Relacje międzyludzkie

INNYM PRZESZKADZA TWOJE SZCZĘŚCIE

Zapamiętaj sobie jedno: innych nie cieszy to, że ty jesteś szczęśliwy. Innych cieszy to, że oni są szczęśliwsi od Ciebie. 

Miałem przyjaciół. A właściwie jednego. Nazwijcie go sobie jak chcecie, bo to akurat jest najmniej istotne. Ja na potrzeby tekstu nazwę go „iks”. Tak będzie wygodniej.
No ale wracając do tematu:

NAS DWÓCH

Dzieliliśmy się wszystkim: naszymi problemami, książkami oraz filmami, sukcesami, opowiadaliśmy sobie najgorsze i najlepsze historie z naszego życia, a gdybyśmy je mieli, to dzielilibyśmy się także pieniędzmi, kobietami i koksem. Problem w tym, że wtedy akurat wszystkiego nam brakowało. Szczególnie kobiet. Może dlatego, że obydwoje byliśmy brzydcy jak noc. Cóż, mi nawet zostało tak do dziś.

No ale nie istotne. Ważne jest to, że był to ten etap znajomości, że gdyby jeden z nas powiedział temu drugiemu, że potrzebuje kasy, bo jego rodzice zbankrutowali, a bank za chwile zajmie im dom, to ten drugi bez wahania wyszedłby na ulicę i zaczął się sprzedawać. Albo zacząłby sprzedawać. Ja bym tak zrobił. Szkoda tylko, że to właśnie wtedy przekonałem się o tym jak

LUDZIE SĄ PODLI

A z pozoru wielka przyjaźń może okazać się być zbudowaną na kłamstwie i zawiści ułudą. Nawet ta na największa.
Po paru latach znajomości zaczęły docierać do mnie informacje, że iks tak naprawdę ma mnie całkowicie w dupie i na każdym kroku irytują go moje sukcesy. Każde, wypowiadane przez niego „Cholera, to świetnie, że Ci się udało” tak naprawdę było nie mówionym „życzę Ci jak najgorzej”. Cóż, „tak to jest, gdy ludzie przebywają ze sobą zbyt często” – usprawiedliwiałem go, po czym postanowiłem nieco rozrzedzić naszą znajomość. „Może, gdy będziemy rzadziej się widywać, to bardziej docenimy siłę przyjaźni” – myślałem.
Dziś patrzę na to z perspektywy czasu i myślę sobie: „Jak to dobrze, że się myliłem” – od tamtej pory, czyli od ponad dwóch lat, nie mamy ze sobą żadnego kontaktu. Parę miesięcy temu słyszałem, że wyjechał z rodzicami do Anglii. I jakoś średnio mnie obchodzi, jak dalej potoczą się jego losy. Pewnie skończy w rowie z butelką portwajnu.

NIE POTRZEBUJĘ MIEĆ WŚRÓD ZNAJOMYCH LUDZI Z MENTALNOŚCIĄ NIEUDACZNIKÓW 

Bo tylko tak można nazwać kogoś, kogo cieszy nieszczęście innego znajomego i bolą go jego sukcesy. Takich ludzi należy tępić, wyrywać jak chwasty i zwalczać wszystkimi możliwymi sposobami.

Jedyne na co zasługują osoby zawistne, to wykluczenie ze społeczeństwa

Wielokrotnie rozmawiałem o tym z moim przyjacielem Igorem i oboje doszliśmy do wniosku, że ludzi zwykle nie cieszy nasze szczęście. Oni lubią, kiedy inni mają gorzej od nich. Wtedy mogą poczuć się lepiej. Bo tak ich wychowano – nie startują z najlepszymi, bo są święcie przekonani, że przegrają. Nawet nie podejmują walki. O wiele lepiej czują się w swoim beznadziejnym kurwidołku. Jako najlepsi wśród najgorszych.
Jako najgorsi.

Oboje z Igorem, w pewnym momencie naszego życia, załapaliśmy także to, że

CZASAMI NIE WARTO SIĘ CHWALIĆ

Bo to i tak nie ma sensu. Wielu naszych znajomych ma gdzieś to, że coś nam się udało. Ich bardziej interesują nasze porażki i upadki. Im bardziej bolesne tym lepiej. Przynajmniej rano, jadąc autobusem do szkoły, mają o czym porozmawiać.

W Polsce wielu ludzi żyje w przekonaniu, że „chwalenie się czymś i otwarte mówienie o tym, że w czymś jesteśmy dobrzy uchodzi za przejawy bucowatości”. Bo całej rzeszy Polaków wydaje się, że lepiej jest siedzieć cicho i na pytanie „co u Ciebie” jedynie w przypływie największej euforii odpowiadać co najwyżej „no, jakoś to leci”. W Polsce panuje kult beznadziejności. Kult ludzi przeciętnych, którzy nie wychylają się ponad szereg.


Innym przeszkadza twoje szczęście, bo sami nie potrafią go osiągnąć. Babrają się w tym swoim życiowym marazmie i wiecznie oczekują, że gwiazdka spadnie im z nieba, spełni ich wszystkie marzenia, a na sam koniec zrobi im dobrze i jeszcze skoczy do sklepu po fajki.

Tacy ludzie nie rozumieją, że o sukces trzeba walczyć.
Walczyć do samego końca i gdy już się go osiągnie, to nie należy się go wstydzić. Bo to żadne wstyd być najlepszym.

Takich ludzi nie toleruję i jeżeli gdzieś w środku czujesz, że też cechuje Cię takie podejście, to uprzejmie proszę. Bardziej niż kiedykolwiek:

Wypierdalaj. W podskokach.


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • http://www.loczekpisze.pl/ LoczekPisze

    Post jak zwykle super! I masz u mnie wielkieeego plusa z „Autobiografię” Perfectu. :3

  • julczzzix

    Komentarz obiecany, wpis jak zawsze świetny

  • Kinga

    To co napisałeś to w stu procentach prawda, dlatego czasami totalnie nie uznaje przysłowia,że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie miałam sytuacje kiedy dziewczyna mi pomogła udało mi sie ‚wstać na nogi’, a kiedy osiągnęłam więcej niż ona zwyczajnie zachowała się jak twoje X. Tak naprawdę nikomu nie możemy ufać wiem,że to mega pesymistyczna wersja, ale niestety taka prawda, więc co robić. Każdy człowiek zawodzi w którymś momencie, takie X też może zasługiwać na 2 szansę nie odrzucaj go od razu może jeszcze kiedyś odnowi sie wam kontakt i będziesz żałować tych słów. Gdyby drugie szansy nie istniały nie byłoby na świecie słowa przyjaciel. Nie sądzisz?

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      „Druga szansa” w moim przypadku to zawsze tzw. „okres próbny”.

      • Kinga

        a czy X miał taki okres próbny? Może warto spróbować. Nie wykreślajmy ludzi od razu,mogą nas zaskoczyć! W obu wersjach i tej pesymistycznej i optymistycznej,ale co mamy do stracenia

        • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

          X nigdy więcej się nie odezwał. Taki ktoś nie zasługuję na nic.

        • Dot

          W większości przypadków zaskakują nas, niestety, w tej pesymistycznej wersji.

    • Dot

      Trzeba wiedzieć, komu w jakiej sprawie ufać, tzn. co komu można powiedzieć.

  • Gloria

    Niestety muszę się zgodzić w 100%. Nawet jeśli jest się szczerym, nie można oczekiwać tego samego od drugiej osoby. To dość przykre. Życie nie raz pokazuje nam, że często nie można ufać nawet najbliższym, a jednak nadal „serce wie swoje”. Nie wiem czy jest to wynikiem czystej hipokryzji, czy może konformizmu, z braku własnej osobowości, ale pocieszającym jest fakt, że w ten sposób można weryfikować ludzi. Może po prostu nie ma lepszej drogi, żeby odróżnić przyjaciół od reszty hołoty. Bo ludziom, którym na nas zależy, nie będą przeszkadzać nasze sukcesy.

  • Karolina Maicka

    W przypadku moich przyjaciół jest na odwrót – w twarz mówią wszystko, co najgorsze, a za plecami chwalą i bronią. Bardzo ich za to cenię, choć miło byłoby raz zostać osobiście poklepaną po plecach i usłyszeć „good job”.
    Niemniej jednak z całym tekstem w stu procentach się zgadzam.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Ciesz się, że masz takich przyjaciół :)

    • Dot

      Z dwojga złego lepiej w tę stronę ;)

  • Karolina

    Jedno słowo – Brawo! Naprawdę, gromkie brawa za ten tekst i prawdę w nim zapisaną ;)

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Bywa, że napiszę coś dobrego. To fakt.

      • Karolina

        Bywa tak nawet często, a ja po prostu powinnam je częściej komentować ;)

        • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

          Bezapelacyjnie

  • https://trochekulturalnie.wordpress.com/ Karolina

    Ludzie cieszą się z Twoich porażek, a jeśli jesteś w czymś lepszy od niech, to są na Ciebie źli, jeśli jest na odwrót, cieszą się jak z wygranej w totka.

    • Dot

      Niestety, tak jest. Dziwni tacy ludzie.

  • http://www.ventylacja.pl/ Ven

    Piękny tekst, przechodziłam to samo – ludzie to jednak mają coś z głową i leczenie psychiatryczne w zamknięciu dla każdego takiego debila powinno być refundowane przez NFZ.

  • Alex Gajda

    A propos tematu polecam całkiem niezły polski film pt. „Milioner” film już swoje ma bo o ile się nie mylę jest z 76 ale idealnie pasuje do sytuacji i jest całkiem fajnie zagrany (min. przez Janka Gajosa)