Kültura

BEZ EMOTKI, TO JUŻ NIE TO SAMO. JAKBY MNIEJ UCZUĆ

…Jakby trochę więcej złości. Trochę mniej miłości.

Ostatnio zauważyłem pewną śmieszną zależność. Coraz częściej, gdy próbuję użyć ironii czy sarkazmu w internecie i nie dodaej przy tym emotikony, to w zdecydowanej większości moje posty są brane na poważnie. I dalej – coraz częściej łapię się na tym, że gdy nie dodam emotikony w jakiejś wiadomości, to ta druga osoba jakby powoli zaczynała doszukiwać się problemu. „Że może mam zły humor” lub „Jestem na nią obrażony”. W każdym razie węszy spisku.

A już stosunkowo najgorzej jest z dziewczynami. Naszymi dziewczynami. Dzisiaj już nie wyobrażam sobie przeprowadznia rozmowy, której nie zakończyłbym jakimś uśmieszkiem. Jakimkolwiek, to nie istotne. Ważne żeby coś było, bo w przeciwnym wypadku nawet nie chcę sobie wyobrażać, jakie czarne chmury zaczęłoby się kłębić nad jej głową przez kolejne parę godzin. „Może już mnie nie kocha?”, „A może kocha, tylko tak trochę mniej?”, „Ma inną? Cholera, co robię źle?”, „Czy to już koniec?” et cetera, et cetera…

I choć oczywiście nieco wyolbrzymiam to od jakiegoś czasu chodzi za mną nieodparte wrażenie, że…

WRACAMY DO CZASÓW STAROŻYTNEGO EGIPTU

I pisma obrazkowego. Zauważcie jak dzisiaj gro nastolatków komentuje zdjęcia na instagramie lub facebooka. Lakoniczne wypowiedzi a do tego serduszka, okejki, buziaczki, chmurki… wygląda to trochę jak mój wykaz ocen cząstkowych z przedszkola. Tam też miałem chmurki i serduszka.

Może wam to nie przeszkadza, ale mnie, jako osobę, która z pismem tradycyjnym ma więcej wspólnego niż Mikołaj z prezentami, jednak to trochę irytuje. I też nie zrozumcie mnie źle – nie jestem jakimś językowym nazistą, sam także gęsto i często korzystam z emotikon, lecz nigdy do głowy by mi nie przyszło żeby posądzać ludzi o zbytnią powagę lub negatywne emocje tylko dlatego, że nie dodali uśmieszku na końcu zdania. No bez jaj.
Sam po prostu zbyt często musiałem tłumaczyć się komuś, że wcale nie jestem „zdenerwowany” ani „przygnębiony”. Ja po prostu nie dodałem emotikony. To takie trudne, żeby to załapać?

I tak jeszcze tytułem zakończenia uściślijmy coś sobie: Mogę być dla Ciebie bucem, chamem, ponurakiem. Mam to gdzieś. Ale proszę – zachowaj to dla siebie. Bo gdy tylko zwracasz komuś uwagę i pytasz się „czy jest coś z nim nie tak?” a jako argument podajesz brak jakiejkolwiek emotikony, to wiedz, że to nie ta osoba, a właśnie ty… masz problem.

Adios.


No a jeżeli chociaż w minimalnym stopniu cechuje nas podobny sposób myślenia, to jestem zdania, że powinniśmy się zaprzyjaźnić. Tak na stałe. Wystarczy, że klikniesz TUTAJ like’a a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Aleksandra

    I prawidłowo!

  • Skarseld

    Daję (y). :D :D :D :P :P :**** <3

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Spieprzaj :D

  • http://lovestreetfashion.pl/ Aleksandra | LoveStreetFashion

    coś jest na rzeczy. Naprawdę robimy sie obrazkowi – wszystko robi sie powoli „too long to read”. Im krótszy czas na przykucie uwagi patrzącego, tym komentarz/przekaz musza być bardziej treściwe.

    A co do emotikonek, to troche stają się one niezbędne – paradoksalnie to one muszą oddać bogactwo emocji które kryją się za Twoja wypowiedzią. Face to face masz brzmienie głosu, mimikę twarzy – jak oddasz to słowami, to jesteś drugim Słowackim

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      – Oddam – powiedział głębokim tonem i odszedł w stronę zachodzącego słońca stawić czoła przeznaczeniu.

  • Karolina Bylina

    Aż spojrzałam na komy czy nie ma tam emotki z kciukiem do góry typu like ;) Też się spotkałam z tym, że brak emotek jest odbierany wrogo. Nie powiem, bo sama czasem ich używam, ale bez przesady, kom z 5 serduszkami, całuskami itp…..OMG

  • Katia

    Denerwowało mnie gdy ”kochane przyjaciółeczki” pytały czy się obraziłam bo nie dodałam emotikonki komentując ich zdjęcie na fejsbiczu więc zaczęłam dodawać jakąkolwiek buźkę żeby nikt się nie czepiał. Teraz z przyzwyczajenia emotki wrzucam wszędzie nie zwracając uwagi czy ma to sens (i tak nikt nie zwróci uwagi, że przykładowo na końcu miłego komentarza jest wredna buźka).