Kino!, ZESTAWIENIA

15 RZECZY, PRZEZ KTÓRE MAMY OCHOTĘ WYJŚĆ Z KINA

Kino. Kino nigdy się nie zmienia

To, co teraz czytacie, to odświeżona i uzupełniona o 9 nowych przykładów wersja tekstu, który oryginalnie dodałem na początku września ubiegłego roku. Miłego czytania.

Miałem sen. Piękny był to sen. Śniłem o tym, że któregoś cudownego dnia, kiedy za oknem ćwierkały ptaszki, a słońce leniwie wdzierało mi się przez okno do pokoju, poszedłem do kina i bez żadnego problemu mogłem obejrzeć wymarzony film. Niestety był sen. Bardzo piękny, ale jednak tylko sen.

Są bowiem takie sytuacje, które powodują, że przebywanie w kinie z kulturowego przywileju staje się dobrowolną męką, która w pewnym momencie zdaje się nigdy nie kończyć. Dziś przedstawię wam piętnaście rzeczy, które irytują nas tam najbardziej.
To jak, zaczynamy seans?

15 MINUT REKLAM, TO ZA MAŁO

Wyobraź sobie taką sytuację – płacisz paręnaście złotych za bilet do kina, drugie tyle zostawiasz w barze z przekąskami, masz wrażenie, że teraz jedyne co na ciebie czeka po przekroczeniu progu sali kinowej, to twój wymarzony seans. Owszem, czeka.
I będzie czekał jeszcze przez najbliższe pół godziny zanim skończy się blok reklamowy. Tak samo jak ty będziesz czekał te 30 minut i zjesz połowę swojego popcornu. Brzmi jak scena z nocnych koszmarów? Nie, to rzeczywistość polskich kin, kotku.

Ale jak się okazuje te długie bloki reklamowe przed filmem są w dalszym ciągu dla niektórych osób niewystarczające. Bo przecież chodzą jeszcze po tym świecie osoby, żyjące w myśl zasady…

„JAK PRZYJDĘ PO ROZPOCZĘCIU FILMU, TO NIC SIĘ NIE STANIE”

Owszem, stanie się, durniu! Pierwszą połowę widzów zdekoncentrujesz, a tą drugą poirytujesz faktem, że akurat zasłaniasz im środek ekranu. Ale to nic , nie krępuj się. Najwyżej następnym razem rzucę w Ciebie popcornem albo kubkiem po coca-coli.
Pełnym.

JEDEN PODŁOKIETNIK

I nagle uświadamiasz sobie, jak bardzo nienawidzisz osoby obok. Nie ważne, czy siedzi obok ciebie twój ukochany, matka czy rabin. Po prostu tej osoby nienawidzisz. Przez najbliższe półtorej godziny (lub więcej) będziecie toczyli zażarty bój o ten kawałek wspólnej przestrzeni. Jakby te fotele nie mogłyby być po prostu trochę większe. Choćby odrobinę. Ociupinkę.

ŚPIĄCY RYCERZ LUB ŚPIĄCA KRÓLEWNA

Ze wszystkich upokarzających sytuacji, które przeżyłem w kinie, tą najbardziej zapadającą w pamięć oraz taką, podczas której miałem ochotę zapaść się po ziemię była ta, kiedy jako dziecko poszedłem do kina ze swoim tatą na jakąś bajkę lub film familijny. Wszystko byłoby jak najbardziej w porządku, gdyby nie to, że ten mniej więcej w połowie trwania seansu bezpardonowo zasnął. I śpi. I chrapie. I jest fajnie.

Co prawda patrząc na całość z perspektywy czasu, jestem w stanie w pełni go zrozumieć, bo i ja pewnie teraz bym zasnął na projekcji High School Musical 3. Nie zmienia to jednak faktu, że śpiący towarzysz, to jedna z najgorszych rzeczy, które mogą nam się przytrafić w kinie. Nie polecam tego allegrowicza.

Zrzut ekranu 2015-05-26 o 18.55.51

„HAHA, PATRZ – BZYKAJĄ SIĘ!” 

Wierzcie mi lub nie, ale gdy rok temu oglądałem w kinie Nimfomankę, to mniej więcej 1/3 dorosłych (na sali nie było ani jednej osoby w wieku poniżej 18 roku życia. Taki wymóg) nie potrafiła zachować powagi podczas trwania większości ze scen. Parodia.
Wybierasz się na film skądinąd poważny i bardzo dojrzały, z ludźmi, którzy są co najmniej o dekadę od Ciebie starsi, a czujesz się jakby otaczali Cię gimnazjaliści.

To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że Polska to dalej cholernie dziki i niesamowicie purytański kraj.

WYSOKI FACET PRZED KASAMI KUPUJE BILET NA TEN SAM FILM CO TY

No i ty już wiesz, że on będzie siedział tuż przed tobą. Udajesz się po przekąski, idziesz do sali, zajmujesz miejsce i teraz jedyne na co czekasz, to na tego gościa. Jak na wykonanie wyroku. Bo wyrok już zapadł. Tam, przed kasami.

Nagle wchodzi do sali kinowej on – ten, którego nie powstydziłoby się NBA i siada przed tobą. Możesz śmiało wyjąć planszę do gry w Chińczyka i zacząć w niego grać. Właśnie ktoś spieprzył Ci cały film.

ZAGŁÓWEK NA SIEDZENIU OBOK INNYCH WIDZÓW JAKO IDEALNE MIEJSCE NA ODPOCZYNEK DLA TWOICH STÓP

Najgorszy typ buraka, to ten, który nie jest świadomy faktu, że jest burakiem. Naprawdę – nie przeszkadza mi to, gdy ktoś opiera swoje nogi na siedzeniach przed nim. Ale nie przeszkadza mi to tylko wtedy, gdy przed takim kimś jest cały rząd pustych siedzeń, a on sam swoimi śmierdzącymi girami nie narusza czyjejś prywatności.

PICIE ALKOHOLU

Czy to naprawdę wymaga komentarza?
No właśnie, a’propos komentarzy…

KOMENTOWANIE FILMU

Wyobraźcie sobie takiego Januszka. Typowy chłopak z prowincji, który raz na pół roku zajrzy do kina, bo urząd miasta razem z zasiłkiem dał mu talon na wybrany film. Przychodzi sobie taki Januszek do kina i jeszcze trochę nie łapie, że wydarzenia ukazywane na ekranie nie dzieją się ani naprawdę, ani w czasie rzeczywistym, no a co za tym idzie – nie potrzebują niczyjego komentarza. Ale Januszek nie rozumie. Bo Januszek jest ze wsi.

I Januszek swoimi komentarzami potrafi spierdolić Ci cały seans.

Zrzut ekranu 2015-05-26 o 18.54.18

Ale hola, hola – to nie wszystko! Bo zdecydowanie najgorszą formą komentowania filmu jest…

ZDRADZANIE WSZYSTKIM ELEMENTÓW FABUŁY

Raz na jakiś czas zdarzy mi się trafić na kogoś, kto widzi dany film drugi raz i czuje się w obowiązku poinformować wszystkich wokół o tym, że „Kelly zaraz zginie” lub „za moment wydarzy się coś niesamowitego”. Coś niesamowitego powiadasz? Wiesz co? Pieprzyć to, mam dość. Raz na parę miesięcy słyszę szepty jakiegoś chłopaka lub dziewczyny za mną, którzy to opowiadają znajomym całą fabułę po czym dodaje „dobra, już więcej wam nie zdradzam”.  Bóg mi świadkiem – jeszcze raz usłyszę coś takiego, a uderzę. Metalowym prętem między nogi.

CHRUM, CHRUM! CALL ME „PIGGY”, PIGGY!

Czyli całe to szeroko pojęte ciumkanie, mlaskanie i chrumkanie podczas jedzenia. Bo nie można spokojnie jeść popcornu, tylko trzeba robić to łapczywie, no nie? Jak świnia.
A po całej uczcie najlepiej jest zrobić wokół siebie przyjemny chlewik.

Kiedy widzę, a właściwie słyszę, takiego niewychowanego buraka w kinie, to osobiście jestem za obowiązkową aborcją w niektórych przypadkach. Do 18 roku życia płodu.

„O MAMA DZWONI, TO ODBIORĘ”

Jestem zdania, że w kinie powinien być instalowany specjalny monitoring rejestrujący wszystkie osoby, które odbierają telefony w kinie. Następnie wszystkim tym osobom te telefony byłyby odbierane i oddawane po seansie, zaraz po podpisaniu specjalnej klauzuli w której taka osoba zobowiązywałaby się do tego, że już nigdy nie odwiedzi danego kina. Pod groźbą więzienia. Ilekroć widzę osoby, które odbierają telefony w kinie, to przypomina mi się ta scena:

„DO OSTATNIEJ KROPLI”

Napoju – twojego. I krwi – mojej. Zepsutej.
Bo przecież Polak musi dopić butlę do końca, co nie? Trzeba wysiorbać wszystko, co się tam znajduje. Nawet jeżeli jest to sama woda z rozpuszczonych kostek lodu. A najlepiej jest zrobić to wszystko podczas najcichszej sceny z całego filmu. Paranoja.

WŁASNE ŻARCIE

Okej, zdaję sobie sprawę z tego, że przekąski serwowane w kinowym barze są niemiarodajnie drogie, ale taki już urok kin. Nie pasuje Ci to? W takim razie nie przychodź! A już na pewno nie z własnym, śmierdzącym i szeleszczącym żarciem. Nikt Ci nie każe. Spieprzaj.


Ale chyba zdecydowanie najgorszą rzeczą, tą, która zawiera w sobie większość z wyżej wymienionych podpunktów są…

SZKOLNE WYCIECZKI!

Zmora każdego kinomaniaka. Tutaj nie ma co dopisywać. Jeżeli będąc w kinie trafiłeś na szkolną wycieczkę, to możesz być bardziej niż pewien, że z przyjemnego seansu nici. Od razu możesz poszukać najbliższego sklepu z bronią i wystrzelać te wszystkie dzieciaki. Strata niewielka, a szacunek reszty społeczeństwa dozgonny.

Amen… Czy jakoś tak.


A wy macie jakieś nieprzyjemne skojarzenia z kinem? Coś wkurza was, gdy wybieracie się na seans? Jestem przekonany, że istnieje masa takich rzeczy, więc nie krępujcie się i piszcie o tym w komentarzach. Może też tak miałem?


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie. 

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • cranberry

    Prawie czytasz mi w myślach :) Ale jeśli chodzi o wysokiego faceta siedzącego przed tobą to zawsze można zmienić miejsce ;D

    • Kwarc

      Chyba, że akurat wybierzesz się na premierę jakiegoś filmu i cała sala zajęta. No, w sumie masz jedno wyjście. Schody.

  • Martyna S

    Kocham Cię i w ogóle, ale wydaje mi się, że makao to nie ma planszy. Jeśli mam rację to możesz usunąć ten komentarz, nie obrażę się ;)

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Rzeczywiście – makao nie ma planszy.
      Pomyliło mi się z chińczykiem.

  • demon

    Na reklamy jest jedno wyjście – chodzić do kin studyjnych. ;) Ja od dawna nie odwiedzam takich gigantów, uwielbiam Kino Pod Baranami – reklam 5 minut (i to tylko zwiatuny filmów), nikt nie żre popcornu i pięknie pachnie kawą :)

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Kina studyjne są fajne, ale do czasu aż chcesz się wybrać na jakiś efekciarski film. Nie wyobrażam sobie oglądać np. Grawitacji w Arsie lub Kinie pod Baranami. Wtedy tylko IMAX lub Cinema City.

  • Black Angel m/

    Jestem z małego miasteczka ! I większość ludzi zachowałaby się w zwyczajny sposób. Istnieją jednak ludzie i parapety. Wszędzie ! I w tym twoim Krakowie na pewno też znajdzie się pan Zdzisiu…

  • http://wysoka.es/ Saga Sachnik

    Ja zawsze chodzę w cylindrze do kina.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      W twoim przypadku to już podpada pod chamstwo.

      • http://wysoka.es/ Saga Sachnik

        To za moje zgniecione kolana.

  • Julia Bielska

    Jest jeszcze jedna równie „wspaniała” sytuacja, kiedy to idziesz na premierę filmu z nadzieją że w spokoju obejrzysz film, a tu nagle *bum* kolejki przez cały korytaz a otwarta tylko jedna kasa. Cieszysz się bo masz zarezerwowane bilety, ale chwila chwila za trzy minuty minie godzina odebrania biletu, a ty wciaz szukasz miejsca na podziemnym parkingu.. Jakże wspaniale iść na premierę

  • Hej Han

    Często chodzę do kina z klasą (yep jestem gimbusem) i chcę oficjalnie przeprosić cały naród bo połowa wymienionych przez ciebię sytuacji jest dla tych pojebów normą. Mlaskanie, szeleszczenie, komentowanie, dawanie spoilerów, świecenie telefonem „bo idę siusiu i muszę uważać pod nóżki” i właśnie chodzienie na wycieczkę do kibla w pięć osób c:
    Więcej (cudzych) grzechów nie pamiętam za wszystkie serdecznie żałuję i obiecuję opierdalanie takich osób z góry na dół zaraz po zakończeniu seansu.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Cztery zdrowaśki i na tacę.
      Next!

  • Dagmara Maria Antonina Dubis

    Najgorzej gdy ogladasz Szybkich i Wscieklych 7 i nagle na koncowce filmu gasnie ekran i do widzenia. Koniec seansu. Az zal dupe sciska gdzie koniec filmu byl tym kluczowym momentem. Juz nigdy nie pojade do tego kina.

  • Sara Stella

    Najbardziej wkurza mnie jak siedzi przede mną parka i zamiast oglądać film to się śmieją, mizdrza i nie wiadomo co jeszcze. Przybic piątkę. W twarz. Krzesłem.