Relacje międzyludzkie, Seks & relacje damsko męskie

CO WSPÓLNEGO MAJĄ ZE SOBĄ DZIEWCZYNY BZYKNIĘTE PRZEZ FACETÓW, KTÓRYMI GARDZĘ I KONCERT THE ROLLING STONES?

W życiu często bywa tak, że dwie z pozoru całkowicie odmienne rzeczy mają ze sobą więcej wspólnego niż nam się zdaje, a teksty różnych blogerów – raz na jakiś czas – rozpoczynają się najbardziej sztampowym wstępem, jaki tylko można sobie wyobrazić. Dzisiaj opowiem wam o dwóch takich rzeczach. Nie, nie o tym cholernym wstępie! Dziś będzie o rocku i kobietach.

Dwóch tematach, na których z tego wszystkiego znam się chyba najbardziej.

Ale zacznijmy od początku:

MÓJ KONCERT ŻYCIA.

A przynajmniej myślałem, że taki właśnie będzie. No bo hej! Przecież to Rolling Stonesi! Pierdolone dinozaury rocka, popu, muzyki klasycznej… co tylko dusza zapragnie. I ja będę miał . A wiecie co jest najlepsze? Wysłuchałem. Pracując w robocie, której nienawidziłem, za pieniądze, których nie rozumiałem, zarobiłem forsę w pracy, która dała mi zarówno ten koncert, jak i go spieprzyła. Bo po 23 godzinach kelnerowania, noszenia stołów, picia energetyków, dźwigania tacek i wysłuchiwania tego, jakim to nie jestem śmieciem… cóż, trudno wtedy o dobre samopoczucie. A ja w gratisie dostałem jeszcze zapalenie płuc. I 40 stopniową gorączkę. Ale mimo to pojechałem na drugi koniec drugiego w kolejce to bycia naszym sąsiadem kraju. Po 3 godzinach spania. Mając największą od dekady gorączkę.

Czułem, że dam radę. Bo w końcu to pieprzeni Rolling Stonesi! Pierdolone dino…

Nie dałem. W połowie poczułem, że jeśli zaraz nie położę się chociaż na tylnej kanapie samochodu, to zwrócę większość swoich organów wewnętrznych wraz z deserem. Tj. resztą tych organów.

W skrócie: po wysłuchaniu Paint It Black, ledwo trzymając się na nogach, wyszedłem. Zmarznięty, rozpalony gorączką, w przemoczonych butach i jeszcze paru innych atrybutach, które w przyszłości mogłyby sprawić, że wzbudziłbym litość w oczach ludzi, którzy by o tym czytali.

I wiecie co? Oprócz ulgi, poczułem także spełnienie. Bo mimo faktu, że nie dotrwałem do końca koncertu, to mogę śmiało powiedzieć, że go zaliczyłem. Usłyszałem Stonesów na żywo. Co z tego, że nie skończyło się to wspólnym orgazmem? Mi starczyło. Zaliczeni.

I tak parę dni temu wpadła mi do głowy pewna myśl. Przecież to zupełnie jak te wszystkie relacje dziewczyn z kolesiami, którymi gardzę.

SPOTKAĆ, ZBAJEROWAĆ, ZALICZYĆ, POCHWALIĆ SIĘ

Pamiętam jak dziś dzień, w którym postanowiłem zerwać ze swoją dziewczyną. Tj. byłą dziewczyną. To był jakoś początek 2015 roku. To już 3 lata? Niesamowite jak ten czas leci. W każdym razie ustawiłem się wtedy z paroma – wtedy jeszcze – kumplami na piwo.

Miasto. Alkohol. Męskie rozmowy.

Jak nie trudno się domyślić, rozmawialiśmy o kobietach. Ja żaliłem się im, że pewnie zerwę z moją obecną, a oni próbowali mnie pocieszać. Cóż, byłem trochę w dołku, a oni spełniali swój ziomalski obowiązek. A przynajmniej do czasu, bo po wychyleniu paru piw temat mojej byłej (a wtedy jeszcze obecnej) zszedł na dalszy plan, dosiadło się do nas paru kumpli moich kumpli… i zaczęły się te stereotypowe męskie rozmowy. Kurwa, myślałem, że mają one miejsce tylko w tanich filmach romatycznych, w scenach, w których scenarzysta chce pokazać, że ten ”idealny facet” tak naprawdę jest dupkiem, któremu zależy tylko i wyłącznie na dobraniu się do majtek głównej bohaterki. A później ona to słyszy i zapłakana wraca do domu podczas deszczu. W tle leci Piasek:

…no, to mniej więcej taka to była rozmowa. Z tym, że żadna sarenka tego nie usłyszała, a i Andrzeja na wokalu sobie tam nie przypominam.

Ale wróćmy do pogaduszek:

Miała niezłe cycki. 
Trochę za gruba.
Ruda,
Brunetka.
Tak, koleżanka tej twojej. 
Fajnie się jebała.
Meh… nic specjalnego.
Tamta? Zapomnij, pieprzy się teraz z Wojtkiem. 
Przynajmniej loda trzaskała sztos. Orgazm?
Nie wiem, ważne, że ja ją zalałem.
No stary, wariatka.
Nie, nie gadaliśmy później. 
Pokaż zdjęcia.
O stary. 
A ten lewy to przypadkiem nie jest większy? 
Ty, kurwa, rzeczywiście. 
Masz inne? 
No raczej. 
Nie no, ale cipkę ma jak od rzeźnika. 
Współczuje Ci stary.
Nooo…
Ja też Wam coś pokażę, patrzcie!
O kurwa, skąd ją wytrzasnąłeś?
To tak można?
Pojebany ty jesteś, typie.
Szanuję.

I gdy tak przysłuchiwałem się tym tekstom, to coś we mnie narastało. Jakaś złość, żółć, chęć pierdolnięcia w nich wszystkich kuflem. Jak można tak się wypowiadać o kobietach? Nie no, jasne… gadamy sobie o seksie, opowiadamy sprośne historyjki, ale tak?

Tak nie powinno być. I jeszcze to traktowanie kolejnych kobiet, jak jedynie cyferek na liście. Punktów do odhaczenia. Nie ważne, jak, nie ważne kiedy, w jakich okolicznościach, przez jak długo i w jakim stanie. Kutas wszedł w cipkę? Zaliczona. I mniej więcej o tym Ci goście opowiadali. O kolejnych trofeach w postaci przeoranych cipek lasek, które… nie, nie będę tutaj ich bronił. O nich napiszę inny wpis. Ale bez względu na to, co miały w głowie, umawiając się z tymi facetami, to oni nie powinni wypowiadać się o nich w ten sposób.

Bo te fiuty sprawiają, że stają się one w oczach ich oraz kolegów, którym o nich opowiadają jedynie tym nieszczęsnym koncertem The Rolling Stones. Jakimś pierdolonym trofeum. Spotkać, zaliczyć, pochwalić się.

Szału nie było, nie wszyscy dotrwali do końca, być może ktoś poczuł zawód… ale hej! Przecież tak fajnie będzie się o tym opowiadać. Wszyscy będą zazdrościć. Wszyscy będą słuchać. Każdy przybije piątkę. Z zazdrością popatrzą na fotki, które zrobiłeś tej nocy i…

-A więc, jak Ci było z tą Anką? 
-No stary, mistrzostwo. 

”Szkoda tylko, że Anka była dziewicą, nasz seks trwał minutę, a ona będzie żałować tego do końca życia. Tylko kogo tak naprawdę to obchodzi, skoro o tym wiemy tylko ja i ona? Reszta niech myśli, że zerżnąłem ją jak młody bóg”.

Wkurwia mnie, że ten świat musi tak działać. Idę się napić.


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji: