EMOCJE, Relacje międzyludzkie, uroda

CO ZROBIĆ JEŻELI JESTEM BRZYDKA?

Są takie chwile w życiu każdego z nas kiedy stajemy przed lustrem, patrzymy w nie i zdajemy sobie sprawę, że za chwilę zdarzy się coś złego. Pękło. Nie mogło dłużej znieść naszego widoku.

Oczywiście na początku chciałbym podkreślić, że wpis nie jest skierowany do was, moje drogie czytelniczki. W końcu nie od dziś wiadomo, że jesteście najładniejsze w całej, polskiej blogosferze. Ale może macie przyjaciółki, który waszym zdaniem się in przyda. Niech wiedzą, że zarówno w was, jak i we mnie mogą mieć mentalne oparcie.
Chociaż tyle im się należy.

Ale wracając do tematu – Jeżeli jesteś facetem, to jeszcze pół biedy – Tobie wolno być brzydkim. Nie musisz być ładny, świat tego od Ciebie po prostu nie oczekuje. W twój kod genetyczny najzwyczajniej w świecie wpisane jest to, że możesz być brzydki. Później to tylko czysta loteria, bo wszystko zależy od tego, czy wyżej wspominany gen jest dominujący czy receswyny.
Natomiast jeżeli jesteś kobietą, to wiedz, że już tak łatwo nie będzie. Tobie ludzie nie dadzą zapomnieć o tym, że czegoś Ci brakuje. A z tego co widzę brakuje całkiem sporo.
Ale bez obaw! Jakoś temu zaradzimy.


Dzisiaj przychodzę z radą dla wszystkich tych dziewczyn, które straciły już nadzieje na lepsze jutro. Którym wszystkie znaki na niebie mówią „jesteś brzydka”, a mały i wielki wóz ze strachu odjechały na niebo nad Australią.
Tak więc: jesteś brzydka. To już wiemy. Ale co dalej? Przede wszystkim…

NIE ZAMARTWIAJ SIĘ! NIE JESTEŚ SAMA!

Statystycznie na ziemi żyje jakiś miliard kobiet, które mają ten sam problem. Także chill out, nie wyróżniasz się.
Po drugiej:

ZADBAJ O TO, ABY NIE WYKSZTAŁCIŁA SIĘ NA TOBIE JAKAŚ OBCA CYWILIZACJA

Musimy sobie coś ustalić i rozgałęzić. To że jesteś brzydka nie zwalnia Cię od tego, aby o siebie dbać. Możesz się teraz zdziwić, ale brzydka buzia wcale nie jest równoznaczna z tym, że podczas urodzenia dostałaś licencje na bycie fleją. Dbaj o siebie. Nie ubieraj się jak obdartus. I na litość boską, włosy. Postaraj się, aby nie doprowadzić ich do takiego stanu, żeby w nocy krasnoludki wyciskały z nich olej do pieczenia.

Poza tym jeżeli jesteś obecnie nastolatką, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że Twoja obecna uroda jest jedynie stanem przejściowym i kiedyś ten stan rzeczy po prostu się odwróci. Zresztą na pewno znasz bajkę o brzydkim kaczątku.
Uroda może przyjść z czasem. Paskudne nawyki i wyuczone niechlujstwo są zdecydowanie trudniejsze do wyplenienia.

PRZESTAŃ MARNOWAĆ CZAS!

… Bo nie od dziś wiemy, że jest on ograniczony. Nie marnuj go na głupoty. Rób coś konstruktywnego. Pamiętaj – siedzenie przed komputerem, przeglądanie facebooka i odpisywanie na SMS’y nie jest czymś, co sprawi, że posuniesz się do przodu choćby o milimetr. To tak jak z filmami sensacyjnymi opierającymi się jedynie na efekciarskich scenach walki – może i dają sporo frajdy podczas oglądania, ale nic nie wnoszą w nasze życie.
No właśnie, a jak już o kształtowaniu siebie mówimy, to…

REALIZUJ SIĘ, DOKSZTAŁCAJ!

Nie ma nic gorszego od brzydkich dziewczyn, które dodatkowo są głupie i nie mają żadnych ambicji. Sam w klasie mam taką Andzię, która nie dość, że wygląda jak siedem nieszczęść, w głowie ma tak wielki przeciąg, że gdybyśmy tylko chcieli, to spokojnie moglibyśmy zobaczyć przez jedno ucho, co znajduje się po drugiej stronie pokoju, to dodatkowo jeszcze ciągle żyje w myśl zasady „byle do piątku„. Tragedia. Brzydka, żadnych perspektyw, zero ambicji, jakiejkolwiek wiedzy nie wykryto i całe dnie spędzone na facebooku.
Nawet książek nie czyta.
No chyba, że telefoniczne.

Zapamiętaj sobie – uroda to nie wszystko. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak wiele tych mniej urodziwych kobiet osiągnęło sukces w mediach, pisaniu książek, poradników… opcji jest multum. Wystarczy jedynie wziąć dupę w troki i po nie sięgnąć.
Nie ma sensu zamartwiać się nad czymś, czego i tak sami raczej nie zmienimy. Lepiej po prostu wziąć się za siebie.

Fat Girl Dancing

PRACUJ NAD CHARAKTEREM

Powiedzmy sobie szczerze – ładna dziewczyna, która nie potrafi odnaleźć się w życiu i właściwie na każdym kroku zachowuje się tak jakby sama do końca nie wiedziała co teraz powinna zrobić, świata nie zawojuje. Za to ta mniej urodziwa, ale zdecydowanie bardziej przebojowa może ugrać naprawdę wiele.

NIE SZUKAJ CHŁOPAKA

To nie ma najmniejszego sensu.
Szukając go możesz co najwyżej mocno się przejechać i w skrajnym przypadku zostać lesbijką.
A prawda jest taka, że jeżeli zastosujesz się do wszystkich rad, które wymieniłem powyżej, popracujesz nad swoim charakterem, a dodatkowo Twoje zainteresowania nie będą kończyć się jedynie na czytaniu portali plotkarskich i cotygodniowym obżeraniem się pudełkiem lodów podczas maratonu Bridget Jones, to możesz być pewna, że prędzej czy później on sam się znajdzie.

A poza tym, w tym jednym, jedynym przypadku brzydkie dziewczyny mają zdecydowanie łatwiej.
Bo jeżeli już zwiążesz się z jakimś facetem, to możesz być pewna, że będzie on z Tobą nie dlatego, że masz krągły tyłek lub fajne cycki lecz dlatego, że spodobało mu się to, co masz w środku. Twoje wnętrze.
I nie, nie mówię tutaj o Twojej wątrobie.

Amen.
Czy jakoś tak.


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy chamski, wulgarny czy w jakikolwiek sposób czepialski komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • http://www.sylvieu.com/ Sylwia Koladyńska

    Ale Bridget Jones to Ty zostaw w spokoju :D

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Najnowsza część jest beznadziejna.
      Chodzi mi o książkę oczywiście.

      • http://www.sylvieu.com/ Sylwia Koladyńska

        Jak praktycznie każda kolejna część czegokolwiek, napisana na siłę i dla hajsu ;)
        Niemniej jednak, jedynka to mój życiowy faworyt. I jest cholernie prawdziwa.

      • https://www.facebook.com/ekstrawagancka ekstrawagancka Klaudyna

        Tylko najnowsza? Bridget Jones to ten typ literatury, przez który nie wierzę w swoją kobiecość. Wolę kryminał i pizzę z salami niż Bridget i pudełko lodów…

    • http://dreamscatcher.me/ Edyta Lech

      Podbijam, siostro.

  • Karolina

    No dobra, cwaniaku. Czytam Cię od jakiegoś czasu, ale komentuje tu po raz pierwszy. Muszę niestety przyznać, że… chyba pierwszy raz się z Tobą zgadzam tak totalnie od a do z. Oczywiście idealnie jest, gdy dziewczyna jest i ładna i mądra, jednak ważniejsza jest ta druga cecha – o której to zresztą same „zainteresowane” zdają się zapominać, co jest smutne.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      To popełniałaś błąd, że nie komentowałaś wcześniej. W końcu komentowanie często polega właśnie na tym, że mamy nieco odmienne zdanie od autora lub innych komentujących.
      Zachęcam do częstszego udzielania się :)

      • Karolina

        The more topics like this, the more commenting ;)

  • Maria

    Właściwie to część tekstu dotycząca dbania o siebie i rozwoju powinna się tyczyć wszystkich dziewczyn, nie wiem czy gorsza jest brzydula bez ambicji czy śliczny głuptasek, który może poszczycić się jedynie swoją urodą…

  • Pandy Semen

    Zauważył może ktoś jak niektórzy ciągle mówią „Wygląd się nie liczy” albo „Ważne jest to co jest w środku”, a potem komentują „Ten jest przystojny, a ten brzydki” itd. Zresztą każdy zwraca uwagę na wygląd (w jakimś stopniu). Ludzie teraz patrzą na wygląd, zgrabność, atrakcyjność, osobowość jest na drugim planie.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Teraz? Wydaje Ci się, że kiedyś było inaczej? Że akurat na przestrzeni paru tysięcy lat, to akurat nam, ułamkowi procenta jeżeli chodzi o historię ludzkości przyszło żyć w czasach, w których wygląd jest ważny?
      Przypomnij sobie czasy starożytnej Grecji, a zwłaszcza tej najbardziej wymagającej z poleis – Sparty. Te wyidealizowane sylwetki bohaterów. Teraz to pikuś, tam obowiązkiem było dbanie o własne ciało i muskulaturę.
      Obecnie żyjemy w bardzo liberalnych czasach

      • Pandy Semen

        Wiem, wiem. Chodzi mi o ludzi, którzy oszukują samych siebie, że to jak się prezentujemy jest nieważne, bo „liczy się tylko wnętrze”. Taa wnętrze, pokaż śledzionę, fajne płuca :p

        • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

          I get it.

  • http://www.catherineblack.pl/ Catherine Black

    W dzisiejszych czasach liczy się wygląd, ludzie patrzą jak człowiek wygląda. Oceniają nas po wyglądzie. Wygląda na pierwszym miejscu. Smutne.

  • NerVuS

    Jeszcze jak się uczyłem w szkole średniej uczył mnie 2 semestry na przestrzeni dwóch lat pewien nauczyciel. Głównym jego przedmiotem było nauczanie teologi dla prawosławnych jak i prowadził zajęcia o nazwie ‚do życia w rodzinie’. Raz zapytał nas kto jest lepszy w łóżku, ładna czy brzydka kobieta? W klasie cisza. Każdy wiedział, że to podchwytliwe pytanie i każdy się zastanawiał w którą stronę właśnie. To ten widząc po nas, że za bardzo nie wiemy którą opcję wybrać powiedział, że brzydka. Po czym usiadł na ławce, rozłożył nogi i dodał: ‚ta ładna najczęściej zrobi tylko tyle’.

    • http://kwadratpelskiego.pl/ Mateusz Pełka

      Hahaha… genialny gościu ^_^

  • ugly

    Jestem brzydka i już dawno stosuje te rady. Co jeszcze mam zrobić?! POMOCY!

  • aneri

    Hm, masz rację. Czasem zapominam, że uroda to nie wszystko. Ten wpis jest dla mnie bardzo motywujący, biorę się za siebie!

  • http://nicnapowaznie.blogspot.com/ MC

    Im jestem starsza, tym bardziej zdaje mi się, że nie można klasyfikować ludzi w kategorii ładny/ brzydki. W zasadzie wszysycy ludzie są tacy sami. Każdy ma oczy, nos, usta. Każdy inne. I jakoś nie widze wielkiej różnicy. Patrzę na zdjęcia aktorek z jakichś gal i moim zdaniem nie są one jakoś szczególnie piękne. W sklepie za rogiem można spotkać podobnie wyglądające dziewczyny. Z mężczyznami też tak jest, niby tutaj jacyś przystojniacy, marzenie każdej nastolatki etc., a co trzeci typek w metrze wygląda podobnie. Dla mnie nie ma brzydkich ludzi. A poza tym rady radami, ale grunt, żeby nawet brzydkie osoby czuły się ze sobą dobrze ;)

  • http://alicjamakota.pl/ Lapis Lazuli

    Tak naprawdę jest bardzo niewielu ludzi, którzy są brzydcy i nie da się tego zatuszować. Odpowiedni strój, fryzura, makijaż (bardzo potężne narzędzie), uśmiech, pewność siebie i już wygląda się ładnie. Poza tym na to, czy odbieramy kogoś jako atrakcyjnego, wpływa też głos i sposób, w jaki ktoś się porusza. No i oczywiście rzutuje też to, czy daną osobę lubimy, jakie rzeczy mówi itd., ale to już takie drobnostki.

    Mówiąc „ładny” mam oczywiście na myśli proporcje i symetrię twarzy. Nie mówię o gustach ;)

  • http://littlemuddle.blogspot.com Alexandra

    Nie ma ludzi brzydkich, są tylko ci niedofinansowani.

  • Frickinmoney

    przeczytalam kilka wpisow na tej stronie… I jestem PEWNA ze ich autor ma:
    A. Niewypbrazalnie duze kompleksy(malo prawdopodobne)
    B.przeciwnie – bardzo, ale to baaaardzo wysokie mniemanie o sobie(bardzo prawdopodobne)
    C. Jest po prostu chamem i prostakiem, i dajac popis swojego obrzydliwego charakteru w internecie, hoduje swoje ego, uwazajac ze jest fajny, szczery i zabawny.

    To nie jest szczerosc. To nie ma NIC wspolnego ze szczeroscia. To jest tylko i wylacznie bezczelnosc :) nie kazdy musi byc mily i slodki, ale zastanawiam sie od zawsze, jak mozna byc takim gburem. Ja bym tak nie potrafila. Chyba ze autor tylko udaje? Jesli tak, to gratuluje umiejetnosci aktorskich.
    A jesli ktos uwaza ze krytykuje(a nieee, przepraszam, hejtuje, przeciez kazdy komentarz bez pochwaly jest hejtem :) ) bo sama jestem brzydka, gruba, i w ogole glupia i oblesna – spoko, moze i jestem. Przeciez nie mnie to oceniac. Ale wam tymbardziej nie, wiec nie ma tematu.

  • Gość

    Wybacz, ale to nieprawda. Mówi ci to kobieta, która jest brzydka i co by nie powiedzieć, zna sytuację z autopsji.

    Po pierwsze, „brzydkie osoby” nie zawsze wyglądają tak, jak wyglądają na własne życzenie, z lenistwa czy nieświadomości.
    Mam wrażenie, że wrzucasz wszystkie przypadki do jednego wora, jak większość ludzi.
    Retrogenia, progenia – to są wady, które bardzo wpływają na twarz, ale są usuwalne tylko operacyjnie. Powiesz pewnie, że takie przypadki nie są tymi, które opisujesz i że bierzesz pod lupę niechlui.

    Dla ciebie pozorne objawy tegoż niechlujstwa, np. problemy skórne, tłuste włosy czy grube okulary mogą być tylko powodem, aby kogoś nimi obdarzonego tutaj pouczać. Ale bywa, że ktoś boryka się z ostrym trądzikiem, bierze na to leki, olej na włosach to wynik złej pracy hormonów i też są na to leki, które nie dają efektu instant, a okulary? Weź wrodzoną krótkowzroczność rzędu -8 + niemożność noszenia kontaktów (znam taki przypadek osobiście). Co ma zrobić taka osoba, jeśli i operacja nie wchodzi w rachubę? Musi nosić grube, szpecące okulary, bo inaczej nie będzie czytać znaków drogowych i numerów ulic, a nie będzie tłumaczyć każdemu, że to mus, nie zas lenistwo/ brak gustu. Było dużo lepiej, gdyby ludzie nie wyśmiewali się z takich osób i nie komentowali tego, jak wyglądają. Wierz mi, brzydula jest świadoma tego, że jest brzydka. Nie trzeba jej o tym przypominać. A dla kogoś, kto o tym wie i nie może pozbyć się tych wad, wytykanie ich i jeszcze podciąganie ich pod własne zaniedbanie jest po prostu przykre.

    Niegustownie wyglądające osoby nie wkładają w swój wizerunek pracy ponieważ a) wiedzą, że i tak nie będą się podobały, b)i tak zostaną wyśmiane/ skrytykowane/ obrażone, c)niskie poczucie wartości do tego nie motywuje. c)nie mają na to kasy. Wygląd, cały ten picunek kosztuje. I nie ma co oszukiwać się, że mało.

    Po drugie, jeśli brzydka kobieta sama nie będzie aktywnie szukała (i nie mówię tutaj o desperacji, ale o poważnym i intensywnym użykowaniu np. portali randkowych) to zostanie sama.

    Nikt do niej nie podejdzie, nie wyłowi jej z tłumu, nikt sam się do niej nie zbliży, tak, jak ma to miejsce w przypadku kogoś, kto przyciąga aparycją.
    Nie pomogą takie rzeczy, jak „wspólne zainteresowania.” Czy „charakter.” Brzydula zawsze będzie niewidoczna i bezpłciowa dla facetów, w najlepszym razie może zostać takim kumplem, któremu opowiada się o walorach pięknych kobiet i pyta jak je zdobyć (tylko w przypadku, gdy wygląda na tyle znośnie, żeby w ogóle z nią chcieć rozmawiać i przebywać).

    Dziwię się, że w ogóle wspominasz o wadze charakteru, ponieważ nigdy nie zdarzyło mi się, żeby jakikolwiek koleś chciał poznać mój charakter po tym, jak odrzucił mnie na zasadzie opakowania i słynnych pierwszych trzech sekund. I dziwię się, że wciskasz w ogóle taki kit, powiedz szczerze, ilu brzydkim kobietom dałeś zielone światło i chciałeś poznać ich charakter po tym, jak ich fizyczność została zaklasyfikowana przez ciebie jako zupełnie odstręczająca? A z iloma takimi kobietami chciałbyś być?

    Tak naprawdę, po co brzydka dziewczyna miałaby się „rozwijać na siłę, nie dla samej siebie, jeśli takiej potrzeby nie czuje, żeby tylko nie być „gupią”, jeżeli żaden z was, panowie, nie będzie zainteresowany, żeby efekty tego rozwoju poznać? Bo będzie brzydka?
    Podczas gdy piękna gupią i ograniczoną może sobie być, w końcu ma świetne ciało. Ładna buzia i boskie ciało wydaje się rekompensować wam wszelkie wady (nieważne, czy długo, czy krótkoterminowo), ale w drugą stronę tak nie ma. Odpychająca facjata i bezkształne ciało czynią charakter, zainteresowania, usposobienie zupełnie nieważnym.

  • Cute Ness

    Teraz wiem jak żyć :)

  • moniq

    Nie mogę się zgodzić z tym, że brzydsze mają łatwiej, bo ktoś pokocha je za wnętrze. Nie wiem, czy jestem brzydka, wiem natomiast, że słyszałam taką opinię z ust wielu mężczyzn, w tym obcych ludzi z ulicy (tak, zdarzało się,że chłopacy podchodzili do mnie na ulicy i wyśmiewali mój wygląd), a także, że większość facetów nawet po bliższym poznaniu, nie jest zainteresowana moją osobą. Ci, którzy są (a raczej byli, bo tera unikam jak ognia kontaktu z płcią przeciwną z pewnych powodów), mogli kochać mnie za tzw. wnętrze ale jest tutaj taki mały haczyk. Widzisz, każda z płci ma pewne cechy, które są w pewnym sensie wyznacznikiem atrakcyjności i bez względu na to, czy się to komuś podoba czy nie, ludzie chcą być pozytywnie oceniani według tych cech. U mężczyzn może to być zaradność, odwaga, siła. U kobiet atrakcyjność fizyczna. Wątpię, że jakikolwiek facet czułby się dobrze ze świadomością, że jest nieudacznikiem. Sorry ale nawet żona, która kocha go za rzekome wnętrze nie sprawi, że mężczyzna taki poczuje się lepiej, jeśli będzie żył ze świadomością, że nawet ukochana osoba nie widzi w nim osoby męskiej, zaradnej i silnej. Podobnie jest u kobiet. Co z tego, że podobało się komuś moje wnętrze, skoro nawet tym facetom przez gardło nie przeszedł komplement odnośnie mojego wglądu? W co ja mam uwierzyć? Że ktoś pokocha mnie (w miłość przypominam wlicza się również kontakt cielesny), skoro jestem aż taka brzydka,że nie jest w stanie skomplementować ani jednej części mojego ciała, lub nawet wprost mówi mi, że urodą nie grzeszę? Dla mnie taka osoba jest ze mną tylko z desperacji, innej opcji nie widzę. Może zabrzmiało to, jakbym była idiotką, która woli kłamstwa od prawdy ale uwierz mi, dla kobiet wygląd fizyczny jest ważny, bo przez wieki faceci nas pod tym kątem oceniali. Jeśli komuś się nie podobam fizycznie, to skąd mogę mieć pewność, że nie zostawi mnie dla atrakcyjniejszej partnerki? Już nawet nie chodzi o związek ale o zwykły seks. Przecież jestem brzydka, dlaczego więc nie brzydzi się mnie dotknąć?
    Nigdy nie usłyszałam z ust faceta komplementu i nie zamierzam być w żadnym związku, dopóki go nie usłyszę, bo inaczej to desperacka próba chwytania się ochłapów, a nie związek z miłości.

    • Isabel

      Miłość działa na takiej zasadzie, że jak już kogoś kochasz to i również jego wszystkie mankamenty, w innym przypadku nie byłaby to miłość. ☺

    • Madix

      Hmm, a ja nie rozumiem, o co tak naprawdę ludziom chodzi z tą brzydotą… Przecież piękno to kwestia gustu i nie do końca rozumiem, dlaczego i po co ktoś miałby się kwalifikować jako „brzydki” tylko dlatego, że „bo ludzie mi tak często mówią”? o.O Ludzie często pieprzą bzdury bez zastanowienia i nie powinno się tego traktować poważnie, bo większość ludzi nie jest ani szczególnie mądra, ani szczególnie wykształcona / kompetentna, ani nie zastanawia się nad tym, co mówi… Ci mądrzejsi na ogół zachowują swoje zdanie dla siebie, więc to, co mówi „większość” nie jest w żaden sposób miarodajne.

      Poza tym większość jako ogół ma na ogół kiepski gust… Np. skoro za „ładne” uważa się dość powszechnie sztucznie napompowane silikonem balonowe piersi lub solarnianą, pomarańczową opaleniznę, to ja przepraszam xD Zdanie większości jest często gęsto guano warte, szczególnie, że ludzie często mówią, że coś lubią, pod presją grupy a nie dlatego, że naprawdę tak czują.

      Dziwi mnie też bardzo ta „utrudniająca życie” brzydota w odniesieniu do osób, które są zdrowe… Jeżeli ktoś jest ciężko chory, to ja rozumiem, że może to utrudniać życie, a już w połączeniu z mocnymi defektami na wyglądzie daje to double combo – bo źle się czujesz z powodu choroby + wyróżniasz się z tłumu z powodu czegoś, o czym może wolałbyś zapomnieć (raczej każdy woli być zdrowy niż chory).. no ale są osoby, które mają właśnie tak i świetnie sobie radzą – więc jak widać można?

      Świetny przykład – pani Bogusia Siedlecka
      http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,13905713,Bogusia_Siedlecka__Mam_fajnego_faceta__Czuje_sie_kobieta_.html?disableRedirects=true
      Normalnie ma męża (przystojnego) + urodowy kanał na Youtube… można? Można ;)

      Ja jednak wierzę, że charakter jest ważniejszy niż wygląd. Dziewczyna ładna, ale z ciężkim charakterem może mieć dużo romansów – ale nie zbudować nigdy fajnego, trwałego związku… Osobiście uważam, że lepiej być samemu niż być z kimś i się wiecznie kłócić / robić sobie na złość albo urządzać dramy… no bo po co być z kimś, kto cię na ogół unieszczęśliwia i wnerwia, a tylko raz na jakiś czas jest fajny i miły? -.- Dziewczyny ładne pomimo dużej ilości chętnych na seks i adoratorów często mają problem ze znalezieniem partnera właśnie dlatego, że ciężko im odróżnić facetów szukających przygody od tych, którzy nadają się na materiał na „coś więcej”… Co więcej, jeśli laska jest ładna, ale nic poza tym, to faktycznie może nie mieć wokół siebie żadnych sensownych facetów, a jedynie takich chcących ją wykorzystać… więc też nie jest tak, że ładne laski to mają tak różowo.

      No i można nie wybijać się wyglądem, ale wybijać się charakterem… tylko do tego trzeba mieć naprawdę mocny, wyrazisty charakter, o co jest dość ciężko. Łatwiej jest mieć po prostu fajny charakter, który wychodzi na wierzch przy dłuższej relacji i czyni ją dużo łatwiejszą do budowania i utrzymania… samo to, że dobrze nam się z kimś przebywa, świetnie czujemy się w cudzym towarzystwie jest cholernie wartościowe i bardzo dobrze spaja związek (zdrowy, wartościowy związek, a nie taki toksyczny gdzie partnerzy urządzają sobie co chwilę dzikie dramy z przerwami na kwaty i seks….)

      Kolejny temat… Namiętność i pożądanie może pojawić się z czasem. To nie jest tak, że super związek to może być tylko z kimś, kogo już od pierwszego wejrzenia chcesz rozebrać, rzucić na łóżko i mieć z nim dziki seks… xD W najzdrowszym modelu najpierw jest zaintrygowanie – najczęściej wyglądem, ale wcale tak być nie musi (!), potem wzajemne poznanie i coraz większa fascynacja. Najtrudniejszy jest moment, gdy fascynacja powoli przemija i zaczyna się dostrzegać te wady, których nie jesteśmy w stanie zaakceptować – i albo się tego nauczymy, i związek przetrwa (tylko takie związki są dobre), albo się ludzie rozstają i szukają dalej… ale bardzo rzadko są to wady dotyczące wyglądu – do rzeczy, których nie można zaakceptować, należy raczej to, że partner stosuje przemoc / jest uzależniony i z tym nie walczy itp…

      Wygląd nie dość, że najłatwiej zmienić, to w dodatku – naprawdę łatwo jest akceptować jego niedoskonałości. U innych dużo łatwiej niż u siebie ;) Jak się kogoś kocha czy nawet lubi (!) i szanuje, to w ogóle nie zwraca się uwagi na to, że ta osoba ma nie taki nos, jak powinna… albo że ma przebarwienia na skórze itp. … człowiek się po prostu do tego przyzwyczaja, a z czasem traktuje z czułością i sentymentem, jako nieodzowny element tej osoby, bez której nie byłaby ona sobą… i to jest wyznacznik prawdziwej, głębokiej relacji, a nie interesownego zadawania się z kimś albo zadawania się z kimś z nudów / braku laku. Pułapką czegoś takiego jest jedynie to, że jak bliska nam osoba nagle się zmieni, to czujemy się zagubieni, a czasem takie zmiany są bardzo dobre – np. kiedy prowadząca niezdrowy tryb życia osoba znacznie schudnie i nabierze formy.

  • Martyna

    Każdy jest ładny na swój sposób i od razu nie wolno się zamartwiać i na pewno nie stosować się do połowy z wymienionych tu zasad , bo to bzdury . To że ktoś ci powiedział ,że jesteś brzydka to nie znaczy , że jesteś może ci zazdrości . A że chłopak lub dziewczyny o tobie nie mówią albo się nie oglądają to od razu nie trzeba się załamywać bo może nie jesteś w ich stylu ale na pewno znajdzie się kiedyś taka osoba.

  • Ann

    Nie wiem od czego to zależy, ale jesli ktos to jeszcze czyta moze mi cos doradzi. Wiem, kazdy mowi, ze wyglad sie nie liczy, zebym sie nie przejmowala. Ale to jest trudne kiedy patrze w lustro i mam chcec po prostu podpalic sobie twarz. Jestem bezsilna, widze te piekne osoby, to jeszcze bardziej sie nienawidze. Wszyscy mi mowia, ze jestem wysoka i zgrabna, ale badzmy szczerzy, pierwsza rzecza na jaka sie zwraca uwage jest twarz. Kiedy jestem wsrod ludzi czuje jakby kazdy na mnie patrzyl jak na ufo, choc tak naprawde nikt nie zwraca na mnie uwagi. Sa dni, gdy czuje sie ladna, a potem wszystko diabli bierze. Nie ma we mnie niczego co moglabym lubic :|

  • http://terra-feliks.blogspot.com/ Hipis

    Szczerze mówiąc, zabrzmiało to jak „Okey, jeżeli jesteś ładna, to możesz mieć charakter do dupy, nie uczyć się, nic nie umieć, a i tak będzie fajnie”. Ale podejrzewam, że nie taki efekt był zamierzony.
    Moja mama mawiała „Ciesz się, że jesteś brzydka, chociaż nikt nie powie, że zrobiłaś karierę przez łóżko”. Także tego. Cieszę się. A sama polecam wszystkim siostrom w nieszczęściu ogarnięcie podstawowych zasad robienia dobrego pierwszego wrażenia i ubieranie się w sposób charakterystyczny – moje koszulki stanowczo zbierają więcej komplementów niż moja twarz.