Emocje

DOPÓKI BIEGNIESZ, MOŻESZ OSIĄGNĄĆ WSZYSTKO (potwierdzone info)

Historia o tym, że nawet najlepszym się zdarza. Przestać być najlepszymi.

Na początku opowiem wam pewną historię. Jest dosyć nudna i zapomniałem już czy miała jakiś morał, więc śmiało możecie ją ominąć. Albo jednak nie omijajcie – gdzieś po środku będzie o cyckach.

Nie tak dawno temu, bo w 2011 roku Kominek, w swoim rankingu najbardziej wpływowych blogerów, umieścił pewnego blogera technologicznego w tzw. srebrnej dziesiątce. Nieźle. Znałem już wtedy owego pana i muszę przyznać, że znalazł się tam całkowicie słusznie. Był chyba wtedy jedynym blogerem technologicznym, który potrafił pisać o Apple tak, jak niejeden pisarz nie potrafił skrobać opowiadań. Miał gość pazur i szansę na świetlaną przyszłość, wystarczyło się jedynie trochę bardziej przyłożyć. Potem z roku na rok coraz to bardziej o nim cichło, aż w końcu i ja przestałem odwiedzać jego bloga. Czemu? Hmm… sam nie wiem, chyba tematyka nadgryzionego jabłuszka przestała mnie interesować, aż w końcu selekcja naturalna moich zainteresowań wyeliminowała jego bloga z kręgu tych, które czytam. (PS. Z tymi cyckami w środku historyjki, to była ściema) No i tak sobie dogasał kiedy nie patrzyłem, aż w końcu, parę tygodni temu, wpadłem na niego. Nie dam sobie ręki uciąć, ale chyba przez znajomego, który podesłał mi link o jakiejś aplikacji na iPada. Jak tylko wszedłem na jego bloga to praktycznie od razu zajarzyłem, że to ten sam blog, który jeszcze dwa lata temu odwiedzałem codziennie. Ten sam, tylko jakoś tak pusto tutaj. Kiedyś miejsce pełne komentatorów i merytorycznych dyskusji, dziś jeden z wielu blogów, które aktualizowane są jakby z przyzwyczajenia. Zauważyłem też, że owy bloger pisze teraz dla jakiejś redakcji. Oczywiście mam nic przeciwko, bo jak tylko mu godziwie płacą to nic tylko się cieszyć. Niestety po jego blogu widać, że przez to jest mocno zaniedbywany. Do tego stopnia, że większość wpisów to jedynie zajawki tych, które pisze dla tego pewnego serwisu. Dziś wszedłem tam tylko po to, aby upewnić się że blog rzeczywiście jest tak bardzo zapuszczony. No i się upewniłem. Komentarze na jego blogu są zostawione z podobną częstotliwością, jak u mnie, a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, że to ja mam częściej i gorliwiej komentowanego bloga. A przecież te moje parę miesięcy regularnego pisania są niczym w porównaniu do paru dobrych lat w jego wykonaniu. A a’propo tych komentarzy to było z nimi naprawdę krucho. Na ostatnie 10 tekstów ich średnia wynosiła „jeden komentarz”. Z czego pod pierwszym wpisem było ich osiem, pod kolejnymi dwoma po jednym a reszta mogła poszczycić się okrągłym zerem komentarzy, pod każdym z nich. Jeżeli przypadkiem zorientowaliście, o kogo mi chodzi to uprzejmie proszę abyście zachowali to dla siebie.

Do czego zmierzam pisząc wam o tym? Pisząc to tobie! Otóż ta historyjka jest najlepszym dowodem na to, że bez ciężkiej pracy, determinacji oraz wytrwałości w tym co robimy nawet najlepsi mogą zapomnieć, jak to jest być na szczycie. Niech będzie ona żywym drogowskazem dla tych, którzy dopiero na szczyt się pną. Przestrogą, że choćbyś nie wiem jak wiele osiągnął to musisz równie dużo włożyć wysiłku w to, aby to obronić a następnie sięgnąć po więcej. A poczekaj, popraw koszulę, wypij za tych którzy już nie mogą i pnij się do góry, aby zgarnąć to co Ci się należy. I pamiętaj – dopóki to robisz, możesz wszystko. Jeżeli się zatrzymasz – to w którymś momencie może się okazać, że nie będziesz mógł nic.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • VeniViciVetinari .

    Nie wiem nawet, jak to skomentować, mój drogi. Chętnie bym rzucił jakiś błyskotliwy komentarz, ale Ty po prostu masz rację. Nie chcę nawet mówić, że piszesz o dość oklepanych prawdach, choć w mojej opinii tak jest… Bo czasem nawet i takie oczywistostki trzeba sobie odświeżyć, żeby uświadomić sobie ich moc.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      obiecuję poprawę? :)

      • VeniViciVetinari .

        Nie, czemu? Przecież zostałeś tu (w odpowiednio zawoalowany sposób) pochwalony, więc po prostu pisz dalej :D

    • http://poklikany.pl/ Poklikany

      Kiedyś ktoś powiedział, że osoba która pisze oklepane teksty nie ma najmniejszych szans… Błąd. Tematy i teksty nie mogą być oklepane, skoro piszą je różni autorzy. Każdy się czymś różni i tak samo było z tym. Tekst motywacyjny, których nie brakuje, ale każdy jest inny! Kierunek jedynie ten sam.

      • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

        Plus ja staram się mocniej kopać w dupę ;)

        • http://poklikany.pl/ Poklikany

          Może tak trzeba?

  • Patryk Bijak

    Już myślałem, że coś o bieganiu będzie… No ale fajny tekst motywacyjny wyszedł (chociaż oklepany) ;)