OPOWIEŚĆ

DZIEŃ W KTÓRYM ZAPOMNIAŁEM O TYM, ŻE OBCHODZI MNIE ZDANIE INNYCH

7 lipca 2009 roku napisałem swój pierwszy tekst.
Był beznadziejny.

Tego dnia poczułem, że jestem stworzony do tego, aby opowiadać historie. Zrozumiałem, że prawdziwa swoboda kryje się w wolności, do wyrażania samego siebie oraz urzeczywistniania swoich myśli. W moim przypadku za pomocą słów, które właśnie czytacie.

Przez ostatnie miesiące bardzo długo walczyłem ze sobą oraz myślami, że to co robię jest bezcelowe. Wpisy pojawiały się bardzo nieregularnie, a ja średnio co miesiąc obiecywałem, że ”tym razem wszystko wróci do normy”. Nie wracało.

I w tej chwili warto by ten temat zamknąć. Bo zrozumiałem parę rzeczy i już wiem, że nie potrzeba mi było żadnych przerw, żadnych odpoczynków, żadnego ładowania baterii. Jedną rzeczą, której potrzebowałem, to zmiany.

ŻEGNAJCIE

Ludzie od dziecka wiedzą, co powiedzieć innym, aby ci zbytnio nie wystawali ponad ogół. ”Nie osiągniesz tego”, ”nie pojedziesz tam”, ”nie zrealizujesz tych planów – są zbyt odległe”.

Słyszymy to każdego dnia. Karmią nas tekstami pokroju: ”nie wygłupiaj się”, ”to zbyt szalone”, ”po co?”.

A naszym obowiązkiem – jako ludzi, którzy coś jednak w głowie mają – jest zlewać to ciepłym moczem i uparcie dążyć do celu.
Dlatego dzisiaj mówię im wszystkim ”żegnajcie”. Po tym, jak nie wierzyliście, że uda mi się zacząć pisać dla grupy większej niż jedynie garstka znajomych, po tym, jak uznaliście, że nigdy nie napiszę dobrze matury, po tym, jak stwierdziliście, że moje życie będzie wyglądało tak, jak wy sobie to wyobraziliście – ja nigdy w to nie uwierzyłem.

Nie chcę brzmieć jak jebany trener sukcesu. Chcę jedynie powiedzieć wam wszystkim – pocałujcie mnie w sam środek mojego wielkiego penisa. Jeszcze ciepły.

Decyzję o zmianach, które sobie założyłem, postanowiłem wprowadzić w życie już teraz.

MAM DOŚĆ

Maturę zdałem z dość sporym poślizgiem. Kiedy moi znajomi dostawali się na studia, ja dalej męczyłem się w liceum. Przez ten czas zdążyłem zaobserwować jak szybko zmieniają swoje zdanie na temat kierunków, które wybrali. Tylko nieliczni z nich, ci którzy poszli na medycynę lub wybrane kierunki techniczne, twardo trzymają się swoich postanowień co do edukacji. Reszta albo studia rzuciła, albo utknęła na beznadziejnych kierunkach tylko dlatego, że czuli presję opinii ”że na studia wypada iść”. Gówno, a nie wypada. A na pewno nie wtedy, gdy idziecie tam tylko dlatego, że tak oczekują Wasi rodzice lub nie chcecie odstawać od reszty.

Dwa lata temu napisałem TEN TEKST. Dziś już wiem, w którą stronę chcę iść, a wszelkie chmury obaw, które do tej pory krążyły nad moją głową, kompletnie zniknęły. Rówieśnicy mnie nienawidzą. A wszystko za sprawą jednego, dziwnego testu…

(Screen pochodzi z grupy czytelników o nazwie ”Czerwone Kubeczki”)

MOJE PRYWATNE LĘKI

Obawy, którymi karmiłem się przez poprzednie miesiące, dotyczyły mojej przyszłości. Zastanawiałem się czy jest sens tworzyć, skoro nie zarabiam na tym ani złotówki? Czy jest sens uczyć się, skoro moi przyjaciele mimo świetnych wyników rzucają studia? Czy jest sens kochać, skoro osoba, za którą oddałbym życie, kolejny raz się mną podciera? To wszystko tyrało moją głowę do tego stopnia, że czułem się jak sparaliżowany. Nie mogłem zebrać myśli, chodziłem nerwowy – to wszystko odbijało się na ludziach, którzy przy mnie byli. I na was.

Ale to wszystko minęło. Zrozumiałem, że skoro nie ma przejścia na ścieżce, którą wszyscy podążają, to trzeba zawrócić i iść swoją drogą.

ZMIANY

…które nadejdą w moim życiu, wywrócą je do góry nogami. Pisałem już o nich prawie dwa lata temu i dopiero teraz gotowy byłem poczynić kroki, by je wprowadzić.

Przede wszystkim żegnam się z Wami. Ale nie tak jak myślicie. Bloga oraz pisania nie zamierzam porzucać. Co więcej – dopiero teraz zacznie się tutaj pojawiać cała masa treści.

Żegnam się z Wami, bo do końca tych wakacji przeniosę się w miejsce, w którym zamierzam spędzić najbliższy rok. Uznałem, że aby stworzyć dobry grunt pod moją przyszłość, muszę się jeszcze wiele nauczyć. Dlatego opuszczam Polskę i wybieram się… cóż, na północ. Na północ tylko trochę dalej. Będzie dla mnie to świetna szkoła życia oraz jeszcze lepsza odskocznia od tego, co przez lata mnie tutaj trapiło.

Postanowiłem, że skoro i tak już jestem dwa lata w plecy, to czy ten trzeci rok nie zrobi różnicy? Cóż i tak i nie. Z jednej strony studia zacznę w wieku 21 lat, a z drugiej właśnie podczas jego trwania, chcę nauczyć się prawdziwego życia. Takiego w stu procentach na własną rękę. Nie chcę iść śladem niektórych moich znajomych, którzy wybierają lub wybrali ciepło studiów w rodzinnym mieście, pod kuratelą rodziców. Chcę wziąć swoje życie we własne ręce i dopiero od niedawna czuję, że to wszystko jest na wyciągnięcie ręki.

Kolejnym przystankiem będą studia. I tutaj też nie zamierzam się ograniczać uczelniami na terenie naszego kraju. Po konsultacjach ze znajomymi, którzy wyjechali na studia do kraju, który mnie interesuje, wiem, że z tymi wynikami jestem tam mile widziany i przy odrobinie szczęścia i moich umiejętnościach autopromocji byłbym w stanie nawet ubiegać się o stypendium.

Bo w końcu nadszedł czas na zmiany i…

MAM W DUPIE OPINIĘ LUDZI, KTÓRZY WE MNIE NIE WIERZĄ

Począwszy od dnia, kiedy 8 lat temu napisałem swój pierwszy artykuł, przez ostatnie tygodnie, gdy podjąłem parę istotnych dla mnie decyzji, po kres moich dni.

NIE WARTO MARNOWAĆ ŻYCIA NA PODĄŻANIE ŚCIEŻKAMI UTARTYMI PRZEZ INNYCH

Nie warto żyć łatwo. Nie warto podporządkowywać się statusowi quo. Nasz czas na ziemi jest ograniczony i jeśli będziemy żyli w zgodzie z wymogami innych ludzi, to ani się nie obejrzymy, a esencja bytu przemknie nam pomiędzy palcami.

Ja się na to nie godzę. Chcę żyć, doświadczać, uczuć się i popełniać błędy. Chcę pisać, zataczać się i codziennie budzić się w innym łóżku. Chcę wyjechać i móc wracać tutaj z sentymentem.

Chcę życia, które sam sobie wybrukuje własnymi decyzjami i które ugruntuję na nauce wynikającej z moich własnych pomyłek. Chcę tworzyć i eksperymentować. Poznawać języki i przede wszystkim, do samego końca…

… tych wszystkich, którzy we mnie nie wierzą, mieć w samym środku swojej głodnej przygód dupy.

Kacper Ożóg, 9 lipca 2017.


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Lukasz

    21 lat to naprawdę dobry wiek żeby studiować. Nawet mając 25, też nie uważam, że to za późno. Tak więc, spokojnie.
    PS W jakim kraju chciałbyś studiować?
    PPS Czy w związku z twoimi przenosinami na rok, ucierpi na tym Streetlajn?

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Streetlajn już się zatrzymał. Myślę, że po wakacjach uda nam się wrócić, choć dalej jest to wielki znak zapytania.

      • Lukasz

        Zauważyłem, jednak sądziłem, że daliście sobie teraz latem i generalnie w wakacje trochę luzu. Szkoda trochę. Fajne wywiady tam były.😩

  • Dot

    „Czy jest sens kochać, skoro osoba, za którą oddałbym życie, kolejny raz się mną podciera?” Kochać w ogóle – tak. Kochać tę osobę – nie. Ale to już przecież sam wiesz ;)

    Powodzenia, Kacper! Czekam na kolejne wspaniałe wpisy :)

  • Nadia

    Przepiękny tekst! Chyba przepiszę go sobie gdzieś na kartce, żeby dał mi kopa w dupę podczas ew. słabszych chwil.
    By the way, uważam, że studiowanie w wieku 19-20 lat to zdecydowanie za wcześnie. No bo, cholera jasna, jak ja mam niby wybrać kierunek swojej kariery zawodowej, jeśli po liceum nawet nie wiem kim jestem, ani czy życie w ogóle istnieje?
    Pisz dalej, chłopaku, bo robisz to naprawdę dobrze.
    3maj się!