Lifestyle

DLACZEGO NIENAWIDZIŁEM SZKOŁY?

1 września 2010 roku napisałem tekst. Wciąż aktualny.

Dziś jest kolejny dzień reszty mojej edukacji.

Wbrew pozorom wcale nie boli mnie fakt, że przez następne parę miesięcy będę musiał wstawać o szóstej. Wcale nie przeszkadza mi  to, że znów będę musiał się uczyć. Nie, mimo wszystko lubię się uczyć. Cholerną frajdę sprawia mi pisanie wypracowań i sprawdzianów. Nawet jeżeli dostaję z nich jedynki. Lubię historię, wiedzę o społeczeństwie, kulturoznawstwo, fizykę oraz języki obce. Dlaczego więc tak nie lubię instytucji zwanej „szkołą”? Może zacznijmy od początku…

CEGŁY

Dziś minął kolejny dzień reszty mojej edukacji. Reszty, w czasie której codziennie będę spędzał czas w miejscu rojącym się od otaczających mnie kretynów, tak bardzo stęsknionych za tym, aby podłożyć mi nogę.
W miejscu, w którym stacjonują nauczyciele dyskryminujący innych uczniów za ich poglądy oraz odmienne zdanie od ich własnego.

tumblr_m54hvwXLrG1rxeu64o1_1280

Miejscu w którym rządzi polityka oraz sposób w jaki przedstawiamy swoje poglądy, a nie ich rzeczywista wartość. W miejscu, które ma nas gdzieś, bo ostatecznie i tak jesteśmy tam jedynie kolejnymi cegłami w murze.

„(…)All in all you’re just another brick in the wall”

Mierzi mnie na samą myśl gdy przypomnę sobie te wszystkie sytuacje, podczas których byłem gnojony tylko i wyłącznie za to, że odważyłem się powiedzieć coś więcej. Skrętu kiszek dostaję za każdym razem, gdy oczami wyobraźni widzę, czego tak naprawdę chcą nas niektórzy nauczyciele nauczyć.

I nie jest to ani biologia, polski, historia czy chemia. Ani żaden z pozostałych przedmiotów. Jest to umiejętność znajdowania swojego miejsca w szeregu. Umiejętność tego, by się za bardzo z niego nie wychylać. By godzić się z tym, że istnieją silniejsi od nas.

Nienawidzę za to szkoły i jednocześnie tak bardzo rozumiem, że jest to jedyne słuszne podejście. Że właśnie tego szkoła musi nas nauczyć. Tego że istnieją ludzie, którzy najzwyczajniej w świecie muszą znać swoje miejsce w szeregu. Szkoła musi tłumić pozornie nierealne ambicje. Ma nam wskazać miejsce, które będzie dobre nie tylko dla nas, ale i pożyteczne dla całego ogółu.
Bez tego ten świat już dawno by się rozpadł.

Cegły są potrzebne. Zawsze będą.

Jednak w każdym murze jest miejsce na wyrwę i szczelinę, za którą czają się nasze marzenia. Pozostaje mi mieć jedynie nadzieję, że należysz do tego niewielkiego odsetka ludzi, którym ani się śni być jedną z tych cegieł i wolisz sprawdzić co tak naprawdę jest po drugiej stronie muru.
Ja nigdy nie rozumiałem gdzie znajduje się moje miejsce w szeregu. Teraz już wiem. Nie ma go wcale.
Nikt nie wmówi mi, że moją przyszłością jest zmywak.
Nigdy nie stanę się cegłą. Poza tym jak to brzmi? ‚Jestem cegłą’? Bez jaj.
Jestem zwycięzcą!

NIE DAJCIE SIĘ WYROBIĆ, LECZ POZWÓLCIE SIĘ OSZLIFOWAĆ

Szkoła uczy wielu rzeczy. Niedługo napiszę o tym, czego realnie nauczyła mnie szkoła. Oprócz tego, że będą próbowali tutaj zrobić z was kolejne cegły, wy się temu nie poddawajcie. Zostawcie to innym. Głupszym.

Pozwólcie natomiast się oszlifować. Wiem, że każdy z was na swój sposób jest buntownikiem, ale są w was pewne cechy, które trzeba zmienić. Nie powiem wam jakie, bo każdy z was jest inny. Jeśli nauczyciel z jakiegoś uzasadnionego powodu was opierdala lub radzi wam w jakiejś materii, to potrakaktujecie to jako przysługę. Nie karę.

Będą wam mówić: ‚za parę lat mi podziękujecie’. Jeśli tak się stanie, to odnieśli sukces, a wy staliście się lepszymi ludźmi.

Natomiast jeżeli zrozumiecie ich intencje od razu… to możecie być pewni, że nigdy nie będziecie cegłą i pisane są wam wielkie rzeczy.


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Czocherek♡

    Podobny sposób myślenia mnie również cechuje, chociaż lajka dałam już dawno.. Masz rację, najważniejsze to pozytywne nastawienie, a co ma być, to będzie ;)

  • Skarseld

    Już się bałem, że będziesz jakoś strasznie narzekał, ale wyszło tak, że końcówka Twojego wpisu na ten temat ma dokładnie taki sam wydźwięk jak mój wpis. Więc daję okejkę, jak zawsze. ;)

  • http://little-black-balloon.blogspot.com Panna Pandora

    Smutne (chociaż w sumie nie moja sprawa,róbcie co chcecie) jest to, że większość uczniów żyje „byle jak”. Byle do weekendu, byle do świąt, byle do wakacji, byle do skończenia edukacji. Pozwalają żeby szkoła przesłanila im to, że właśnie przeżywają swoje najlepsze lata. Młodość i inne pierdoly.

  • Agata

    Co będziesz zdawać na maturze?

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Historia, polski, wos, angielski

      • xx

        Ja to samo za dwa lata :)

  • http://justynove.wordpress.com Justyna

    Po prostu trafiłeś do beznadziejnej szkoły z beznadziejnymi nauczycielami.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Co to za komentarz? Spróbuj spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Szkoła ma masę pozytywów. Świetni znajomi (na których ja nie trafiłem lecz trafiła masa moich znajomych), fajne wspomnienia, przyjemni nauczyciele (też takich mam – lecz są w mniejszości. Pewnie w innych szkołach jest trochę inaczej) Ale ostatecznie tak czy siak uczy nas „dorosłości”. Tego, że wszyscy powinniśmy znaleźć swoje miejsce w szeregu. To, że zostałaś lekarzem, prawnikiem, czy zajmujesz się mapowaniem dna atlantyku w 3D i zarabiasz krocie wcale nie znaczy, że szkoła nie popycha nas w stronę dobra ogółu. Pomaga nam znaleźć miejsce w szeregu.
      Każda. Ta lepsza i ta gorsza. Lepsze kształcą bankierów, prawników, inżynierów. Te gorsze uczą dobrze stawiać cegły i poprawnie wylewać asfalt. Zarówno te, jak i te są potrzebne.

      Szkoła wypiera z nas dzieciństwo. Uczy, że lepiej jest postawić na „pewny zawód” (co dla ogółu rzeczywiście jest lepsze, bo mało jest osób, które potrafią marzyć i jednocześnie te marzenia realizować) niż na wybujałe marzenia.

      Więc proszę, nie pisz mi takich uniwersalnych bredni, bo obserwuję system szkolnictwa od bardzo dawna i to trochę tak jakbyś mówiła mi „u mnie są fajni nauczyciele, więc nie masz racji”.

      • http://justynove.wordpress.com Justyna

        OK, skoro się nie zrozumieliśmy, to rozwinę. Szkoła nie pomaga Ci znaleźć miejsca w szeregu, chyba że – o czym juz wspomniałam – trafiłeś na złą szkołę i złych nauczycieli. Szkoła z założenia ma sprawić Ci warunki, dzięki którym rozwiniesz swoje zainteresowania i pogłębisz wiedzę w danych dziedzinach. I to w tym ma Ci pomóc. To, że lepsze kształcą inżynierów i prawników nie wynika z tego, że uczniowie mają koniecznie iść na takie studia. Wkładają w Ciebie wiedzę, a to Twoja decyzja, co z tym zrobisz.
        Nawet, jeśli pójdziesz do klasy o określonym profilu. Jest milion rzeczy, które możesz robić po klasie humanistycznej. Nikt nie każe Ci iść potem na prawo albo filologię. Możesz być kimkolwiek zechcesz i nikt Ci tego nie zabroni. Jeżeli trafiłeś do normalnej szkoły. Bo wszędzie tam, gdzie panuje syf dowiesz się, że jesteś zerem, ale człowiek, który to komukolwiek powie nie powinien uczyć.
        Uwierz mi, że mam ze szkolnictwem do czynienia dużo dłużej niż Ty. Przerobiłam w życiu 5 szkół w pełnym wymiarze i 2 kierunki studiów. I tak, spotykałam się z wkładaniem dzieciaków czy nastolatków w ramy „Ty się do niczego nie nadajesz”. Spotkałam to w jednej szkole na pięć i nie była to szkoła ogólnokształcąca. Mam mnóstwo znajomych z różnych innych kręgów i mało kto czuje się umieszczony w jakimkolwiek szeregu. Każdy raczej skupia się nad rozwinięciem talentów celem udania się potem na studia, które chce skończyć albo robienia tego, co chce robić. Ale to już chyba zależy od podejścia i nastawienia.

        • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

          Dalej nie wyklucza tego, co napisałem powyżej. Kształć się. Ucz. Pewnie. Nie neguję tego, sam chcę zdobyć jak największą wiedzę. Ale szkoła (szeroko pojęta) to pierwsze mocne zderzenie z rzeczywistością. I to właśnie to taka jest jej rola. Tutaj uczymy się schematów, które rządzą światem. Z jednej strony w pełni to rozumiem, bo to bardzo odpowiedzialne podejście, lecz z drugiej – z perspektywy ucznia – tego nienawidzę.
          Światem, który jest bardzo brutalny i upolityczniony do szpiku kości. Ciężko mi jest uwierzyć, że nie zauważyłaś tego po przerobieniu takiej ilości placówek, w których się uczyłaś.

  • Zireael

    Zgadzam się z tym, że taka sytuacja ma miejsce w wielu szkołach, ale osobiście nie czuję się jak „kolejna cegła w murze”.Tam gdzie się uczę, nauczyciele po prostu przekazują mi wiedzę z danego przedmiotu. Nie spotkałam się z tym, aby któryś z nich próbował wskazać mi moje miejsce w szeregu. Dlatego myślę, że wiele zależy też od wyboru szkoły, nie każda jest tak zła jak opisałeś.

  • Zireael

    Nie każda szkoła jest tak zła jak opisałeś. Musiałeś trafiać w złe miejsca, skoro masz takie zdanie o niej.

  • Nadia

    Jeśli większość ludzi to cegły, a pozostali szukają swojego miejsca daleko stąd… to komu potrzebny jest mur?