcerstwo :) Czyli jak zwiedzić pół kraju z dychą w kieszeni i plecakiem :)

    • marta

      Jestws super madra nastolatla !

    • Paulina

      Sama jestem starsza tylko dwa lata i muszę przyznać zupełną rację, co prawa u mnie jest trochę inaczej, to wszyscy poza mną i moją cudowną ekipa przyjaciół, których znam od zawsze (jest nas jedenaścioro) sprawiają wrażenie nudnych, wycofanych z życia ludzi. Nieumiejących marzyć ani robić coś spontanicznie, mając za cel w życiu: zdać maturę, studia, dostać dobrą praca, mieć dzieci i spokojną starość. Jesteśmy trochę postrzegani w nie wielkim mieście jako wariaci bo nie myślimy standardowo, spędzając noc przy ognisku na plaży, kąpiąc się w jeziorze o 3 nad ranem tylko po to żeby zrobić coś innego niż każdy w tym mieście. Ja tak na poważnie, to żaden wyczyn ale tu każdy o 22 wraca do domy żeby grzecznie położyć się spać i odmówić wieczorny pacierz. Totalna nuda. To okropne kiedy patrzę na tych ludzi w mojej szkole i w nich jest całkowita pustka, jak by byli zaprogramowani. Kiedyś moja klasa (chyba najnudniejsza na świecie) została zapytana co chcą w życiu robić, mieliśmy odpowiedzieć pisemnie, anonimowo. Odpowiedzi wszystkich bardzo przewidywalne. Moja całkiem inna i przeczytana nagłos przez zdegustowaną szkolną panią psycholog, która oświadczyła, że osoba ta nic nie osiągnie, a takich głupot nigdy nie słyszała. „Bez znaczenia dziewczyny która z was to napisała, do nauki, do pracy i do dzieci wychowywania”, usłyszałam. Świat nie jest dla takich „zaprogramowanych ludzi”, jest dla tych którzy potrafią myśleć po swojemu..
      Chyba wiecie co mam na myśli.

      • Dot

        „Dziewczyny (…) do nauki, do pracy i do dzieci wychowywania” No tak, bo przecież my kobiety mamy zapomnieć o pracy, naszym przeznaczeniem jest prowadzenie domu, wychowanie dzieci i bycie kurą domową.
        Co za bezsensowne gadanie.

    • http://vjuliett.com/ Weronika Truszczyńska

      Niestey muszę Ci przyznać rację. Jesteś za młoda :) Niekoniecznie aby pojąć niektóre rzeczy, ale aby samemu móc konkretnie zmienić swoje życie, bo do wielu rzeczy, jak choćby do rezerwacji hotelu, potrzebny jest dowód osobisty. Ja pierwszy raz sama wyjechałam za granicę, kilka dni po skończeniu osiemnastych urodzin (zabrałam szesnastoletnią wtedy siostrę). Wcześniej byłam pogodzona z tym, że nie jestem w stanie sama opuścić kraju czy nawet wyjechać do innej części Polski na kilka dni, przed skończeniem osiemnastki.

      • Weronika

        Ależ to wiem ale luksusów za miliony dolarów też nie potrzebuję.
        Gdyby szkoły organizowały o wiele więcej wycieczek, też byłoby inaczej. Skoro teraz na geografii rozdziały są o różnych państwach, kontynentach, miastach, dlaczego chociażby nie zrobią większej wycieczki poza Polskę? Jakiegoś większego przeżycia dla młodych ludzi. Z tego co wiem w większych miastach nawet niektóre szkoły tak robią, ale cóż mniejsze miasto to już bieda, gdzie tu pchać się poza progi państwa. Szczęście, że mam rodziców którzy rozumieją mnie i zabierają poza kraj na wakacje. Nie ukrywam ze Polski nie lubię, jednak ”miasta” w którym mieszkam bardziej (albo bardziej ludzi, bo mieszkanie w małym mieście to taki przywilej chyba ze prawie kazdy kazdego zna co mnie dręczy przyznam) no w kazdym razie, przejdę może do sedna. Masz rację do tego, że nie zarezerwuję sama hotelu, bo nie mam dowodu, to jest logiczne wiadomo, ale jestem osobą której raczej przeszkody są tylko większym powodem by jednak COKOLWIEK, JAKKOLWIEK zrobić by tylko gdzieś wyjechać, chodź by na jeden dzień. Mam dwie przyjaciółki, które wiedzą, że kocham planować a one kochają realizować to razem ze mną. Starczy nam nawet jakiś ośrodek w pobliżu w którym będziemy mogły odpocząć, albo zakupy w większym mieście trochę dalej. Pieniądze na autobus są, jakiekolwiek małe przeżycie też jest, wspólne wspomnień też są. Wystarczy może trochę jednak zagadać do rodziców ”Mamo a czy nie chciałabyś z nami pojechac…?”. Do wiekszego miasta w poblizu tez przeciez pojedziemy, pieniadze na autobus i heja! A wieczorem wrócić można. Są przecież też obozy, kolonie, zamiast wydawać pieniadze na bzdety, mozna tez odlozyc je na jakis zagraniczny oboz, prawda? :)

        • http://vjuliett.com/ Weronika Truszczyńska

          U mnie w szkole były organizowane wycieczki poza Polskę. Jak byłam w gimnazjum to chyba trzy. Żadna nie wypaliła. Jedna z powodu nagłego wzrostu wartości euro, druga i trzecia z powodu braku chętnych (prawdopodobnie powaliła ich cena), serio to nie jest taka prosta sprawa z tymi wycieczkami.

          Są też oczywiście obozy językowe (moja siostra była na takim w Londynie w gimnazjum), ale to też trzeba lubić, bo tam masz sztywno ustalony przez organizatora codzienny plan i nie da się go zmienić, czego ja bym nie zniosła.
          Oczywiście można też pobawić się w wyjazd na dłuży okres w jakiś odległy zakątek świata (szkoła językowa EF takie coś organizuje), ale tutaj koszty idą już w grube tysiące, co dla przeciętnego nastolatka jest kosmicznym wydatkiem.
          Na typowych koloniach byłam raz w Bułgarii i wspominam to najgorzej na świecie. Zamiast „przygody” przeżyłam zorganizowane wakacje, na których dzień w dzień zaplanowane było leżenie na plaży przez pięć godzin.
          Dla mnie większość takich aktywności odpadała (chociaż przyznam, że lubiłam jeździć sama do Warszawy na zakupy w liceum), bo moim wymarzonym spędzaniem wolnego czasu jest po prostu samotny wyjazd, gdzie to ja sama ustalam sobie plan i nikt mi nie wchodzi w drogę, a wszelkie wyjazdy zorganizowane były dla mnie katorgą. Nawet rodzinne wakacje za granicą nigdy nie obyły się bez sprzeczek w temacie „co dziś robimy”.
          Jasne, że się da to wszystko zrobić, ale w wieku gimnazjalno licealnym niestety jesteśmy bardziej ograniczeni i wszystko jest zależne od otoczenia. Tego czy zbiorą się chętni na wycieczkę szkolną i tego jak na nasze chęci reagują opiekunowi. Ja byłam na całej masie różnego rodzaju wyjazdach zorganizowanych, ale żaden nie podobał mi się aż tak bardzo jak moje późniejsze samotne wyjazdy ;)

  • http://vjuliett.com/ Weronika Truszczyńska

    Nie macie pojęcia jak bardzo cieszę się, że nie muszę korzystać z tych rad. Dopóki mieszkam w Chinach, chcę zwiedzić wszystko w środku i wokół. Korea, Japonia czy Tajwan są stąd nadzwyczaj tanie i proste do realizacji, a na pierwszy ogień idzie Seul, później Tajpej, Tokio i pewnie Hanoi. Za kilka lat z chęcią zmienię miejsce zamieszkania (wstępne plany to Azja południowo wschodnia, może Singapur?) i tam rozpocznę kolejne życie.

  • Dot

    „Wybaczcie mi za ten lead oraz tytuł” Daj spokój, genialnie to brzmi! Pasuje do Ciebie :)

    Wspaniały wpis, gratulacje!