Kino!, Kültura

DLACZEGO „PAKT Z DIABŁEM” MNIE ZAWIÓDŁ?

Co jest z tym filmem nie tak?

Za każdym razem, gdy wybieram się do kina na nowy film z Johnnym Deppem, po cichu liczę na to, że zobaczę wreszcie coś innego niż po prostu nieco inaczej ucharakteryzowaną postać Jacka Sparrowa z serii o karaibskich piratach.
I tym razem to dostałem. Szkoda, tylko, że całokształt wypadł dosyć miernie.
Ale z czego to wynika? Ano mam kilka typów. Po pierwsze…

Autorzy chyba nie potrafili się zdecydować, czy chcą „iść w stronę oldskulowego kina gangsterskiego?”, czy może „poważnego dramatu?”

Idąc na ten film, obejrzawszy wcześniej wszystkie zwiastuny, liczyłem, że dostanę kino pokroju „Chłopców z ferajny” czy „Kasyna”. I cholera – wszystko zapowiadało, że rzeczywiście tak będzie. Cytując jednak pewnego ułożonego youtubera – „Nic bardziej mylnego”.

ANI W TĄ, ANI W TAMTĄ

Przez cały film przewija nam się narracja skruszonych przestępców. Z jednej strony opowiadają oni o tym, że wszystkiego, co zrobili w swoim życiu żałują i rzeczywiście da się to wyczuć w ich głosie, a z drugiej są momenty, gdy aż napawają się tym, że „kosili kasę na każdy możliwy sposób”. Wszyscy, którzy oglądali „Kasyno” lub „Chłopców z ferajny” Martina Scorsese, na pewno pamiętają z jakim przejęciem Joe Pesci opowiadał tam Joe o swoich dokonaniach. O tym jak na każdym kroku bili wszystkich tych, którzy tylko śmiali im się sprzeciwić, o tym jak wciągali koks z cipek dziewczyn, których mieli na pęczki czy w końcu o tym, jak to trzepali góry siana na nielegalnych biznesach.
Pakt z diabłem co chwile dawał mi nadzieję na to, że właśnie w tą stronę pójdzie ta historia. Smutna i bez happy endu (ups!), ale jednak barwna i pełna mięsa. Przypominało to jednak trochę próbę odpalenia zastanego Harleya, o którym wszyscy zdali się zapomnieć na parę dziesięcioleci.
BLKMS_1sht_Tsr_INTL_2764x4096_master1
Już jakby miał odpalać, już zaskakiwał, po czym jednak zwalniał obroty, puszczał dym z rury i gasł. I tak generalnie przez większą część filmu.

Wiecie, można było zrobić z tego naprawdę solidny dramat i pójść w pełni, w stronę analizowania psychologii głównego bohatera. A uwierzcie mi – jest tutaj co analizować. No niestety, szybie, cykliczne wstawki ukazujące zabawę w gansterkę przy akompaniamencie dobrego rocka, zamiast łechtać moje gusta, tutaj po prostu irytowały. Reżyser próbował połączyć jedno z drugim i zwyczajnie mu to nie wyszło.

Dodatkowo przez cały seans odnosiłem wrażenie, że aktorzy swoje kwestie nagrywali osobno. Nie czułem więzi pomiędzy nimi. Rozmawiali ze sobą, ale trochę jakby wszyscy się siebie bali. Niektóre kwestie sprawiają wrażenie urwanych i niedomówionych. Przykładem jest chociażby tutaj dramatyczna scena w szpitalu, w której Depp i Dakota Johnson rozmawiają na temat czegoś, co mogłoby się wydawać niesamowicie smutne oraz przejmujące. I o ile Depp dał radę, rzeczywiście ujął mnie swoją grą (zresztą nie tylko w tej scenie), to tak pani Dakota wypadała raczej blado. Kompletnie nie było po niej widać tego smutku i rozpaczy, które do jasnej cholery, nie chcę niczego zespoilerować, ale w TEJ KONKRETNIEJ SCENIE POWINNA PRZEŻYWAĆ! Ona zamiast tego nazwała Deppa „matkojebcą” (cytuję literalnie) i sobie poszła. I tak już do końca filmu jej nie było. Puf, wyparowała.

KOLEJNA LATEKSOWA ROLA

Trzecią rzeczą, być może już bardziej kosmetyczną, która przez cały film godziła w moje odczucia estetyczne był fatalnie ucharakteryzowany Johnny Depp. Ja wiem, że to już pewna tradycja. Że ten facet w każdym filmie gra kogoś z toną pudru na twarzy i całkowicie inną fryzurą, lecz tutaj charakteryzatorzy pojechali już całkowicie po bandzie. Sztuczny zepsuty ząb, aryjsko niebieskie soczewki i wybrakowana zaczeska z blond włosów sprawiły, że poczucia nienaturalnego wyglądu głównego bohatera nie mogłem wyzbyć się aż do napisów końcowych.

Na szczęście aktorsko Johnny… nie, to zostawię sobie na koniec.

1430476524837

REASUMUJĄC WSZYSTKIE PRZECIW I PRZECIW

Stwierdzam pomimo wszystko, że Pakt z diabłem to jednak solidne, rzemieślnicze kino. To dobry dramat i być może jeszcze lepsza biografia. Jest to film zdecydowanie zbyt mętny, momentami cholernie melancholijny, aczkolwiek w dalszym ciągu przyjemny dla oka.
Całkiem nieźle wspomaga trawienie popcornu.

Jest to jeden z tych filmów, które sprawiają wrażenie teatrów jednego aktora. To dla Deppa przyjdą tłumy i to właśnie o nim będą myśleć po wyjściu z sali. O nim i jego wampirzej charakteryzacji.
Jednak to, co oprócz tego zostanie nam w głowie, to jego… świetna gra aktorska. Z dumą muszę przyznać, że to pierwszy film od bardzo dawna, w którym nie dostrzegłem w nim ani grama z kapitana Jacka Sparrowa. Depp jest tutaj zdecydowanie dojrzalszy, niesamowicie mroczny i przede wszystkim cholernie szczery w swojej grze aktorskiej. Do tego stopnia, że są takie chwile, gdy realnie brzydzi nas i napawa wstrętem kreowana przez niego postać. A przy odgrywaniu takich anty bohaterów, to spory komplement.

Niestety to jedna z niewielu mocnych stron tego filmu. Pakt z diabłem to kino dobre, ale niestety tylko dobre. Rzekłbym, że nawet dobre z minusem. A zdecydowanie spodziewałem się czegoś więcej.

ALE…

Jeśli macie akurat wolą chwilę i chcecie poznać historię jednego z brutalniejszych gangsterów w historii ameryki i ewentualnie przekonać się, że czasami agentów FBI od bandytów różni jedynie to, że noszą gorsze garnitury i wożą się słabszymi brykami, to z czystym sumieniem mogę ten film wam polecić. Natomiast jeśli, podobnie jak ja, oczekiwaliście klasycznego kryminału o zabarwieniu gangsterskim, takiego jakie pokochaliśmy w latach 90, to chyba nie jest to film dla was. Tak jak i dla mnie. Z tą małą różnicą, że wy już o tym wiecie. Ja nie miałem tego luksusu idąc na premierę.


Aha, prawie zapomniałbym – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji: