EMOCJE, Lifestyle, Relacje międzyludzkie

JAK TO JEST MIEĆ ZAJEBISTY KONTAKT Z MAMĄ?

Obok pytań „czy umówisz się ze mną?”, „czy masz dziewczynę?” oraz „czy będziesz moim pierwszym?”, to pytanie zadajecie mi najczęściej

Najpierw myślałem, że wystarczy co jakiś czas na nie odpowiadać, lecz gdy zadajecie mi je średnio 10 razy w tygodniu, to chyba jednak coś jest na rzeczy i wymaga to obszerniejszej odpowiedzi.
Tak więc postanowiłem napisać ten tekst, by przetrzeć oczy niedowiarkom tłumacząc, że „TAK, MOJA MAMA CZYTA WSZYSTKIE MOJE TEKSTY, NAWET TE O SEKSIE” oraz wyjaśniając „jak to naprawdę jest z tym moim dobrym kontaktem z mamą i z czego to się bierze?”

Generalnie trochę smutne jest to, że tak wielu z was w ogóle zadaje mi to pytanie. Pokazuje to tylko ciężko jest o rodziców, z którymi ma się dobry kontakt. To, że zadajecie mi je naprawdę co chwila, udowadnia, że wielu z moich czytelników jest w bardzo zdystansowanych relacjach ze swoimi starszymi. A to nic dobrego.
Okej, ale przejdźmy już do tekstu. Na samym początku chciałbym zaznaczyć, że u mnie w domu nigdy nie istniało coś takiego jak tabu. Tzn. wiadomo, nie rozmawiamy sobie przy niedzielnym obiedzie o martwych płodach, muzyce Dawida Kwiatkowskiego czy innych równie odrażających rzeczach, ale generalnie gdy sytuacja tego wymaga, to staramy się nie unikać żadnych tematów.

DOM W STYLU ROCK N’ ROLLA

Od małego byłem wychowywany w duchu tego, że szczęśliwy dom, to dom otwarty. Przez moją chatę na przestrzeni lat przewinęła się cała masa osób. Głównie podczas imprez. Ważne także jest chyba to, że moja mama nigdy nie izolowała mnie od swoich znajomych i zawsze na balangach ja kręciłem się gdzieś w pobliżu. Ktoś pewnie powie, że to nie wychowawcze. A ja pewnie dam mu za to w mordę. Bo właśnie ta bliskość z innymi, często z całkowicie odjechanymi osobami, sprawiła, że i ja stałem się niesamowicie otwarty i bezobciachowy.

Być może to wynika z faktu, że mam stosunkowo młodą mamę i ona także po moim urodzeniu była jeszcze trochę dzieciakiem, a co za tym idzie potrzebowała się wyszaleć. Ale cholera, no nie mam jej tego za złe. Uważam, że wychowała mnie naprawdę zajebiście i mimo masy swoich wad jestem wartościowym człowiekiem. Bo jestem, co nie?
Kolejnym ważnym elementem mojego wychowania, o którym także muszę wspomnieć jest to, że w dużej mierze wychowały mnie różne kobiety. Nie tylko moja mama…

SZCZENIAK WŚRÓD WILCZYC

Nie ukrywam tego, że wychowałem się z „ciotkami”. Zawsze wolałem ich towarzystwo od towarzystwa kolegów mojej mamy lub przyjaciół taty.
Myślę, że to wyrobiło mi także pewną wrażliwość wobec kobiet i pozwoliło spojrzeć na świat z ich strony. I sądzę, że to po części stało się kluczem do tego, że tak świetnie rozumiemy się z moją mamą.


Okej, chyba już w miarę nakreśliłem wam genezę mojej otwartości i dobrego kontaktu z moją mamą, więc przejdźmy do zasadniczego pytania, które bliźniaczo pojawia się praktycznie zawsze przy okazji tego, które jest tematem tego tekstu, a mianowicie…

„CZY MAMA CZYTA WSZYSTKIE MOJE TEKSTY I JAK JA SIĘ Z TYM CZUJĘ?”

Tak, cholera jasna, czyta. I możecie mi wierzyć lub nie, ale nie sprawia to wcale, że oboje dziwnie się na siebie patrzymy. Może to według niektórych z was (a pewnie według i nawet większości) przekroczenie pewnych granic, ale my zwyczajnie nie chcemy mieć pomiędzy sobą jakiejś sztucznej bariery.

Tak samo jak rozmawiam z mamą o seksie (sic!), tak samo moja mama może czytać moje artykuły. Owszem, jest tutaj sporo szczegółów, które niekoniecznie są grzeczne i które w wielu krajach są karane śmiercią przez ukamienowanie, ale co ja poradzę.
Jesteśmy zwariowaną rodziną. Niekoniecznie normalną. Ale za to najlepszą na świecie. Czasami słuchamy sobie Stonesów czasami Braci Figo Fagot, a na Wigilie leci u nas z radioodbiornika Gang Albanii. W 2016 wybieramy się na parę koncertów, a sam swoje pierwsze, większe, zarobione pieniądze zainwestuję w biznes mojej mamy.

Tylko dlatego, że to jej się należy. Bo jest najlepszą laską w tej części układu słonecznego i zwyczajnie chcę to zrobić w podzięce za to, że po prostu przy mnie jest.

Mamo, jeśli czytasz ten wpis, to nie wstawaj, proszę, z łóżka, by mi podziękować. Wystarczy, że się uśmiechniesz i rano zrobisz mi fajne śniadanie. Bekon z jajecznicą i pół pomarańczy poproszę.


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Olga Kozera

    Taki dobry kontakt z rodzicami, to po prostu skarb! Mówię to ja- córunia tatunia!

  • lala.

    W sumie też mam całkiem niezły kontakt z mamą, dużo lepszy niż większość moich koleżanek, jak między sobą rozmawiają.
    Np. mam koleżankę, która nigdy nie rozmawiała z mamą o okresie, w moim wypadku była to pierwsza osoba, z którą rozmawiałam, jak miałam 11 lat, pobiegłam do niej z płaczem, że leci mi krew.
    Moją mamę wkurza tylko moje marudzenie i częste bezsensowne wyolbrzymianie wszystkiego.

  • Kaśka

    Mój kontakt z mamą jest cholernie beznadziejny. Ciągle się kłucimy, bo jest nadopiekuńcza. Jestem typem buntownika, więc co poradzę? Nie nawidzę jak mi się rozkazuje i nie pozwala na to co chce zrobić. Tata to co innego. Nic dziwnego więc, że nazywają mnie ,,córeczką tatusia” :)

  • Basia Klaczak

    U mnie w domu nie ma tematów tabu. Mam bardzo luzackich rodziców, którzy dając mi ogromną wolność w każdym możliwym tego słowa znaczeniu, potrafili jednocześnie wpoić mi wszystkie istotne wartości. Z tatą od dzieciaka tańczymy i śpiewamy wszystkie możliwe hiciorki od Queen począwszy, na Eminemie kończąc. Odkąd pamiętam w domu nagość była rzeczą normalną i tak pozostało do dziś. Mam najlepszych rodziców na świecie.

  • malka

    Wszystko zależy od charakteru dziecka i także od sytuacji w rodzinie, więc nie pisz od razu, że to śmieszne ☺.
    Ja też nie mam pełnej rodziny, nie uważam się za poszkodowaną, ale wiem, że wiele dzieci jest.

  • Kamila

    Ja również jak poprzedniczka, jestem wychowana przez samotną matkę i pewnie właśnie dlatego mam z nią wspaniały kontakt. Jasne, jak byłam młodsza, to rzucałam się o wiele rzeczy jak wesz na grzebieniu, ale w końcu dorosłam do tego, by stworzyć z nią normalną, fajną, kumpelską relację. Ci którzy nie mają już tak dobrego kontaktu ze swoimi rodzicami, uważają że posiadanie zajebistego kontaktu z mamą/tatą jest nienormalne i chętnie się przykleja łatkę kogoś, kto nie umie odciąć pępowiny. No cóż, gónwo prawda i jedyne co mi pozostaje, to tylko współczuć. Moja mama jest moim najlepszym kumplem na świecie. Z wielu rzeczy jej się zwierzam, w wielu kwestiach się jej doradzam, ale nie kontrolujemy siebie nawzajem i nie spijamy sobie z dziubków. Nie mniej jednak wciąż zaskakuje mnie fakt, że dla niektórych normalna relacja z rodzicem jest czymś nienaturalnym, wręcz chorym. Serio, dziwi mnie to :)