#seks_sobota, uroda

GDZIE PODZIAŁY SIĘ CYCKI Z POKOLENIA NASZYCH DZIADKÓW?

 Gdzie te piersi, krągłe pośladki i podkreślone uda?

Ja wiem, że coraz popularniejsze jest mówienie, iż kobieta powinna mieć te „kobiece kształty”, że facetów nie kręcą wieszaki, tylko trochę pełniejsze kobiety, że „baba musi być nieco okrąglejsza, żeby było za co złapać”.

Tak po prawdzie to mówi się tak, bo tak wypada. Mówi się tak, bo tylko mały odsetek kobiet w dzisiejszych czasach może pochwalić się figurą modelki i niestety spora ich część ma nadwagę lub chociaż jest właścicielką paru, wylewających się kilogramów za dużo. Słowem – mówienie, że faceci lubią „te pełniejsze” to jedna wielka ściema, bo tylko nielicznych kręcą te tak zwane „kobiece kształty”. Ale wiecie co? Jakby to ująć… Ja jednak chyba należę do tych nielicznych :)

Ale hola, hola – i zwracam się teraz do piękniejszej części mojej gawiedzi – kotki moje kochane, nie cieszcie się zbyt prędko. Lubię pełne biusty, zaokrąglone brzuszki oraz uda, że o odstającej pupie już nie wspomnę. Lubię to wszystko, ale to jednak nie znaczy, że jestem fanem tłustych świnek. Wybaczcie mi gruboskórność i brak tolerancji, ale nie jest jedna rzecz, której na tym świecie nie znoszę – kiedy kobieta o siebie nie dba. Tu już nie chodzi o to, czy jesteś brzydka czy zjawiskowa. Z wagą zawsze można coś zrobić. Zawsze.

Chciałbym choć na chwilę poczuć, że żyję w latach 60 lub 70. Zobaczyć kobiety dla których parę dodatkowych kilogramów tu i ówdzie jest czymś pożądanym a fryzurki łonowe jeszcze wcale nie wyszły z mody.

A tak wracając do głównego wątku naszego dzisiejszego seminarium – Mam ogromny sentyment do kobiet z lat 50′, 60′ czy nawet 70′. Z łezką w oku patrzę na wszystkie Playmate z tamtych lat i zastanawiam się „co poszło nie tak, że dzisiejsze kobiety nie wyglądają tak jak one?” Dlaczego w dzisiejszych czasach już nie ma tych pełnych ud? Dlaczego tzw. „boczki” są obecnie towarem deficytowym a każda kobieta chce się ich pozbyć? Gdzie te wielkie tyłki w kształcie śliwek? Gdzie podziały się kobiety tamtych lat, do cholery? I choć duże tyłki przeżywają teraz, przynajmniej na zachodzie, renesans, to i tak brakuje mi tego kanonu piękna, według którego żyły kobiety z przed paru dekad.

Bóg, jeżeli oczywiście istnieje, jest mi świadkiem – Stwierdzam, że gdybym żył w tamtych czasach, to z całą pewnością częstotliwość powtarzania przeze mnie słowa „brałbym” zwiększyłaby się o jakieś 300 procent. No bo spójrzcie, czy wy też macie wrażenie, żę gdyby anioły istniały to wyglądały by właśnie tak?

Przeglądam te fotki i coraz bardziej smuci mnie fakt, że obecnie w tego typu prasie kobiety są wydepilowane, chude jak szkapy i sztucznie wygładzane w photoshopie przed wydaniem pisma do druku. Widzieliście, że teraz nawet miejsca intymne im się retuszuje? To jakiś absurd!

Boli mnie, że w dzisiejszych czasach promowany jest obraz kobiety sztucznie upiększonej. Boli mnie, że te wszystkie naiwne dziewczęta muszą bezmyślnie podążać za tymi bezsensowanymi trendami. Jestem jednym z niewielu dinozaurów, którym podobają się fryzurki między nogami. Jestem jednym z tych dinozaurów, którzy jeszcze kilkadziesiąt lat temu oburzali się o to, że kobiety zaczynają golić się pod pachami. Dla nas było to nie do pomyślenia, a dla nich była to tragedia porównywalna z trzęsieniem ziemi w Fukushimie.

Ale widocznie taka jest kolej rzeczy. Kiedyś kobiety ogoliły sobie pachy i nie przejmowały się zbytnio krągłościami, dziś golą sobie wzgórek łonowy i panikują z powodu każdego dodatkowego dekagrama. Jutro prawdopodobnie nawet się nie zorientujemy zaczną depilować sobie ten przyjemny i ledwo widoczny meszek z powierzchni całego ciała. A taki ładny meszek był.

Jeżeli gdzieś tam po drugiej stronie układu słonecznego żyje jakaś niewydepilowana i nie przejmująca się zaokrąglonymi boczkami kobieta, to niechaj da jakiś znak życia. Jakikolwiek. Może być zaczepka na fejsie. Chcę po prostu choć na ten ułamek sekundy odzyskać wiarę w ludzkość.


No a jeżeli chociaż w minimalnym stopniu cechuje nas podobny sposób myślenia, to jestem zdania, że powinniśmy się zaprzyjaźnić. Tak na stałe. Wystarczy, że klikniesz TUTAJ like’a a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Ona

    Jestem Twoja *.*

    • http://anonimove.wordpress.com Kacper Ożóg (Anonimek)

      Jestem zajęty *.*

      PS. chwilowo :D

      • Paulina

        haha

  • anonim

    ” Słowem – mówienie, że faceci lubią “te pełniejsze” to pierdolenie, a tylko nielicznych kręcą te wyświechtane “kobiece kształty”. Jakby to ująć? Należę do tych nielicznych :) ”
    Ciekawe. Mi się wydaje, że sporo facetów przekłada smukłe krzywizny kobiecego ciała, nad kontury kości. Specjalnie mówię tu o smukłych, delikatnych krzywiznach, ponieważ fałdy są tak samo nieestetyczne jak wystające kości.

    Mnie za to fascynuje to jak ta „pospolita” uroda kobiet jest zróżnicowana. Np. dzisiaj w mediach dominuje jeden rodzaj piersi, a choćby na tych zdjęciach widać jak róże są naturalne kształty tej części ciała. Chociaż brakuje urozmaicenia w kwestii rozmiarów, to i tak kiedyś było lepiej niż dzisiaj.

    Golenie części intymnych to drugorzędna sprawa. Zgoli się, w razie czego za kilka tygodni odrośnie, nie ma problemu. Problemem jest to, że tak pięknie różne kobiety chcą swoją figurę, swoje ciało wepchnąć w ten lansowany dzisiaj, wątpliwy kanon piękna. A po drodze tracą poczucie własnej wartości, budują sobie kompleksy. Szkoda tych pięknych dziewczyn :( .

    • jesień.

      nawet ładnie powiedziane.

      • http://anonimove.wordpress.com Kacper Ożóg (Anonimek)

        no ładnie, ładnie. +1 dla tego pana

  • http://jadalna.wordpress.com jadalna

    Lubię, z sentymentu, chociaż sama jestem chuda jak szkapa, a brak depilacji jest dla mnie trzęsieniem ziemi w Fukushimie – dziewczyny wyglądają apetycznie :)

  • Rin

    W jednym zdaniu wyzywasz czytelniczki od idiotek, ale „Ciebie” już z wielkiej litery…
    Temat oklepany, ale wciąz ciekawy. Szkoda, że stylem pisania aspirujesz co najwyżej do wczesnego kominka, który jak dla mnie prezentuje raczej niziny intelektu i kultury. Ewidentnie to nie miejsce dla mnie, choć kobiety które pokazujesz na zdjęciach równiez mi się podobają :)

    • http://anonimove.wordpress.com Kacper Ożóg (Anonimek)

      Może i masz rację. Przykro mi, że skreślasz tego bloga jedynie na podstawie tego jednego tekstu. Nie trzymam Cie tutaj, bo ty najlepiej wiesz, co jest dla ciebie odpowiednie, ale może jednak zapoznaj się z paroma innymi tekstami, bo tak prawdę mówiąc jest to chyba jeden z niewielu (jak nie jedyny) tekst, w którym prezentuję swój sposób myślenia w ten sposób.

  • xxx

    Wcześniej- zanim to przeczytałam myślałam, że jesteś kolesiem, który myśli, że może mieć każdą. Znaczy może tak myślisz… Myślałam, że jesteś tym typem, który leci na dziewczyny o kształtach modelki z kilogramem makijażu. Facetem, który lubi wyidealizowane kobiety. Teraz zmieniłam zdanie. I chociaż jestem dziewczyną z twojego wpisu to i tak wiem, że nigdy byś nie zwrócił na mnie uwagi. Dziewczyny jak ja nie lubią zwracać na siebie uwagi, ponieważ się boją. Boją się opinii tych chudszych, piękniejszych (według większości facetów) dziewczyn. Nie lubię się wyróżniać z tłumu własnie dlatego. Może i jest to głupie, ale niestety prawdziwe.

    • http://anonimove.wordpress.com Kacper Ożóg (Anonimek)

      Umówmy się – lubię kobiety wyglądające, jak ruskie lale, jak każdy (bo każdy lubi, ale nikt o tym otwarcie nie mówi ). Lubię też te szczupłe, te bardzo szczupłe także. Ale koniec końców ogromną przyjemność sprawia mi przytulania się do tej lekko zaokrąglonej kruszynki. Czy raczej ciastka :)

  • http://moja-eudajmonia.blogspot.com Kira

    A mój mężczyzna kategorycznie mi nakazał golenie okolic intymnych. Każdy lubi co innego. ;) Ja sama też uważam, że piękne jest ciało pozbawione CAŁKOWICIE owłosienia (czyli poniżej linii oczu dla kobiety, poniżej podbródka u mężczyzny).

    Kobiety ze zdjęć są fantastyczne. Lubię patrzeć na duże piersi, choć nie jestem lesbijką. ;)

    • http://anonimove.wordpress.com Kacper Ożóg (Anonimek)

      Co człowiek to inne gusta :)

      • VanillaSky

        Zasadą jest, iż o gustach się nie dyskutuje :)

        • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

          Nienawidzę tego. Nienawidzę gdy ktoś mówi mi, że o gustach się nie dyskutuje.

  • asd

    Dlaczego mowisz do mnie „idiotko”? Mam na imie Piotrek…

  • Addie Bradley

    Tu masz racje , szczęście jestem obdarzona figurą „z pokolenia naszych dziadków” i jestem z tym szczęśliwa mimo że na każdym kroku przypominane jest nam iż im szczuplejsze i im więcej kości tym lepie. Ja tak nie uważam. Podoba mi się twój wpis :) W tej chwili zdobyłeś Follow ode mnie :)

    http://thisenemyofmine.blogspot.com/ zapraszam i do mnie :)

  • Agnieszka Twardosz

    A gdyby tak każdy miał swój gust i wg niego dobierał sobie partnera [tak raczej jest], a społeczeństwo nie lansowało Jedynej Słusznej Wersji [to nigdy się nie zmieni]…

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Aga, ja tylko opowiadam co moje i liczę na aprobatę ludzi, którzy się ze mną zgadzają. Nie lansuję jedynej słusznej opinii – słowami „może kiedyś odzyskam wiarę w ludzkość” podkreślam moją tęsknotę za wyżej wspomnianym ideałem. Nie jesteśmy cielakami, które nie potrafią podejmować własnych decyzji i myślę, że każdy z nas ma własny umysł i może się z moimi poglądami zgodzić bądź nie.

      • Agnieszka Twardosz

        W sumie mój komentarz nie odwoływał się bezpośrednio do tekstu. Nie mówię, że ty lansujesz jakąś opinię, spoko, po prostu się wypowiadasz. Nie mam nic przeciwko opiniom konkretnych osób, irytuje mnie tylko (choć wiem, że jest nieodzowny) kanon, który w każdych czasach jakiś funkcjonuje i przez to udupia większą część ludzi, bo jakoś tak wychodzi, że mniejszość jest w stanie się dopasować… Wkurza mnie, że raz społeczeństwo lansuje średnie, raz grubsze, raz chudsze, zamiast żeby zdrowo i po ludzku pozwalało każdemu jarać się swoim i przedstawiało poszczególne opcje bardziej po równo. Nie mówię o sztucznych parytetach, ale podejrzewam, że raczej np 50% facetów woli średnie, 30% chudsze, 20% grubsze (liczby z dupy), a nie, że 99% woli jedną z tych wersji, więc taką się lansuje.

        Eh, ok, zgubiłam się gdzieś w moim monologu :(

  • Nabuchodonozor

    Mam siostrę bliźniaczkę.
    Ja należę do tych „okrąglejszych”- mam trochę ud, tyłek, który bardzo lubię, brzuszek i piersi, niestety już mniejsze w stosunku reszty ciała.
    Moja siostra – kości i skóra. Z przodu płasko z tyłu płasko.
    Zgadnijcie teraz, która ma większe „wzięcie”?

    ONA
    To o czymś świadczy…

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Obchodzi Cię większość? Przejmujesz się tym? Jeżeli czujesz się dobrze w swoim ciele i wiesz jak z wdziękiem zaprezentować swoje kształty, to nic nie zmieniaj. Stety albo niestety żyjemy w czasach, gdzie w dużej mierze to właśnie chude jak wygłodzone źrebie laski mają większe branie. Dlatego tęskno mi do lat, w których niestety nie było mi dane żyć.

      • Nabuchodonozor

        Już na to tak uwagi nie zwracam, ale niestety przykro było słyszeć:”Dlaczego nie jesteś taka chuda jak ona?” „Ona wygląda lepiej” itp. itd.
        Serio, chujowo było.

  • Gabriela Witek

    Myślałam, że oprócz mojego chłopaka nie ma już mężczyzn lubiących kobiety z biustem, tyłkiem i udami. Ale osobiście uważam, że ideał kobiety chudzielca wziął się z mody. Przykład: chciałam kupić sukienkę na studniówkę. Jako, że cycki mam i lubię je eksponować, szukałam sukienki z dekoltem, ale do ziemi (co za dużo golizny to nie zdrowo). W galerii na 100 widzianych sukienek 5 miało jakikolwiek dekolt. 95 była krótka, praktycznie pod szyję. W końcu kupiłam sukienkę na pasażu, gdzie nie wszyscy kierują się „modą”, a dużo ludzi gapiło się na cycki :P

  • http://kwadratpelskiego.pl/ Mateusz Pełka

    Nic dodać, nic ująć.

  • Natalia D

    patrząc na te komentarze kobiet tutaj „nie jestem chuda nie mam brania” „moja siostra wieksze branie, bo chudsza” – troche bullshit. tu chyba chodzi o pewność siebie, mi się wydaje. Ważyłam więcej – miałam branie. troch schudłam – dalej mam. a jeśli chodzi o tyłek, uda, biodra – mam się czym chwalić. I ba, lubię to podkreślać! A na brak facetów w moim życiu nie mogę narzekać na pewno ;)

  • http://mateuszpasterz.blogspot.com Mateusz Pasterz

    tam, gdzie penisy z pokolenia naszych babć

  • nieidealniezidealizowana a

    Mam tyłek, mam biust, szerokie biodra, szerokie uda – nie czuję się gorsza.
    Jestem zdania, że trzeba mieć co kochać, aczkolwiek kompleks ud nie mieszczących się w najlepsze spodnie posiadam, no ale przecież są legginsy :D Od dziecka mama mi powtarzała, że nie wygląd jest najważniejszy, a to co w nas jest. Chyba trochę przejęłam tę zasadę. Niewątpliwie bardziej wolę mężczyzn o okrąglejszej budowie ciała, gdzie będę miała co podotykać, potulić niż mężczyzn, z którymi będę bała się wyjść wieczorem na spacer, czy „pakerów” tak twradych, że nie będę wiedziała jak się przytulić, żeby było wygodnie :D Także – wszystko działa w obie strony :)

  • Roksana

    Daję znak!
    Myślę tak samo jak Ty, drogi Anonimku. Deprymuje mnie otaczający chaos na świecie, głównie z powodu postawionych ram, w których wpisuje się ludzi. Mam lekkie krągłości, fajny tyłek, za który sama chciałabym się chwycić gdybym była ze sobą w związku i jestem osobą szczęśliwą bo akceptuję siebie taką jaką jestem. To piękne kiedy kobieta jest świadoma swojego ciała i potrafi wydobyć z niego seksapil. Niestety media kreują ideały, w których wszyscy widzą cel życiowy. By wyglądać jak te wychudzone dziewczyny z photoshopem… w sumie wszędzie. By mieć tę przerwę pomiędzy udami jak z Warszawy do Gdańska. By mieć płaski tyłek, brzuch i piersi. Tak naprawdę takie ideały nie istnieją. Przestańmy w to wierzyć. Anoreksja? A cóż to za ideał? Co to za głupota?
    Po prostu bądźmy dumni z tego kim jesteśmy. Oczywiście nie mam tu na myśli otyłości, tak jak Ty wspomniałeś w swoim poście.
    Pozdrawiam.

  • Guest

    ja jestem dość szczupła, mimo że się nie odchudzam. wręcz przeciwnie, jem hmm zdecydowanie za dużo, taki gastropotwór, jak kto ktoś kiedyś określił :p także to zależy też od genów i metabolizmu, nie tylko od odchudzania. odnośnie „z wagą zawsze da się coś zrobić”, to próbowałam kiedyś przytyć, przez 5tyg jadłam w macu kilka razy w tyg, czasem codziennie, kilka śniadań, 2-3 obiady, deser, kolacja. schudłam. głównie w nogach. wczoraj dla odmiany usłyszałam pytanie czy kogoś dokarmiam jak robiłam 4 kanapki do szkoły na 8 lekcji, a i tak tosta jeszcze kupiłam i dostałam kolejną kanapke od kumpeli. nie przytyłam. póki co mam taki metabolizm i nic z tym nie zrobie :p jeszcze chudne bo waże tyle samo a cycki sobie rosną

  • Guest

    ja jestem dość szczupła, mimo że się nie odchudzam. wręcz przeciwnie, jem hmm zdecydowanie za dużo, taki gastropotwór, jak kto ktoś kiedyś określił :p także to zależy też od genów i metabolizmu, nie tylko od odchudzania. odnośnie „z wagą zawsze da się coś zrobić”, to próbowałam kiedyś przytyć, przez 5tyg jadłam w macu kilka razy w tyg, czasem codziennie, kilka śniadań, 2-3 obiady, deser, kolacja. schudłam. głównie w nogach. wczoraj dla odmiany usłyszałam pytanie czy kogoś dokarmiam jak robiłam 4 kanapki do szkoły na 8 lekcji, a i tak tosta jeszcze kupiłam i dostałam kolejną kanapke od kumpeli. nie przytyłam. póki co mam taki metabolizm i nic z tym nie zrobie :p jeszcze chudne bo waże tyle samo a cycki sobie rosną :3

  • Pingback: Bo cycki są najważniejsze | Kwadrat Pelskiego()

  • Pingback: Bo cycki są najważniejsze | wMuszce()

  • nala

    Muszę przyznać, że już jakiś czas temu pogodziłam się z tym, że nie będę wyglądać jak światowej sławy modelka. Mimo to ciężko było mi zaakceptować to, że mam wagę w normie, a nie ‚lekką niedowagę’. Natomiast teraz, po przeczytaniu tego tekstu, chyba nieco inaczej spojrzę na siebie w lustrze. Trochę mniej krytycznie, może nawet z lekkim zadowoleniem, że ‚mam na czym usiąść i czym oddychać’. Nie porzucę jednak ćwiczeń, bo jestem bardzo zadowolona z aktualnego wyglądu mojego tyłka, a przecież zawsze może być lepiej, prawda? :)
    Świetny post i miejmy nadzieję, że coraz więcej mężczyzn będzie w ten sposób podchodzić do sprawy :)

  • Alex Gajda

    Zauważyłem pewną ciekawą rozbieżność już jakiś czas temu. Telewizja kreuje zupełnie inny kanon piękna niż w rzeczywistości istnieje w naszym męskim społeczeństwie.
    Ze znajomymi doszliśmy do jednego wniosku ładna dziewczyna w większości zaczyna się od 34/36 (kończy koło 38/40) a w mediach na tym rozmiarze dziewczyny się kończą a w sumie nawet nie występują poza sporadycznymi przypadkami.
    Co najsmutniejsze dziewczyny tym mediom wierzą a nasze zapewnienia, że „jesteś piękna teraz a nie w momencie gdy zgubisz 10 kg” uznają za pocieszanie.

  • Magdaa1237

    Ej ale wiesz, że większość tych zjawiskowych pań ze zdjęć, które wstawiłeś,w rzeczywistości ma celulit i rozstępy? Owszem takie figury są piękne ! Nie ma nic lepszego od dużego biustu, okrągłych ud i wielkiego tyłka. Serio, te kobiety są zjawiskowe i mega słodkie. Ale niestety – nawaga zawsze wiąże się z celulitem, brakiem jędrności i często rozstepami. Te kobitki nie wyglądają tak w rzeczywistosci. Mimo iż jest za co złapać to i tak na zywo jest 17546788 minusow w takiej sylwetce. Bo tu się wylewa, czego nie widać a zdjeciu, tam zwisa ;) gdyby grubsza sylwetka wyglądała tak jak na zdjęciach to każda kobieta by o niej marzyła :)

  • Kinga

    Może powiesz, że mam wypaczone spojrzenie na świat, ale kobiety ze zdjęć, które tu wrzuciłeś, są dla mnie…. żeby nie powiedzieć grube – są przy kości. Serio. Nie wygląda to moim zdaniem ładnie. a panie ze zdjęć prezentują się dobrze tylko (i aż!) dlatego, że są zadbane no i zdjęcia też są porządnie przerobione. Sama, niestety, mam taką figurę i jest mi z tego powodu okropnie źle. Nie polecam. ;)