#na_szybko, Muzyka

JAK ”BEZNAJDZIEJNY” KONCERT RADIOHEAD SPRAWIŁ, ŻE POKOCHAŁEM ICH JESZCZE BARDZIEJ?

No suprises…

Z festiwalami jest tak, że jeździ się tam głównie dla jednego lub dwóch zespołów, które uwielbiamy oraz tych paru podrzędnych, których równie dobrze mogłoby tam nie być. Przynajmniej ja tak je traktuje. Na OPEN’era 2017 pojechałem tylko dla jednego zespołu – Radiohead. Dziś minął już równy miesiąc od ich koncertu, a ja z każdym dniem zaczynam coraz śmielej sądzić, że koncert, który wtedy nie podobał mi się prawie w ogóle, stał się dla mnie przepustką do tego, abym pokochał ten zespół jeszcze bardziej.

GDZIE JEST, KURWA, CREEP?

”I Karma Police? I No suprises?! Czy ktoś tu sobie robi jaja? Nie ma opcji, żeby tego nie zagrali! Zobaczycie, wrzucą to w secie dodatkowym” – myślałem sobie podczas, gdy Thom Yorke coraz bardziej przeciągał strunę. Cóż, nie zagrali. Ani jednego z tych kawałków.

Z pod sceny wyszedłem jak struty. Prawie trzy godziny zasuwania piosenek, których w większości nie znałem?

Wracam do mieszkania, otwieram piwo i pytam się Igora:

-Jak Ci się podobał koncert Radiohead?
-Nie podobał.
-Eh… chcesz browara?
-Chcesz blanta?

A MOŻE WŁAŚNIE TO JEST CAŁE CLUE KONCERTÓW?

Zagrać nie to, czego ludzie oczekują i to, co już dobrze znają. Może właśnie chodzi tutaj o to, aby stworzyć im okazję do tego, aby jeszcze bardziej zanurzyli się w twórczości danych artystów i zespołów?

Well, taki właśnie był koncert Radiohead. Wyszedłem z niego z ogromnym niedosytem i dysonansem w głowie. Bo z jednej strony podobało mi się wszystko to, co grali, a z drugiej ciągle liczyłem, że zagrają to, czego tak bardzo chciałem posłuchać na żywo. Niemniej jednak to, co usłyszałem na koncercie, sprawiło, że od ponad miesiąca katuję płyty „OK Computer” oraz „The Bends”. I wierzcie mi… apetyt na poznawanie kolejnych piosenek, kolejnych historii wcale mi nie maleje.

AND AT LAST BUT NOT LEAST

Szanuję ich. Kurwa, jak chciałem im osobiście dać w pysk po koncercie, to i tak czuję do nich ogromny respekt. Większość zespołów dała się zamknąć w ramach grania zawsze tych samych kawałków. Tworzenia setlist złożonych z tych samych szlagierów. A oni? 30 lat na scenie i ciągle odkrywają nowe horyzonty muzyczne. Ludzie krzyczą: ”No co jest, do kurwy? Zagrajcie wreszcie ”Creep” ”, a oni zamiast tego odpowiadają im: ”A nie chcieli byście poznać czegoś nowego? Mamy tutaj 15 minutową etiudę, sprawdźcie to…”. I ludziom rzeczywiście się to podoba. Ich każdy koncert jest inny. Nie dzielą swoich kawałków na te dobre i te złe. Bo każdy jest niesamowity i każdy zasługuje na to, aby co jakiś czas, go przypomnieć.

Mimo tego, że pewnie z ich koncertu na OPEN’erze cała połacie setek metrów kwadratowych ludzi wyszło nieusatysfakcjonowanych, to jednak odnoszę wrażenie, że gro z nich robi teraz to samo, co ja.

Siedzi na kanapie i rozkoszuje się dziękami, które przenoszą ich na zupełnie nowe, wcześniej nieznane wyżyny struktur myślowych.

I to jest piękne.


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • http://terra-feliks.blogspot.com/ Hipis

    Ja patrzę na to z dwojako. Z jednej strony na koncertach, szczególnie dużych, najlepsze jest śpiewanie razem z wykonawcą, ten moment, kiedy wszyscy znają tekst i melodię doskonale i po prostu czujecie to zgranie z tłumem i zespołem. Więc wolę, żeby zagrali chociaż kilka kultowych kawałków. A kawałki mniej znane i nowe słucham sobie w domu, bo nie ograniczam się nigdy do katowania jednej piosenki. Poza tym zespoły często nie trzymają poziomu, który mi odpowiada, i jeżeli wypuszczą płytę, której ja akurat nie znoszę (jak mój kochany Hunter) to nie mam po co chodzić na koncerty, jak będą grać tylko nowości :C Z drugiej strony, granie rzeczy mniej znanych to doskonały sposób, by je też wypromować i zwyczajnie nie umrzeć z nudy, wiem jakie to ważne dla muzyków.

  • Agata

    Suprises, a nie surprises? Pytam także z ciekawości, do niedawna nie widziałam w tym różnicy.