Relacje międzyludzkie, ZESTAWIENIA

10 RZECZY, KTÓRE WKURZAJĄ NAS W TAKSÓWKARZACH

Tych grzechów nie wybaczamy!

Mieszkając, lub chociaż będąc przejazdem w dużym mieście, na pewno zdarzyło Ci się skorzystać z usług miejskich przewoźników. Wiesz: tramwaje, autobusy czy jak w tych bardziej hipsterskich miastach (pozdrawiam Gdynię i Lublin) – trolejbusy.
Mają one swoje wady i zalety. Przede wszystkim są tanie i w miarę szybkie względem samochodów, które zwykle muszą gnieździć się w korkach i mają później problemy z zaparkowaniem. Problemem jest jednak to, że czasami śmierdzą i nie zawsze możesz z nich skorzystać.
Bo nie wypada, bo nieco się śpieszysz, bo już nie kursują. Co wtedy zrobić? Ojciec przecież tydzień temu dał Ci bana na swoje nowiutkie Porsche, bo twoja laska lub facet zarzygali mu tylne siedzenie, a Multiplą matki przecież nie pojedziesz. Wiadomo, wiocha. Sam bym kijem nie dotknął.

W takich chwilach z pomocą przychodzą niezastąpione taksówki!

Niestety.


Okej, moi drodzy, dosyć tej gry wstępnej – czas przejść do konkretów. Na podstawie anonimowo przeprowadzonych rozmów z sześcioma osobami, zebrałem dziesięć rzeczy, które niesamowicie wkurzają nas w taksówkarzach. Niestety osoby te nie chciały ujawnić sowich danych z obawy przed ewetnualnymi nieprzyjemnościami ze strony taksiarzy. Na wszelki wypadek zgłosiłem ich do rządowego programu ochrony świadków.
Bez rezultatu.
Dwóch z nich wczoraj wyłowiono z Wisły, a reszta uciekła do Argentyny. Doceńcie to. Ten tekst dedykuję tym bohaterom.


No więc co nas tak właściwie irytuje w „złotówach”? Przede wszystkim to, gdy…

BAWI SIĘ W SCHUMACHERA

Co z tego, że właśnie wracasz z imprezy i za chwilę możesz zwymiotować? Co z tego, że gość przekracza prędkość maksymalną o 40 km/h. On się dobrze bawi. Tydzień temu założył nowe opony i kupił se choinkę zapachową. Można szaleć.

PUSZCZA DISCO-POLO

Albo jakąkolwiek inną techniawę. I jeszcze pogłaśnia na refren, by zaśpiewać co czwarte słowo.

SNAPCHAT: kacper.ozog

ŻALI SIĘ I NARZEKA NA POLSKĘ

Klasyk. Przedstawiciel klasy robotniczej ma wielki problem z otaczającym go światem. Benzyna za droga, drogi chujowe, a żona trzecie dziecko urodziła i do gara nie mają co włożyć.
Hmm… może to właśnie dlatego…

OSZUKUJE „NA STREFIE”

Co z tego, że mieszkasz w drugiej? On kliknie sobie czwartą. Zawsze to parę złotych więcej.
Wiecie, ja naprawdę nie mam problemu z tym, żeby zapłacić dwa lub trzy złote ponad to co pokazuje licznik. Często zostawiam końcówki lub zwyczajnie daję napiwek. Tak zostałem wychowany. Ale chyba byłoby spoko, gdybym robił to z własnej woli.
Mam taką jedną trasę – z kina w Bonarkce do mnie, do domu. Wychodzi zawsze dokładnie 19 zł. Zawsze. Ani grosza mniej, ani grosza więcej. Wczoraj jednak pan postanowił pobawić się w kreatywne nabijanie licznika i strefę zmienił jakiś kilometr wcześniej. W efekcie i ja musiałem wysiąść kilometr wcześniej, gdyż miałem idealnie wyliczoną kwotę. Ani grosza mniej, ani grosza więcej. No cholera jasna!

WYBIERA „NAJLEPSZĄ” TRASĘ

Czytaj: „najdłuższą”. Raz takiego gamonia ochrzaniłem, że może i rzeczywiście będę nieco szybciej w domu, ale jadąc obwodnicą dokłada mi jakieś 5 kilometrów. Twierdził, że droga, którą jechałby normalnie, była akurat zamknięta na czas remontu. Sprawdziłem – nie była.

Zrzut ekranu 2015-07-30 o 22.13.19

ROBI ŁASKĘ „ŻE W OGÓLE JEDZIE”

Jeden mi raz robił. Ja więc żeby utrzeć mu nosa, pod koniec kursu, choć gotówkę miałem przy sobie, powiedziałem, że muszę skoczyć do domu po pieniądze. Skoczyłem.
Zanim jednak wróciłem do jego samochodu, to zdążyłem sobie zaparzyć kawę, przebrać w dresy i napuścić wody do wanny. Plus zrobić bąbelki.
Facet czekał prawie dziesięć minut.
Satysfakcja bezcenna.

BAWI SIĘ GPS’EM PODCZAS JAZDY

Serio, dla mnie to nie problem, jeśli zrobi to wszystko zanim ruszymy. Nie zbawi mnie ta minuta. Parę miesięcy w szpitalu spowodowane tym, że zatrzymamy się na jakimś słupie, bo ten kretyn nie patrzył na drogę tak.

PYTA „KTÓRĄ TRASĄ JEDZIEMY?”

To ja mam wiedzieć? Ty tu jesteś taksówkarzem i to Ty powinieś znać się na topografii miasta. Ja mogę powiedzieć jedynie, że chcę tą najkrótszą. Ewentualnie najszybszą.

Masz jakieś pytanie? Wal śmiało na moim asku!

NIE ZWALNIA NA PROGACH

Jak w Rosji. Co z tego, że za każdym razem uderzam głową w dach?
Zwalnianie na progach? Phi, proszę Cię – to dla mięczaków.

WYDZIERA SIĘ NA INNYCH KIEROWCÓW 

Wiem, tak robi co drugi Polak. Jednak, gdy płacimy jakąś określoną kwotę za usługę, która notabene w pewien sposób jest premium – mogliśmy przecież tłuc się autobusem – to chyba wypadałoby, żeby kierowca zachował jakąś kulturę. Naprawdę, nie imponuje mi, to gdy milion razy zatrąbisz na „tego patafiana przed tobą” lub zaczniesz machać do niego rękami.

Wystarczy, że skupisz się na jeździe, nie będziesz szarżował, postarasz się nie opowiadać mi o swojej grubej żonie, wybierzesz optymalną trasę, nie będziesz próbował mnie okantować, od serca czasami zwolnisz przed progami, zmienisz stację radiową i naprawdę będę szczęśliwy.
Wszyscy będziemy szczęśliwi.


A was? Co wkurza w taksówkarzach? Piszcie w komentarzach.
PS. możecie przytoczyć jakieś zabawne historie. Pośmiejemy się.


Aha, prawie bym zapomniał – kliknij TUTAJ like’a, a od dziś i ty, i ja będziemy szczęśliwi. Możesz także zacząć obserwować mnie na moim PROFILU PRYWATNYM i dzięki temu jako pierwszy będziesz dostawał informacje o najnowszych wpisach.
Przypominam jednocześnie, że każdy wulgarny, chamski czy choć trochę niemiły, względem mnie lub moich czytelników, komentarz zostanie natychmiast usunięty. To mój dom i to mi ma być tutaj wygodnie.

 

 

 

Poprzedni post Następny post

Mało? Mam dla ciebie parę propozycji:

  • Mafciu

    bardzo dobry wpis, oby tak dalej :)

  • Ola Bondarczuk

    Mnie najbardziej denerwuje to, że jako kobieta jestem bezwzględnie obiektem podrywu takich oto taksówkarzy. Więc przez pół godziny muszę słuchać często, od jakiegoś spoconego faceta jaka to mam piękna buzke. To jest piętro niżej niż żałosne

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Swoją drogą, widział ktoś kiedyś kobietę za kółkiem taryfy?

      • Klaudia Duda Augustowska

        a zaufałbyś takiej? :3
        mam ciocię, która jeździ, ale nie raz ani nie dwa nasłuchała się o tym, że jest w niewłaściwym zawodzie lub ‚nie prowadzi tak jak powinna’
        …a ja lubię z nią jeździć, bo mam taniej :D

  • Khari

    Czy tylko mi się podobają te taksówki z NY? Wiecie przedzielone szybą żeby było przyjemniej,wtedy ja zajmuje się sobą a kierowca patrzy na drogę czyli wykonuje swoje czynności. Ja dojeżdżam do domu bez niepotrzebnego spowiadania się przed obcym typem(bo mu za cicho było) a on zadowolony dostaje pieniądze,wszyscy szczęśliwi.

  • Celledy

    W Polsce to jeszcze nic! W Gruzji taksówkarze praktycznie w ogóle nie patrzą na drogę, jeżdżą jak najszybciej i jeszcze „proponują” (raczej przymuszają do niej) wycieczkę, a jak się nie zgodzisz to wielka obraza dla niego i marudzi przez całą drogę. Jedyny plus jest taki, że jakby nie patrzeć mimo tego „obrażania się” Gruzini to bardzo serdeczni ludzie, polecam. ^^

  • http://thiefoftheworld.wordpress.com/ Aleksandra

    No to ja mam „pecha”, bo od lat jeżdżę tylko z jedną korporacją (jedyną której się nie boję) i żadna z wymienionych sytuacji nigdy nie miała miejsca. Wręcz przeciwnie, zawsze jest czysto, sympatycznie (Panowie na poziomie, zadowoleni ze swojej pracy), bez nerwów i bezpiecznie. Droga zawsze najkrótsza – z resztą zawsze mogę ją później sprawdzić w systemie, a muzyka na poziomie (raz jechałam z miłośnikiem muzyki klasycznej). Za to jakich ciekawych historii z życia Warszawy się nasłuchałam, zjadłam najlepsze pączki w Warszawie (Pan mnie zaprowadził bo były po drodze i po prostu wyłączył licznik) i wielokrotnie miałam na cały dzień dobry humor. Co prawda jest droższa od przewozu osób, ale czego się nie robi dla własnego komfortu.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Ty też? Damn.

  • Małgorzata Szostak

    Ja szczęśliwie zawsze trafiam na bardzo dobrych taksówkarzy. Mieszkam prawie w Wieliczce, do centrum samochodem mam jakieś 25-30 minut przy dobrych wiatrach. Jakiś czas temu musiałam coś załatwić w mieście o 11. Wstałam o 10:40. Od razu zadzwoniłam po taksówkę, która nie dość, że szybko się zjawiła, to jeszcze jak powiedziałam, że się spieszę, to taksówkarz przestał się stosować do jakichkolwiek zakazów i nakazów, bylebym zdążyła. Zdążyłam.

    • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

      Fuck, to mi w 70% przypadków trafiają się w.w chuje.

  • Sara Stella

    Kilka razy dzwoniłam żeby zamówić taksówkę, podawałam adres, bo tak na początku każą, poczekałam mówią, ze nie mają auta. Okej, Zadzwoniłam na inna, przyjechała. 5 minut po tym jak wsiadłam do taksówki dostaję telefon z poprzedniej korporacji gdzie ja do cholery jestem, bo taksówka czeka.

  • http://justynove.wordpress.com Justyna

    Ja dodałabym jeszcze narzekanie, że trasa za krótka i mu się nie opłaca jechać. Oczywiście i tak pojedzie, ale będzie truł o tym przez cały kurs.